© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum   |   02.12.2013

Autorzy staropolscy na temat lichwy

Definicja lichwy, niezmienna co do negatywnego wydźwięku samego zjawiska, różniła się na przestrzeni wieków stopniem dopuszczalnego zysku od pożyczonego kapitału pieniężnego. W Starym Testamencie lichwa uznawana była za poważny występek, a uciskanie ludzi ubogich, sierot i wdów przedstawiane jako szczególnie ciężki grzech. Problematyka nieuczciwego zysku poruszona została m.in. w Księdze Psalmów. Jan Kochanowski w parafrazie Psalmu 15 w Psałterzu Dawidowym wyjaśniał, że wiecznym szczęściem cieszyć się będzie człowiek, który pieniędzy w lichwę nikomu nie dawa. W Psalmie 55, będącym wołaniem osoby uciśnionej, przeczytać można: ulicami / Lichwa chodzi ludzkimi umoczona łzami. W nieco innym znaczeniu pojawia się rzeczownik „lichwa” w parafrazie Psalmu 128, gdzie mowa jest o człowieku bogobojnym: ale czego ziemi zwierzy, / Wszytko mu z lichwą odmierzy. Podobne znaczenie spotkać można w wierszu Muza, w którym poeta pisze o sobie: A co mi za żywota ujmie czas dzisiejszy, / To po śmierci nagrodzi z lichwą wiek późniejszy. Zygmunt Gloger przypomniał w swej Encyklopedii staropolskiej, że chrześcijanie dopuszczający się procederu lichwy byli wykluczani ze wspólnoty Kościoła, co skutkowało odmową pochówku na poświęconej ziemi.

Innym autorem poruszającym zagadnienie lichwy był jezuita Marcin Śmiglecki, którego dzieło O lichwie i wyderkach wspomina w Setniku pisarzy polskich Szymon Starowolski. Śmiglecki przedstawił na początku swej pracy definicję lichwy: lichwa nie jest nic inszego, jedno zysk, który z pożyczania rośnie. Warto zauważyć, że w tym miejscu autor za nieetyczny proceder uznawał pobieranie jakichkolwiek odsetek od pożyczonej sumy pieniężnej, przy czym nie ograniczał lichwiarskiego zysku wyłącznie do korzyści finansowych. Za lichwę uznawał także inne formy zysku związane z pożyczaniem pieniędzy, w inszych rzeczach pożytecznych. Jako przykład działalności niebędącej lichwiarską został wymieniony Mons pietatis (góra miłosierdzia) – forma działalności pożyczkowej, w której za pożyczane pieniądze nie pobierano żadnego zastawu lub też koszty pożyczki były relatywnie niewielkie, wynoszące z czasem – jak informuje Janusz Tazbir – od 4 do 10 proc. Śmiglecki przytaczał negatywne opinie na temat lichwy, w tym zdanie św. Augustyna, według którego okrutniejszy jest każdy lichwiarz, który ubogiego zabija lichwą, niż złodziej, który potajemnie kradnie. Autor traktatu O lichwie i wyderkach dopuszczał jednak pewną ewentualność rekompensowania straty poniesionej przez udzielającego pożyczki oraz wprowadzenia wadium, jakkolwiek możliwości te obwarowane były szczególnymi warunkami. Autor analizował również tzw. wyderki (wyderkaufy), czyli kontrakt związany z udzielaniem pewnej sumy pieniężnej w zamian za nieruchomość, z której następnie osoba udzielająca wspominanej sumy pobierała korzyści finansowe.

Ksiądz Skarga w Kazaniach na niedziele i święta całego roku odnotowuje czasownik „lichwić”; obok posługiwania się rzeczownikiem „lichwa” w liczbie pojedynczej używa także liczby mnogiej „lichwy”. W kazaniu na szóstą niedzielę Wielkiego Postu przywołuje Psalm 71, w którym mowa jest o Boskiej ochronie ludzi wyzyskiwanych przez lichwiarzy. W kazaniu na piątą niedzielę po Zielonych Świętach Skarga wypomina chrześcijanom, że stosują lichwę większą od wyznawców religii mojżeszowej.

Jezuita Maciej Kazimierz Sarbiewski w utworze Ad equites Polonos roztaczał przed polską szlachtą wizję spokojnego życia po trudach wojennych. Wspomnienie w wierszu o wsi, która wolna będzie od lichwy, wskazywało na powszechność problemu.

Szymon Starowolski pisał o lichwie w kilku swoich dziełach, w tym w wierszowanym utworze Prywat Polską kieruje. W jednym z utworów dotyczących tzw. stacji żołnierskich, napisanym w 1636 r., wspominał o obowiązku zadośćuczynienia każdego zdzierstwa, kradzieży, lichwy, szkody jakiejkolwiek bliźniemu tak w sąsiedztwie, jak i nie w sąsiedztwie uczynionej. W Reformacyi obyczajów polskich zanotował: „wszystko to lichwa, co od pieniędzy bierzesz i niesprawiedliwość”. Szesnasty rozdział tego utworu zatytułowany został: O zdzierstwie, które prowadzi do zguby Rzeczypospolitej, w którym wymienione zostały negatywne zjawiska, oparte na wykorzystywaniu słabszych grup społecznych. Starowolski w ten sposób uznawał za niedopuszczalne czerpanie jakichkolwiek korzyści materialnych z tytułu działalności pożyczkowej. W swoim Lamencie utrapionej Matki, Korony Polskiej autor ten pisał z wyrzutem, że na lichwy dają zarówno ludzie świeccy, jak i duchowni. Wzmiankował również o Polakach, którzy lichwami się i zdzierstwem bogacili.

Również autorzy świeccy piętnowali lichwiarski proceder. Krzysztof Opaliński w Satyrze IX z księgi pierwszej pisał o grupie osób, które znacznie wzbogaciły się wskutek działalności lichwiarskiej. Przedstawiał zarazem pogląd, że jedyną trwałą majętnością jest ta zdobyta bez lichwy i bez krzywdy, bez płaczu ludzkiego!. W Satyrze X z księgi czwartej zestawiał lichwę na równi z symonią, upatrując w nich córki samego diabła. Krytykę lichwy wśród duchowieństwa przedstawił jako wypowiedź jednego z księży. Opaliński opisywał jednocześnie próbę zbagatelizowania wspominanych dwóch zjawisk poprzez nadawanie im odpowiednio nazw: prezentu oraz interesu.

Obraz sielskiego życia, wolnego od troski o wyderkaufy i „lichwy”, przedstawiał Wespazjan Kochowski w swej Pieśni V z I księgi Liryków, parafrazie epody Horacego.

Wybrana literatura przedmiotu:

Z. Gloger, Encyklopedia staropolska, t. 3: K-P, 1985.

J. Tazbir, Piotr Skarga: szermierz kontrreformacji, Warszawa 1978.