© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum   |   09.06.2014

Aleksandra z Lubomirskich Potocka – polska wolnomularka

Masoneria wywodząca się z tradycji średniowiecznych rzemieślników i budowniczych katedr miała w swych brytyjskich początkach charakter stricte męski. Zarezerwowana była dla elity gentlemanów spełniających określony wzór osobowy. Utożsamianym z pierwiastkiem wprowadzającym chaos kobietom zabraniano wstępu do loży – miejsca kosmicznego ładu i harmonii. Dopiero migracja masonerii na kontynent i jej zaadaptowanie na gruncie kultury francuskiej umożliwiło powstanie wolnomularstwa adopcyjnego. W XVIII w. masoneria była dla kobiet kolejnym polem do osiągnięcia tego, co dotychczas zarezerwowane było wyłącznie dla mężczyzn. Wiele polskich arystokratek o silnych charakterach zdawało sobie sprawę z możliwości swoich wpływów i potrafiło zręcznie je wykorzystywać. Obok salonów, festynów, teatru loże adopcyjne były miejscem, w którym rozwijały się ich działalność i udział w życiu społecznym Rzeczypospolitej. Był to krok w procesie zrównywania pozycji kobiet i mężczyzn, ich uprawnień i przywilejów, być może zalążek emancypacji.

Interesującą, a równocześnie mało znaną, adeptką pierwszych lóż adopcyjnych była Aleksandra z Lubomirskich Potocka, żona Stanisława Kostki. Pomimo niewielkiej liczby materiałów biograficznych, można zrekonstruować jej dosyć ciekawy życiorys i ustalić pewne okołomasońskie epizody. Zaznaczyć jednak trzeba, że koniecznością jest mówienie o kobietach żyjących w wieku XVIII, z racji zachowanych źródeł, w perspektywie aktywności ich mężów.

Aleksandra urodziła się w 1758 lub 1760 r. Od dzieciństwa przejawiała zamiłowanie do sztuki i architektury. Dorastając w pałacu w Wilanowie, miała okazję podziwiać kunszt najlepszych rzemieślników. Jako dziewczynka wdawała się podobno w długie dyskursy z wilanowskim ogrodnikiem Schuchem oraz asystowała architektowi Szymonowi Zugowi (notabene również wolnomularzowi) podczas nadzorowania prac budowniczych[1]. Dzięki staraniom matki – Izabeli Lubomirskiej – wraz z pozostałymi siostrami odebrała staranną edukację[2]. Aleksandra, będąc potomkinią największych arystokratycznych rodów (Lubomirskich i Czartoryskich), zapewne swobodnie poruszała się wśród zagadnień historii literatury, kultury i sztuki, jak również politycznych. Miało to służyć wykształceniu umiejętności dyplomatycznych przyszłych wytwornych pań domu. Ponieważ niemal każda wysoko urodzona dama zostawała żoną wysokiego dostojnika państwowego (a nie mogło stać się inaczej w przypadku Aleksandry), musiała wynieść z domu nie tylko ogładę towarzyską, ale też umiejętność obracania się w świecie wielkiej polityki[3].

W 1776 r., realizując projekt małżeński swojej matki, a także sprawującej opiekę nad Potockimi Ignacym i Stanisławem Kostką Katarzyny z Potockich Kossakowskiej, Aleksandra poślubiła Stanisława Kostkę Potockiego. Trudno byłoby znaleźć odpowiedniejszy wzór człowieka arystokraty skupiającego w sobie tyle cech wspólnych z wzorem dobrego wolnomularza. Pracowity i gorący polski patriota, polityk, jeden z najaktywniejszych członków stronnictwa patriotycznego w czasie obrad Sejmu Czteroletniego, współtwórca Konstytucji 3 maja. Potocki był jednym z inicjatorów powołania warszawskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Jako minister oświecenia publicznego w pierwszych latach Królestwa Polskiego gruntownie zreformował i unowocześnił system szkolnictwa. Wprowadził obowiązek szkolny dla dzieci, przyczynił się do otwarcia ponad tysiąca szkół publicznych lokalizowanych blisko miejsca zamieszkania uczniów, postulował konieczność kształcenia dziewczynek i wprowadzenia tanich podręczników. Ubogim uczniom z założonej przez siebie szkoły obejmującej Wilanów, Powsin i Służew fundował buty. Przyczynił się do otworzenia Uniwersytetu Warszawskiego, jego biblioteki i obserwatorium astrologicznego. Ponadto powołał do istnienia funkcjonujący do dziś Instytut Głuchoniemych i Ociemniałych[4].

Jak widać, Stanisław Kostka Potocki poświęcił się w dużej mierze działalności oświatowej. Znamienne, że działalność ta obejmowała grupy ludzi dotąd z niej wykluczonych – ubogich, upośledzonych oraz dziewczynek. Pobrzmiewają tu wyraźnie masońskie idee poprawy stanu społeczeństwa i ludzkości, konieczność dążenia do oświecenia i edukacji, pomoc ubogim i potrzebującym. Swoje pochodzenie i pozycję Potocki traktował jako zobowiązanie. Za cel postawił sobie podniesienie stanu oświaty – fundamentu rozwoju społeczeństwa.

