© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum   |   22.04.2014

Bartłomiej Nowodworski – chrześcijański rycerz idealny

W 1626 r. we Lwowie, rok po śmierci wielkiego kawalera należącego do zakonu maltańskiego Bartłomieja Nowodworskiego (ok. 1552–1625), ukazała się pod nazwiskiem Wawrzyńca Świczkowica jego pochwalno-parenetyczna łacińska biografia. Jak dowiódł Henryk Barycz, powstała jeszcze ok. 1620 r., a jej rzeczywistym autorem był Jakub Sobieski, ojciec króla Jana III, którego łączyły ze znacznie starszym rycerzem więzy przyjaźni i jednocześnie niekłamanego podziwu. Ten sam Sobieski wystąpił na pogrzebie Nowodworskiego w warszawskiej katedrze św. Jana w 1625 r. jako żałobny mówca, przed nim przemówił znany kaznodzieja Fabian Birkowski. I kazanie, i świecka mowa pogrzebowa ukazały się w tymże roku w osobnych okolicznościowych drukach (F. Birkowski: Krzyż kawalerski abo pamięć wysoce urodzonego Jeg M[ości] Pana Brata Bartłomieja Nowodworskiego...; J. Sobieski: Rzecz [...] na pogrzebie sławnej pamięci Wielkiego Kawalera...), co w przypadku kazania jest sytuacją typową, natomiast w przypadku oracji – rzecz wyjątkowa (mowy krążyły zwykle w rękopisach). Obydwaj mówcy skupili na pochwale zmarłego kawalera maltańskiego jako prawdziwego rycerza chrześcijańskiego, którego sława była głośna za życia i miała trwać na wieki.

Bartłomiej Nowodworski nie tylko zasłużył się jako dzielny rycerz, lecz także przez manifestacyjną postawę, osobiste oddziaływanie, liczne inicjatywy służące krzewieniu chrześcijańskich i rycerskich ideałów oraz publikacje z nimi związane stał się już za życia przykładem powszechnie znanym i przedstawianym do naśladowania. Oto kilka tego dowodów.

Nowodworski zasłynął w walkach prowadzonych w obronie wiary, m.in. w dzisiejszej Tunezji, na wyspie Patras i w kolejnej bitwie pod Lepanto (8 maja 1603 r.), gdzie został ranny, a wkrótce (w 1605 r.) przyjął śluby w zakonie kawalerów maltańskich. Jednak najsłynniejszym czynem wojennym Nowodworskiego było wysadzenie murów, które otworzyło wojskom Rzeczypospolitej drogę do zdobycia 13 czerwca 1611 r. długo obleganego Smoleńska. Jego opis przekazali świadkowie wydarzeń (hetman S. Żółkiewski, J. Budziło, S. Maskiewicz), historycy (E. Wassenberg. S. Kobierzycki, P. Piasecki) i poeci (S. Twardowski). Jednak sędziwy już wtedy rycerz służby na tym chwalebnym czynie, nagrodzonym przez króla Zygmunta III złotym łańcuchem, mieczem i dobrami ziemskimi, nie zakończył. Wziął też udział u boku królewicza Władysława w wyprawie na Moskwę w latach 1617–1618. Relację z niej w prowadzonym na bieżąco diariuszu pozostawił Jakub Sobieski, który zupełnie wyjątkowo, wśród suchych sprawozdań utrwalił słowa rycerza spod Możajska: „[...] piechota Lermontowa i p[ana] kawalera, którą był dobrze przywiódł, że już byli ogarnęli Moskwę, ale w rękę postrzelony zjechał [...] P[an] kawaler mężnie tam stanąwszy, dwóch rzeczy żałował, że w prawą rękę, a że non in victoria [nie podczas zwycięstwa] postrzelony”.

To dokument odwoływania się przez Nowodworskiego do rycerskiego etosu, wymagającego nie tylko odwagi, ale także żołnierskiej brawury. Ten wyraźnie legendotwórczy epizod został też przywołany przez Birkowskiego w jednym z listów dedykacyjnych, gdzie przybrał formę fikcyjnej mowy samej ręki (retoryczna figura: prozopopeja): „Postrzelony Nowodworski, nie kawaler maltański, który zdrów a nienaruszony, tamten boleje na ranę, ale kawaler nie ma boleć, ma się raczej weselić, że dla dostojeństwa pana swego, dla sławy narodu polskiego ranę odniósł. Oby jeszcze Możajsk był wzięty tą raną!”.

Wprost została tu nazwana podstawowa dla rycerskiego etosu idea przelanej krwi jako ofiary, dowodu rycerskiej cnoty, za którą nagrodą jest sława. Dążenie do sławy („życzył sobie cale sławy”) zostało przez innego uczestnika wydarzeń 1618 r., Jerzego Ossolińskiego, potraktowane jako motywacja podjętej przez starego żołnierza próby powtórzenia na murach Moskwy ataku spod Smoleńska. Ossoliński zaobserwował jeszcze inne zachowanie kawalera: „Tam napatrzyliśmy się mirum fortunae spectaculum [zadziwiającego widowiska losu], gdy przed królewiczem Szein, niegdy wojewoda smoleński, z kawalerem Nowodworskim wypowiadali sobie, jakim sposobem tamten bronieł, a ten dobywał Smoleńska; na tychże murach, o które tak często jeden drugiemu stal na gardło, przysięgli sobie braterstwo, godni oba wiecznej pamiątki, acz nasz godniejszy”.

