© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum   |   13.08.2012

Andrzej Archibald de Gleyden-Glower – najemnik, co Rzeczpospolitą umiłował

Najemna służba w europejskich armiach była powszechna w niespokojnym, znaczonym wojnami XVII stuleciu. Setki oficerów i tysiące żołnierzy szły na obcą służbę, szukając łupów, apanaży i przygody. Wielojęzyczne, profesjonalne roty przemierzały kontynent siejąc spustoszenie. Ale wśród nich trafiali się ludzie nieposzlakowanego honoru i uczciwości. Andrzej Archibald de Gleyden-Glower zatarł się w ludzkiej pamięci, a szkoda bo jest doskonałym przykładem najemnika, który nie tylko znalazł swe miejsce na ziemi, ale i z oddaniem je pokochał. Pochodzący z Anglii (choć rodzina mieszkała także w Szkocji i Irlandii), urodzony ok. 1660 oficer, do Rzeczypospolitej przybył ok. 1685 i z czasem dał się poznać jako wytrawny inżynier wojskowy, światły dowódca potrafiący i kierować artylerią, i nadzorować remonty największych nawet twierdz. Zasłużył się podczas prac fortyfikacyjnych takich kresowych posterunków jak Soroka, Okopy Świętej Trójcy i Kamieniec Podolski. W stopniu kapitana brał udział w wojennych wyprawach Sobieskiego. Od lat związany z armią koronną, od 1699 służył w Okopach i Kamieńcu jako oficer pogranicznej artylerii. Ale kiedy trzeba było ruszał w pole. Kierując ogniem dział odznaczył się w 1702 podczas bitwy pod Kliszowem. Nieliczni artylerzyści Glowera zatrzymali atak 2000 szwedzkich kawalerzystów, gdyż armatnia kula śmiertelnie raniła dowodzącego nimi księcia Fryderyka Holstein-Gottorp, szwagra i niedłaczego towarzysza hulanek Karola XII. Glower nie uciekł wraz z oddziałami hetmana Hieronima Lubomirskiego, uniknął niewoli i zyskał zaufanie na dworze Augusta II. To ułatwiło mu karierę. W 1706 został awansowany do stopnia majora. Wcześniej wraz z Holendrem Karolem Kruzerem, ale pod kierownictwem majora P. Stubitza, przygotowywał plany naprawy szańców kamienieckich oraz nadzorował ich rewitalizację. Teraz zaczął prace samodzielną. Zachowane rachunki wskazują, że dysponował nader szczupłymi środkami na ten cel (2149 złp. na drugie półrocze 1706).

Nowocześnie myślący oficer zadbał także o możliwość szybkich napraw powierzonego mu sprzętu, a w 1707 pomyślał o uruchomieniu w Kamieńcu Podolskim ludwisarni. Z tą myślą sprowadził z cekhauzu lwowskiego wykształconych rzemieślników oraz niezbędne do pracy narzędzia. W latach 1710-1715 kierował samodzielnie remontem twierdzy kamienieckiej. Wtedy m.in. naprawiono tzw. Most Turecki. We wrześniu 1714 Glower został mianowany komendantem Okopów Świętej Trójcy (to dzięki niemu do niemal porzuconej placówki przywieziono armaty – ich liczba wzrosła do 19, a następnie do 21 sztuk; nie była to liczba imponująca, ale Okopy i tak – wstyd powiedzieć, stały się jednym z ważniejszych cekhauzów Rzeczypospolitej).

W 1721 Glover został przeniesiony z Okopów Świętej Trójcy na stanowisko dowódcy artylerii w Kamieńcu Podolskim. Przerażony tym co zastał, zaczął dobijać się o pieniądze na remont umocnień. Apelował o fundusze na ratowanie twierdzy, która bronić miała Podola przed wrogimi zamiarami Półksiężyca. W odpowiedzi dowiedział się tylko, że żadnych pieniędzy nie dostanie, gdyż ,,Kamieniec jest ufortyfikowany Opatrznością Boską”. Angielski najemnik zaczął więc wyprzedawać swe prywatne dobra i z własnych funduszy prowadzić najpotrzebniejsze remonty. W 1724 sprzedał m.in. kamienicę we Lwowie, w której z czasem powstało jezuickie kolegium szlacheckie (nota bene w 1749 kierowaniem adaptacją gmachu na cele edukacyjne zajął się Józef Glower, syn Archibalda). Prace prowadził do 1725. Z czasem przekazał bezpośrednie zadania inżynierskie następcom, ale jeszcze w 1733 sporządził raport ze stanu prac i postępów w fortyfikowaniu twierdzy kamienieckiej („Refleksya JMP Glovera o fortyfikacji Kamieńca”). Dopiero na sejmie 1726 zawstydzona Rzeczpospolita zwróciła mu poniesione nakłady, a za wierną służbę przez 44 lata, hart ducha i waleczność przyznała indygenat i stolnikostwo inflanckie. W szóstym tomie „Volumina Legum” czytamy: „Indygenaty y nobilitacye osob od Wielm. Hetmanow zaleconych. Maiąc rekomendowane od Wielm. Hetmanow Koronnych przy dostoieństwie naszym y Rzeczypospolitey zasługi w woysku, y odwagi rycerskie Urodzonych: Archibalda Glowera de Glaydeny […] onych z potomstwem ich utrusąue sexus, za zgodą wszech Stanów pro indigenis tego Królestwa uznajemy”.

Około 1705 Glower ożenił się z Polką, Heleną Elżbietą Gruszecką z Gruszki, córką Antoniego. Miał z nią córkę, Urszulę, żonę Wojciecha Cieleckiego, generała wojsk koronnych i pułkownika regimentu gwardii pieszej Augusta III, oraz syna, wspomnianego wyżej Józefa. Józef de Gleyden-Glower de Gleyden, herbu własnego, był uczonym jezuitą (1711-1763). Andrzej Archibald de Gleyden-Glower zmarł w 1738 r.