O Stanisławie Kostce Potockim można również powiedzieć, że był człowiekiem renesansu. Dbał o własny, wszechstronny rozwój i dążył do zdobywania doświadczenia. Narzędziem tych działań były m.in. wielokrotne zagraniczne podróże. Bywał we Włoszech, Francji, Niemczech, gdzie nabywał wiedzę na temat różnych systemów i rozwiązań politycznych, a także realizował swoją największą pasję – zamiłowanie do sztuki. Jak sam mówił, od dziecka pociągała go jakaś przyrodzona skłonność do sztuk pięknych. Grand Toury pozwalały mu obcować z dziełami i zdobyczami kultury, a także były inspiracją do stworzenia własnej kolekcji. Potocki nie tylko nabywał okazy, ale również badał je, identyfikował i fachowo opisywał. Stworzył kolekcję będącą harmonijnym zbiorem obiektów wysokiej klasy artystycznej. Znalazły się tam m.in. rzeźby antyczne, wazy greckie, dzieła zdobnicze, liczne ryciny oraz obiekty wykopaliskowe, ponieważ Stanisław Kostka był również pierwszym polskim archeologiem.

Ta działalność Potockiego miała charakter badawczo-naukowy, był teoretykiem i historykiem sztuki. Co najważniejsze, miała ona również wymiar edukacyjny[5]. Uczynił on coś, co do tej pory było ewenementem – w 1805 r. w jednym ze skrzydeł pałacu wilanowskiego udostępnił część swojej kolekcji szerokiej publiczności. Każdy zainteresowany mógł nieodpłatnie obejrzeć zbiory archeologiczne oraz galerię sztuki europejskiej i dalekowschodniej. Krok ten wiązał się z wieloletnim marzeniem Potockiego o stworzeniu Muzeum Sztuk Pięknych. Swoje plany zawarł w siedmiu rysunkach architektonicznych z lat 1781–1791. Był to pierwszy w Polsce projekt budynku muzealnego. Miało odgrywać rolę „miejsca wartości ulotnych, przemijających, przetworzonych przez geniusz ludzki w wartości trwałe”[6].

Zamiłowanie do sztuki oraz pasję kolekcjonerską dzieliła z mężem również Aleksandra Potocka. Stanisław Kostka cenił i podziwiał wiedzę żony z zakresu historii i teorii sztuki, jej umiejętność identyfikowania dzieł. Daje temu wyraz w pełnych czułości listach adresowanych do Aleksandry: „Porozmawiajmy, mój Aniele, o sztukach pięknych. Jest to rodzaj gadaniny, który, podobnie jak ty, bardzo lubię”[7], a także w dedykacji swojego imponującego dzieła O sztuce u dawnych, czyli Winkelman polski. Potocki przełożył, zredagował i uzupełnił dzieło niemieckie, tworząc tym samym pierwszy podręcznik nauki o sztuce w języku polskim[8]. Przez to niebywałej wartości nabiera dedykacja dzieła poświęcona żonie, która brzmiała: Aleksandrze z ks. Lubomirskich hrabini Potockiej. Od tylu lat dzieląc ze mną ku nim [starożytnym] skłonność, wybornym od natury obdarzona smakiem, nabyłaś w nich uwagą, doświadczeniem i ustawnym, że tak powiem, ze sztukami obcowaniem czucia ich piękności, nie tylko w płci Twojej, ale i w naszej rzadkiego[9].

Dedykacja ta ukazuje Aleksandrę jako kobietę niezwykłą, swoją erudycją z zakresu kultury i sztuki przewyższającą nierzadko mężczyzn. Jak widać, parę łączyło prawdziwe i głębokie (a w oczach niektórych wręcz „huraganowe”) uczucie[10]. Wzmacniały je wspólne pasje i szczytne idee, w wielu przypadkach zbieżne z zasadami życia wzorowego adepta Sztuki Królewskiej. Dzięki małżeństwu z młodą i posażną Lubomirską Potocki mógł poszerzać swoją kolekcję, a także pogłębiać zainteresowania. Para wspólnie zajęła się uświetnianiem wilanowskiej rezydencji – Stanisław tworzył projekty architektoniczne, Aleksandra zajmowała się planowaniem ogrodu i wspierała męża w edukacyjno-filantropijnej działalności[11].

