© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum   |   13.12.2012

Bilans powiedeńskiej polityki Jana III Sobieskiego – część III

Materialne koszty powiedeńskiej wojennej polityki króla były ograniczone dzięki wsparciu finansowemu papiestwa i prowadzeniu działań w dużej części poza a granicami kraju, a w całości poza jego centrum do którego, wobec przebiegu granicy w 1683 r., nie można wówczas zaliczać najeżdżanej przez Tatarów Rusi Czerwonej i Wołynia. Wreszcie, o ile nie sposób powiedzieć, iż Rzeczpospolita wyszła z wojny tureckiej czy wężej z działań okresu 1683 – 1696 wydatnie wzmocniona, to na pewno nie była krajem słabszym czy podupadłym w stosunku do stanu wcześniejszego, katastrofę przyniosła jej dopiero kolejna wojna, północna. Wojna w ramach Ligi Świętej z Turcją była zaś ostatnią zwycięską, zakończoną powiększeniem terytorium, wojną I Rzeczypospolitej i ostatnią zwycięską wojną prowadzoną przez polskie państwo, aż do wojny polsko-bolszewickiej 1920 roku.

Patrząc z tej perspektywy bilans powiedeńskiej polityki Sobieskiego prezentuje się dobrze, ale rzecz jasna uznanie jej za wielki sukces byłoby takim samym ahistoryzmem, jak ignorowanie jej osiągnięć, acz uczynionym z odmiennego punktu widzenia i perspektywy czasu. Sprawiedliwa, nie abstrahująca od siedemnastowiecznych realiów ocena polityki Jana III Sobieskiego po Wiedniu może być bowiem w generaliach, gdyż jej wycieniowanie pozostawia na pewno przestrzeń dla gamy kolorów, tylko jedna wyważona i umiarkowana, dostrzegająca niepowodzenie wielkich planów a równocześnie notująca ograniczone korzyści oraz fakt przeprowadzenia kraju i armii przez te lata bez poniesienia dotkliwszej porażki.

Król, jako pierwszy urzędnik Rzeczypospolitej i doświadczony wódz mógł odejść z poczuciem wypełnienia powinności. Znając cenę żołnierskiej krwi i umiejąc zmierzyć ryzyko wojenne, nawet w czasie realizacji zakreślonych z wielkim rozmach planów, nie dopuścił do klęski armii. Wysiłku państwa i jego wojska nie zmarnował, o czym świadczyły ustalenia pokoju w Karłowicach.                             

Wizjoner polityczny, którym wbrew czasem głoszonej w historiografii opinii był Sobieski, szczególnie i w największym stopniu właśnie po Wiedniu poniósł klęskę[1]. Wówczas to bowiem sformułował swój największy i najambitniejszy projekt polityczny. Niepowodzenie często spotyka śmiałe plany, tworzone przez odważnych polityków, a takim politykiem nieodmiennie był Sobieski i pozostał formując założenia polityki powiedeńskiej. Po Wiedniu był Jan III Sobieski najbliżej realizacji wielkiej wizji politycznej, dużo bliżej niż w latach „wielkich planów” tzw. polityki bałtyckiej, do której prowadzenia ani nie zaprzągł własnego państwa i jego armii, ani nie zbudował trwałego sojuszu na arenie międzynarodowej w przeciwieństwie do powiedeńskiej epoki naprawdę wielkiej polityki wołoskiej, którą realizował jako władca, a nie osoba prywatna, i w ramach potężnej, trwałej ligi państw.

[1] Z. Wójcik, Wprowadzenie ..., s. 38 – 39.