Ważnym rysem postawy rycerskiej było poszanowanie męstwa nawet w przeciwniku. W wyniku kolejnych ran odniesionych w bitwie Nowodworski długo chorował, stracił czucie w prawej ręce, listy podpisywał lewą. Jeden z nich, kierowany 6 czerwca 1621 r. z Warszawy do hetmana polnego litewskiego Krzysztofa Radziwiłła, kończył słowami: „A jam potym pięć niedziel chorował, teraz lepiej, trzeba kawalerowi na polu umrzeć, a nie na łóżku. Na co Panie Boże daj szczęście”.

Deklaracja dotycząca śmierci w walce jako jedynej odpowiedniej dla żołnierza to również stale obecny w polskiej i europejskiej kulturze element kreowania rycerskiego etosu. Charakterystyczna dla Nowodworskiego jest formuła zamykająca list, gdyż nawiązuje do jednej z jego inicjatyw, służących odrodzeniu tradycji rycerskich. Kawaler zawsze sam posługiwał się pozdrowieniem „Panie Boże daj szczęście” i odpowiedzią „Pomaga Bóg”, jak również zwrócił się listownie do papieża z prośbą o ustanowienie odpustów za jej praktykowanie. Pisał, że taka forma powitania to dawny polski i rycerski obyczaj. Naprawdę jednak w jego czasach podobne witanie się było właściwe już tylko warstwom plebejskim. Druga prośba, z jaką Nowodworski zwrócił się do papieża, była związana z nakazem odśpiewywania w kościołach Rzeczypospolitej Bogurodzicy, którą przedstawiał jako najstarszy hymn, stworzony przez św. Wojciecha i poświadczający pobożność dawnych Polaków, który powinien być śpiewany także w bitwach. I w tym przypadku jego marzenie o uczynieniu z Bogurodzicy rycerskiej pieśni było dalekie od jej rzeczywistego funkcjonowania (nie na wojnie, lecz jako pieśni żebraczej). Sfinansował nawet publikację pieśni, starając się rozpropagować nawiązujące do tradycji przekazanej przez historyków śpiewanie jej przed bitwą:

„Daję Bogarodzicę na pogrom pogański,
Bartłomiej Nowodworski, kawaler maltański”.

W 1623 r. z jego inicjatywy ukazało się kazanie pogrzebowe Birkowskiego, poświęcone także kawalerowi maltańskiemu Jakubowi Śrzedzińskiemu. Zmarły został w nim wykreowany na wzór idealnego chrześcijańskiego rycerza, a sam Nowodworski w poprzedzającym je liście adresowanym do Korony Polskiej i Wielkiego Księstwa Litewskiego zalecał przykład i jednocześnie ostro napominał: „Panowie żołnierze, na drodze i nigdziej bić nie przyjdzie ludzi utrapionych, ale raczej kopiją na Ojczyzny miłej głównego nieprzyjaciela przyjdzie porywać, a cnych przodków Korony tej i Wielkiego Księstwa Litewskiego w dziele rycerskim, wojennym, bohatyrskim, a bezdrapieżnym życiu i zaciągu naśladować”.

Przypomnienie, by strzec się rozbojów i innych występków oraz dbać o czystość sumienia, stale było obecne w zaleceniach dla żołnierzy formułowanych przez katolickich pisarzy (P. Skarga, M. Bembus, S. Starowolski). Jednocześnie niezmiennie towarzyszyły im wszechobecne narzekania na grabieże i niepokoje powodowane przez swawolne wojska.

Jako członek zakonu kawalerów maltańskich Nowodworski chciał doprowadzić do powstania w Rzeczypospolitej sieci placówek tworzących działającą wedle zasad zakonu „szkołę w rzemieśle rycerskim”, na kolejnych sejmach zgłaszał projekt: Sposób ćwiczenia szlachty polskiej w dziele rycerskim.... W 1615 r. popierał go na sejmie Jakub Sobieski i jest to pierwsza znana dziś pochwała kawalera, którą wygłosił publicznie: „Pan Kawaler Nowodworski, z jaką ochotą sobie na uczciwą śmierć, z jakąkolwiek zasług swych pamiątką, a narodowi swemu na nieśmiertelną sławę robił, z jakim sercem przeważnego, mężnego i wiernego sługi w Ojczyźnie pocieszne, a u obcych narodów sławne dzieła pokazował, a takąż chęcią, z takim usiłowaniem o to się samo starał, aby jeśli kiedy zwykła i szczodrobliwa W[aszej] K[rólewskiej] M[ości] przeciwko zasłużonym łaska, jeśli powinna Rzeczypospolitej wdzięczność, jakąmukolwiek za takie przewagi nadgrodę przynieść miała, ta aby nie tylko jemu samemu służyła, ale się in publicum ściągała, z sławą i pożytkiem Ojczyzny”.

Co prawda ten projekt nie został zrealizowany, ale rzeczywiście środki, które Nowodworski zgromadził, przeznaczył na potrzeby publiczne, m.in. powołując do życia różne fundacje. Najsłynniejszą z nich była fundacja dla Akademii Krakowskiej (właściwie trzykrotne fundacje w latach 1612–1619), którą wsparł uposażenie profesorów, utrzymanie studentów i publikowanie książek. Powstałą tak Szkołę Nowodworskiego ukończył m.in. Jan Sobieski, przetrwała do dziś w postaci krakowskiego Liceum Nowodworskiego.

Wszystkie szlachetne czyny kawalera przypomniał w pogrzebowym kazaniu Birkowski, który najprawdopodobniej wykorzystał biografię napisaną wcześniej przez Jakuba Sobieskiego. Zakończył je w stosownym do okoliczności stylu, podniosłą apostrofą, kierowaną do zmarłego: „Zakonniku Krzyża św. miłośniku Krzyża św., żyj w pamięci wiecznej, którejć życzymy według onego wiersza: W pamięci wiecznej będzie sprawiedliwy, słuchania złego nie zlęknie się nigdy” [Ps. 112, 6–7].