Po śmierci małżonka Aleksandra postanawiała stworzyć upamiętniającą go budowlę. Była nią Wyrocznia – Oraculum. Na miejsce pamiątki wdowa wybrała ukochane przez obojga miejsce – Morysin. Nazwany tak na cześć wnuka Maurycego, był częścią ogrodu angielskiego pałacu w Wilanowie. Projekt Oraculum zawierał wiele symbolicznych elementów, w tym odniesień do motywów masońskich. Stworzony został na planie mandali – harmonijnego połączenia koła i trzech kwadratów. Koło symbolizowało niebo, a więc wymiar zewnętrzności i nieskończoności – sacrum, natomiast kwadraty – sferę wewnętrzności i tego, co związane z człowiekiem i ziemią – profanum. Figury łączył centralny punkt układu, który był zarówno jego początkiem, jak i końcem. Na okręgu górnego gzymsu znajdował się rzut sfery niebieskiej. Był on podzielony na 12 elementów z odpowiadającymi im 12 literami alfabetu hebrajskiego oznaczającymi również zwierzyniec niebieski. W odpowiadających małżonkom domach znaków zodiaku – Skorpionie i Wodniku – ustawiono dwa filary symbolizujące dwie masońskie kolumny Jakin i Boaz, które interpretuje się również jako odniesienia do hermetyzmu i kabały (kolumna Abrahama oznaczająca miłość i Izaaka oznaczająca posłuszeństwo). Ponad nimi znajdował się tympanon – alegoria doskonałości; mądrości i piękna; początku, środka i końca; religii, nauki i sztuki. Między kolumnami umieszczono hermę – figurę kamienną symbolizującą harmonię, syntezę miłości i posłuszeństwa. Dopełnieniem Oraculum był ołtarzyk całopalenia, położony w środku okręgu – centrum wszechrzeczy. Do wyroczni prowadziło pięć stopni kamiennych schodów, odpowiadających pięciu żywiołom (ziemi, powietrza, wody, ognia i eteru) oraz pięciu zmysłom człowieka, którymi poznawał świat (dotyku, wzroku, słuchu, węchu, smaku)[12].

Oraculum jawi się jako symbol idealnej miłości, braterstwa dusz i wspólnych pasji masońskiej pary. Zamiłowanie Stanisława Kostki do kultury antycznej i architektury łączyło się z miłością Aleksandry do projektowania ogrodów. Wolnomularstwo, jak również ogrodnictwo traktowano jako Sztuki Królewskie, podstawą obu był Bóg – stwórca rajskiego Edenu i Wielki Architekt Świata[13]. Projekt Aleksandry świadczy o głębokiej świadomości masońskiej filozofii i światopoglądu.

Para ta w całości prezentuje się jako idealny wzór wolnomularskich cnót – wspierany przez żonę Stanisław Kostka poświęcił się pracy dla dobra ludzkości, dążeniu do poprawy stanu oświaty, opieki i troski nad warstwami społeczeństwa dotąd wykluczonymi. Myśl o ewolucji świata ku dobru dawała mu siłę do wypełniania obowiązków. Swoje członkostwo w loży traktował nie jako zabawę, ale narzędzie do realizowania wyznaczonego przez siebie celu[14]. Oboje małżonkowie prowadzili działalność filantropijną, otaczając opieką i troską ubogich mieszkańców swoich włości, starając się poprawiać jakość ich życia i zapewnić możliwość kształcenia przede wszystkim najmłodszym pokoleniom. Najwyraźniej połączeni prawdziwym, głębokim i szczerym uczuciem idealnej, wiernej miłości, tak często przywoływanym w masońskiej poezji, a tak rzadko spotykanych w aranżowanych małżeństwach tamtego czasu. Zgoda i harmonia panująca w ich związku nie byłaby możliwa, gdyby Aleksandra nie dorównywała inteligencją i charakterem Stanisławowi Kostce, nie kierowała się takimi jak on wartościami, nie przejawiała podobnych postaw, nie chciała wspierać męża w jego działaniach. A wydaje się, że te miały w znacznym stopniu masoński rodowód.

[1] Hanna Muszyńska-Hoffmanowa, Panie na Wilanowie, Warszawa 1976, s. 236.
[2]
http://www.wilanow-palac.pl/potocka_z_lubomirskich_aleksandra.html
[3]
Barbara Grochulska, Wstęp [w:] Anna z Tyszkiewiczów Potocka-Wąsowiczowa, Wspomnienia naocznego świadka, Warszawa 1965, s. 6.
[4]
Jedna noc z konstytucją, reż. Marcin Mastykarz, Muzeum Pałacu w Wilanowie 2009, http://www.wilanow-palac.art.pl/jedna_noc_z_konstytucja.html
[5]
Wszystkim wstęp wolny, reż. Marcin Mastykarz, Muzeum Pałacu w Wilanowie 2009, http://wilanow-palac.pl/wszystkim_wstep_wolny.html
[6]
Katarzyna Karaskiewicz, Idea kolekcjonerstwa – posągi narzędzi myślowych w działalności Stanisława Kostki Potockiego, „Ars Regia”, nr 20, 2012/2013, s. 272–273.
[7]
Wszystkim wstęp wolny…
[8]
Tamże.
[9]
Hanna Muszyńska-Hoffmanowa, Panie…, s. 247–248.
[10]
Tamże, s. 242.
[11]
Tamże, s. 246–247.
[12]
Janusz A. Mróz, Andrzej Zacharski, Symbolika i magia Oraculum w Wilanowie, [w:] „Wiadomości konserwatorskie”, nr 23/2008, s. 122–123.
[13]
Tamże, s. 123.
[14]
Katarzyna Karaskiewicz, Idea..., s. 276.