© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum   |   02.04.2019

Atlas roślin rodzimych i obcych: Johann Philipp Breyne, jego córki i szlachetny ananas

Johann Philipp Breyne, słynny naturalista żyjący w Gdańsku w osiemnastym wieku, był ojcem kilkorga dzieci, z których tylko część osiągnęło dorosłość. Jego ukochany syn zmarł w trakcie studiów zagranicą, co było nieodżałowaną stratą dla całej rodziny. Młodzieńca przeżyły trzy siostry, które towarzyszyły ojcu w prowadzeniu nie tylko ogrodu, lecz i badań przyrodniczych. Wszechstronnie wykształcone, posługując się wprawnie pędzlem i piórem, Constantia Philippina, Anna Renata i Johanna Henrietta wykonały kilkaset kolorowych ilustracji, przedstawiających egzotyczne rośliny z ogrodów oraz oranżerii papy.

Jedna z dziewcząt – Anna Renata – pisała także wiersze okolicznościowe upamiętniające między innymi nadejście wiosny, która pobudzała rośliny do życia, oraz w rymowanej formie opiewała najpiękniejsze plantae uprawiane w Gdańsku na Brabanku przez słynnego na całą Europę rodzica. Swoje wiersze zapisała w 1743 roku pięknym, kaligrafowanym pismem w Kleine Samlung Poetischer Einfaelle bey muessigen Stunden verfertiget […], który to rękopis ten przechowuje współcześnie Gdańska Biblioteka PAN (BG PAN, Ms 534.).

Różnobarwne anemony, czyli zawilce – ognistoczerwone, różowawe oraz niebieskie i szaro-gołębie – oraz kwitnący w oranżerii cereus scandens o śnieżnobiałych, delikatnych płatkach, były dla Anny Renaty dowodami na istnienie Boga. Jednak rośliną, którą młoda kobieta kochała najszczerzej, miał okazać się „nobliwy ananas”, sprowadzony do Europy z dalekiej Brazylii.

Johann Philipp Breyne aklimatyzował ananasy w Gdańsku już od lat dwudziestych XVIII wieku, w 1745 roku podsumowując swoje doświadczenia związane z uprawą tych uroczych rarytasów ogrodniczych. Natomiast Anna Renata w 1733 roku poświęciła rodzącym złote owoce egzotycznym roślinom z Nowego Świata bardzo dowcipny niemieckojęzyczny panegiryk. Był to niezwykły utwór skrywający w rymowanej formie elementy profesjonalnego opracowania botanicznego.

„Niedawno ukazał się mym oczom król owoców, szlachetny ananas; był naprawdę wspaniały i cieszył wzrok, gdy przyniesiono go nam z naszego ogrodu; patrzyłam nań z przyjemnością i myślałam: wyborna roślino, jesteś godna, aby przyglądać się tobie z uwagą i w skupieniu ku chwale twego Stwórcy” – pisała Anna Renata. – „Ten zadziwiający owoc przywieziono przed pięćdziesięcioma laty z Ameryki do Azji i Afryki, wreszcie zaś do Europy, razem z innymi rarytasami i osobliwościami [botanicznymi]. Tam [w swej ojczyźnie] wyrastałby z ziemi całkiem dziki, ale tu [w Gdańsku] trzeba go pilnie doglądać i kultywować. Ten piękny owoc przynosi największą rozkosz nie tylko oczom, leczy również ustom i nosowi; oko [kontempluje] w [bezkresnym] zachwycie niezwykły przepych i majestatyczny kształt pięknego ananasa; owoc sam w sobie jest podłużny i okrągławy, z zewnątrz widać wiele kosteczek; [ich] rzędy stoją w najpiękniejszej symetrii [ciasno] i zgrabnie jeden przy drugim. Dobry Stwórca wszelkiego stworzenia przyozdobił [jagodę] głęboką złotożółtą barwą; zwłaszcza wtedy, gdy figlarne światło słoneczne przebija się przez gęsty cień, można zobaczyć jak [owoc] błyszczy złotym blaskiem, dzięki czemu wzrusza zarówno oczy, jak i serce […] Ba!, nie można go także łatwo zranić, gdyż dzięki dobrej Naturze jest gęsto pokryty długimi i silnymi liśćmi, które z wierzchu są białawe, wewnątrz zaś ciemnozielone i elegancko prążkowane niczym Gros de Tour [czyli francuska tkanina grogram], na końcach zaś ostre i spiczaste. Dzięki nim – swym drabantom – [roślina] chroni zbrojnie i mężnie [zrodzony] owoc niczym królową. Korona, która przyozdabia tę roślinę, ma także zdumiewający i cudowny kształt. Z pięciu, sześciu, a nawet siedmiu poziomów wyrastają nad sobą i na boki niewielkie równokształtne liście. Korona [zgrabnie] rośnie i może bez trudu zrodzić nowy byt. Łodyga znajduje się w samym środku, idzie od owocu do korony [ tj. rozety], jest żółto-zielona i jakby oprószona najdelikatniejszym pyłkiem. Wyborny zapach wypełniający i balsamujący powietrzne jest przyjemny, ba, wręcz oczarowujący; zwłaszcza wtedy, gdy kroimy owoc, urocza słodka woń ożywia mózg i ducha. Dzięki unikalnemu smakowi [ananasa] nasz język doświadcza rzadkiej przyjemności; jest to cudowne przemieszanie brzoskwiń, moreli, pigw i wielu innych fruktów; [ananasowy] kwaśno-słodki [smak] przyjemnie orzeźwia naszą pierś, napawa radością, rozkoszą i zachwytem”.

