© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum   |   08.05.2018

Anegdoty o sławnym księciu Józefie Poniatowskim

Książę Józef Poniatowski (1763–1813), polski generał, minister wojny i naczelny wódz Wojsk Polskich Księstwa Warszawskiego, marszałek Francji, członek Rady Stanu Księstwa Warszawskiego, doczekał też szczególnej sławy zarejestrowanej przez pamiętnikarzy. Znany był w „wielkim warszawskim świecie”, nie tylko jako minister wojny, ale też potrafiący iść na wojnę z uwielbiającymi go damami, które nie dawały mu spokoju, psuły go i darzyły niemal wręcz nieznośnym uwielbieniem. Kajetan Koźmian w swoich pamiętnikach skreślił jego wizerunek:

Bóg nigdy nie stworzył piękniejszej duszy ani natura nie odziała jej powabniejszą i szlachetniejszą postawą nad tę, jaką miał książę Poniatowski; był w nim prawdziwy ideał rycerza z wszystkimi wdziękami zacności, szlachetności, uprzejmości, męstwa, dobroci, a razem godności, które się w jego wejrzeniu, w jego twarzy, w jego każdym ruchu malowały [t. II, s. 80].

Postać niemal posągowa, uwieczniona przez potomnych w popiersiach, rycinach, posągach i pieśniach – był oprócz swoich zasług wojennych, jednym z najlepszych i najdoskonalszych jeźdźców Polski, najlepiej prezentującym się i najprzystojniejszym wodzem na czele szeregów wojska, szczególnie gdy wypuścił koniowi wędzidło i pędził w czapce ułańskiej [Koźmian, t. II, s. 82].

Inny pamiętnikarz, Leon Potocki, w swoich wspomnieniach pisał: Książę był godzien kochania, bo łączył w sobie wszystko, co ujmować i przychylność jednać może. Już jako młodzieniec słynny był ze swojej urody, zaś w średnim wieku odznaczał się szczególnym powabem regularnych rysów twarzy, ozdobionych zawsze wyrazem szlachetności i ujmującej łagodności [s. 160]. Nic dziwnego więc, że budził powszechne zainteresowanie, podziw, ale też zazdrość. A jako że był świetnym kompanem i do bitki, i do wypitki, organizował bale, kuligi, żywe obrazy, przedstawienia teatralne, dlatego po Warszawie nieustannie krążyły plotki i anegdoty dotyczące postaci pięknego księcia, który był nie tylko rycerzem narodowej sławy, ale także pierwszym amantem i elegantem stolicy.

1. Zakład nieprzystojny

Jedna z anegdot i plotek głosi, że książę założył się podczas sejmu konstytucyjnego ze swoimi kompanami, że na koniu całą Warszawę w biały dzień nago przejedzie. Nagroda musiała być przednia, skoro dokonał tego ze swoimi towarzyszami zabaw Ignacym Hryniewieckiem i Eustachym Sanguszką na spławionych koniach w Wiśle. Zakład wygrał, ale plotkom nie było końca. Porównywano go wówczas z jego stryjem Kazimierzem Poniatowskim, który również podobno w ramach zakładu potrafił obwieść po Warszawie nago swoją kochankę i nie stronił od nagości podczas hucznych zabaw. [Koźmian, t. II s. 82–83 ].

2. Niestosowne kwiecie

Druga głośna anegdota mówi, że podczas sejmu konstytucyjnego najpiękniejsze młode kobiety z wielkiego warszawskiego towarzystwa, postanowiły zrobić niespodziankę księciu w dniu jego święta patronalnego. Kossowska z Bielińskich, Rozalia Lubomirska z Chodkiewiczów i Julia Potocka z Lubomirskich, nie mogąc zjednać sobie serca księcia, wpadły na pomysł, aby wspólnie zakraść się do jego pałacu Pod Blachą i zaskoczyć go tak, aby zwrócił wreszcie na którąś uwagę. Przekupiły kamerdynera i podczas nieobecności Józefa wtargnęły do jego sypialni i tam kwiatami łóżko jego wieńczyły. Niestety nagle wrócił książę ze swoją kochanką, aktorką Zelią Sitańską i doszło do przykrej konfrontacji. Wówczas podobno mówiło się, że Szarmancki z Powrotu posła Juliana Ursyna Niemcewicza przypomina księcia Józefa Poniatowskiego, a smutne wiersze, które czyta w komedii, świadczyły o śmieszności, na jaką naraziły się najpiękniejsze damy w Warszawie. Szczególnie jeden wiersz był często cytowany, a całe towarzystwo umierało ze śmiechu:

Gdy Szambelan do butów srebrne przypiął kolce
I przed pałac zajechać kazał karyjolce,
Wskoczył na powóz świetny i wprędce podane
Chwycił jak od niechcenia lejce, srebrem tkane,
I bicz angielski, giętki, długi, trzaskający –
Tak, podobny bogów, w powozie stojący,
Przelatywał ulice wśród przepysznych gmachów,
Sięgając prawie głową latarni dachów,
Leciał, bystre bieguny, nieścignione okiem,
Okrywały go gęstym kurzawy obłokiem.
Zbiegały się do okna panny i mężatki
Widzieć ten cel swych życzeń, widzieć ten cud rzadki
[Powrót posła, akt II, scena VII, w. 984–995].

3. Zemsta pierwszego eleganta stolicy

Kolejna anegdota mówi, że piękne damy nadal wzdychały do pierwszego eleganta i wciąż plotkowały o księciu jeżdżącym po Warszawie w ostrogach, powożącym pysznymi końmi w pięknej kariolce, całe towarzystwo szukało zaś analogii do wierszy Szarmanckiego z Powrotu posła, cytując fragmenty nawet na przedstawieniach. Rozłoszczony Poniatowski postanowił zemścić się na dokuczających mu damach, zajechał pod dom Niemcewicza, siłą wsadził go do powozu, przewiózł pod oknami żartujących z niego dam i w ten sposób przerwał niekończące się plotki [Koźmian, t. II, s. 83].

W rzeczywistości cytowane przez warszawskie towarzystwo fragmenty wiersza z komedii pochodziły z Elegii na śmierć szambelana, którą Niemcewicz napisał, wzorując się na z La jeune Tarentine André Chéniera i która oparta była na długiej europejskiej tradycji literackiej i kulturowej, a wykazać miała zręczność i umiejętność swobodnego poruszania się w wybranej konwencji.

Józef Poniatowski znany był w Warszawie jako bon vivant, który mieszkał Pod Blachą z Panią de Vauban, świetnie się bawił, uwodził piękne kobiety, wydawał bale, wspierał teatr francuski, na zimę przenosił się zaś do Jabłonny i otaczał się towarzystwem młodych arystokratów, którzy nawet ubierali się w mundury przyjacielskie, zwane też mundurami Jabłonny wprowadzonymi w modę przez księcia. Nic więc dziwnego, że pozostawał w centrum zainteresowania, nawet wówczas, kiedy jeszcze nie był narodowym bohaterem, a bohaterem słynnego sporu między teatrem polskim a teatrem włoskim i francuskim. Wówczas po Warszawie krążyły anonimowe wierszyki (pisane przez zwolenników teatru narodowego):

Przecież Polak po polsku i czuje, i czyta,
Bo nie cała Warszawa jest Blachą pokryta.