© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum

Amulety przeciwdżumowe

Nieskuteczność leków profilaktycznych przeciw dżumie sprawiała, że w społeczeństwie nowożytnym utrzymywała się głęboka wiara w magiczną moc amuletów i tak zwanych kamieni zdrowia. Według współczesnego francuskiego historyka Georges’a Vigarello, u początków szerokiego stosowania przedmiotów ochronnych tego typu legło założenie, że „ciało ludzkie jest biernym organizmem chronionym dzięki pewnym kontaktom [z amuletami i talizmanami] oraz zręcznie rozmieszczonym [innym] dodatkom”. Stąd też w licznych traktatach medycznych i instrukcjach przeciwdżumowych z epoki pojawiały się zalecenia, aby wszyscy, którzy są wystarczająco zamożni, w trakcie zarazy „nosili na koszuli naprzeciw serca” aptekarski kamień-amulet chroniący przed jadem dżumowym, natomiast nad sercem na gołym ciele mały woreczek albo poduszeczkę wypełnione „materią wyciągającą truciznę morową”. Serce należało chronić dlatego, że zgodnie z założeniami teorii hipokratejskiej i galenowej to właśnie tam rezydował tak zwany duch życiowy (spiritus vitalis), który zarządzał ruchem krwi i ciepła w ciele, a więc odpowiadał za wszystkie procesy życiowe.

Z czego produkowano aptekarskie amulety przeciwmorowe? Najczęściej z żywego srebra, czyli rtęci. Jedna z popularniejszych receptur autorstwa słynnego alchemika i lekarza Agricoli, zamieszczona w książce Deutlich- und wolgegründete Anmerckungen über die Chymische Artzneyen [Jasne i dobrze uzasadnione uwagi o lekach chemicznych], brzmiała następująco: Weź dowolną ilość żywego srebra, a następnie połącz ją z grynszpanem, solą witriolową i dobrym octem. Przygotowaną miksturę gotuj trzy do czterech godzin w żelaznym garze. Kiedy substancja stanie się amalgamatem, wyciągnij go z garnka i płucz w ciepłej wodzie tak długo, aż zmieni swą barwę na śnieżnobiałą. Amalgamat przełóż na talerz z drewna i schowaj na noc w dobrze wietrzonej [a zatem suchej i zimnej] piwnicy, tak by stwardniał. Nad ranem uformuj zeń kulki, które, owinięte czerwonym jedwabiem, będzie można nosić powieszone na szyi. Gdy materiał zmieni kolor na ciemnoniebieski lub granatowy, zdejmij amulet; zmiana barwy jest pewnym znakiem, że amulet przyjął w siebie truciznę morową. Zużyty amulet zniszcz przez spalenie. Noszenie go może bowiem wyrządzić wielkie szkody nie do naprawienia. W trakcie zarazy 1625 roku w Toruniu aptekarski amulet przeciwdżumowy można było kupić w lokalnych aptekach po 10 groszy za sztukę, natomiast w roku 1708 – za 12 groszy. 

Co istotne, w I Rzeczypospolitej w celu ochrony przez zarazą oprócz amuletów aptekarskich używano także amuletów religijnych. Należały do nich krzyżyki karawakowe i... specjalne monety przeciwdżumowe, pełniące funkcję medalików ochronnych.

Jedna z takich monet, niezmiernie popularna w trakcie zarazy panującej w Krakowie w 1707 roku, przedstawiała na awersie św. Jerzego walczącego ze smokiem (który symbolizował Szatana), natomiast na rewersie – krzyż karawakowy oraz alchemiczno-kabalistyczne symbole i skróty.

Napis otokowy z awersu mówił, że U Boga jest rada i siła (do działania) [Bei Gott ist Rath und That], natomiast napis z rewersu wskazywał na Znak św. Rocha, patrona od moru (Signum S. Rochi Contra Pestem Patronus). Jak podawał Johann Christian Kundmann, polihistor pochodzący ze Śląska, monetę wybito z cynku, ołowiu i cyny. Zgodnie z jego świadectwem, w 1735 roku na wrocławskim jarmarku św. Elżbiety magiczne pieniążki sprzedawał za 3 grosze za sztukę pewien obwoźny handlarz, który zachwalał je jako... uniwersalny medykament. Zachęceni taką reklamą wrocławianie mieli kupować monety nader chętnie. Przy czym Kundmann twierdził, że potencjalnych nabywców zniechęciłaby do zakupu „magicznego feniga” jego prawdziwa i smutna historia. Podobno monety przeciwdżumowe sprzedawał w trakcie zarazy 1706/1707 roku za 2 tynfy za sztukę pewien niemiecki duchowny, twierdząc, że zostały one wykonane z siedmiu metali planetarnych i dlatego mają potężną moc ochronną. Pieniążki okazały się jednak nieskuteczne, a ich sprzedawca zmarł rażony morem.

Gdy spojrzymy uważnie na rewers cudownej monety, ujrzymy tam pewne napisy i znaki. Niektóre z nich odczytamy od razu: INRI to łaciński monogram oznaczający „Jezus Nazarejczyk Król Żydowski”, a ADONAY ELENV to hebrajski napis „Pan jest naszym Bogiem”. Co znaczą natomiast litery ECHAT OY AGLA oraz znaki i ? Nie wiedział tego piszący w 1742 roku Kundmann, który szczerze przyznał: „Na rewersie znajdują się symbole i znaki, których nie znam”. Zagadka jest jednak trudna jedynie na pozór.

W języku hebrajskim słowo ECHAT znaczy „jeden”, OY – „lamentuję”, natomiast AGLA to skrót od kabalistycznego zaklęcia i zarazem hebrajskiego zawołania: „Aieth Gadol Leolam Adonai”, czyli „Pan jest wielki na wiek wieków”. Oznacza to, że na monecie znajdowały się wersy jednej z najważniejszych modlitw Hebrajczyków Słuchaj Izraelu (Szema Jisrael): „Wiekuisty jest naszym Bogiem, Wiekuisty jest jedyny!” (ADONAY ELENV, [Adonay] ECHAT). Kolejne napisy wybite na rewersie magicznej monety głosiły natomiast – zgodnie z tradycją kabalityczną – „podnoszę [dziś] lament ku niebu: !” (ECHAT OY AGLA). Nad czym lamentowali twórcy pieniążka? Nad krwawą koniunkcją Merkurego ( ) i Marsa ( ), która przyniosła wielką zarazę morową. Od jej negatywnych skutków miał uchronić magiczny fenig.