Fragmenty wiersza z Kleine Samlung opublikowały lipskie „Neue Zeitungen von Gelehrten Sachen” (1733, s. 100) w artykule poświęconym dwóm młodym gdańskim poetkom, córkom wybitnych przyrodników znad Motławy.

Podobne, uczone opisy ananasów – wskazujące na ich pochodzenie, wygląd, właściwości, sposób rozmnażania itp. – można by przy tym znaleźć w opracowaniach botanicznych i medycznych przyjaciół Johanna Philippa. Ba, także w „Neuze Zeitungen” stwierdzono, że opis Breynianki sporządzono w stylu Pana Brocka. Przy czym, dodajmy, Anna Renata zakończyła swoje dziełko napisane w mowie wiązanej (czego nie udało nam się niestety odtworzyć we wcześniejszym tłumaczeniu) fizykoteologicznym peanem na cześć Stwórcy:

„Ach, niech te wspaniałe kreatury,
które przez najwyższego twórcę i pana Natury,
tak cudnie są uformowane,
i ozdobione, i ukoronowane,
skierują nasze serca w Boga Najwyższego stronę,
dzięki czemu za jego dobre rządzeniez wielkim i szczerym wzruszeniem,
złożymy Mu należne dzięki i ofiarę.”

Można zapytać, czy Anna Renata oraz jej siostry pomagające ojcu w prowadzeniu prac botanicznych i zachwycające się pięknem Natury były w osiemnastowiecznych Prusach Królewskich kimś wyjątkowym. Odpowiedź może zaskoczyć tych, którzy nie znajdą historii Gdańska.

W Gdańsku w XVIII wieku działała także Luise Kulmus, mająca za stryja słynnego anatoma Johanna Adama, która pisała wiersze, dramaty i komedie oraz zajmowała się translatoryką. Wybitną ilustratorką była Dorothea Juliana Klein, córka przyrodnika Jakoba Theodora. Z kolei w dalekim Amsterdamie w rodzinie przyjaciela Breyne’ów i nauczyciela wielu gdańskich medyków przełomu XVII i XVIII wieku Frederika Ruyscha urodziła się Anna Elisabetha. Dziewczyna początkowo wykonywała obrazki preparatów swego papy, później zaś została uznaną malarką specjalizującą się w martwych naturach.

Drogi tym zdolnym, wykształconym niewiastom, wychodzącym powoli z cienia ojców, mężów i braci, przecierały w XVII wieku inne uczone prywatne Prus Królewskich i Północnych Niderlandów. Nad Motławą najsłynniejszą z nich była Elisabetha Catharina Koopman, druga żona Heweliusza, bliskiego przyjaciela Jacoba Breyne’a, słynnego botanika i dziadka Anny Renaty. W Niderlandach Północnych taką postacią stała się natomiast Maria Sybilla Merian, której ilustracje przyrodnicze podziwiał z kolei Breyne junior, informowany o nich przez Jamesa Petivera i innych przyjaciół należących do jego sieci uczonej.

Materiały zebrano w trakcie pobytu badawczego w Forschungsbibliothek Gotha w ramach Herzog-Ernst-Stipendium der Fritz Thyssen Stiftung.