© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum

Braci Radolińskich peregrynacja po Europie (1661-1663/4)

Z lat sześćdziesiątych XVII w. zachował się ciekawy dziennik podróży odbytej przez braci Radolińskich, Wojciecha i Andrzeja, przedstawicieli bogatej szlachty wielkopolskiej. Synowie Andrzeja Radolińskiego seniora, pieczętującego się herbem Leszczyc, kasztelana krzywińskiego, wyruszyli w podróż do „cudzych krajów”, aby kontynuować nauki pobierane w kraju. Jak twierdzi autor diariusza, był to akt swoistej odwagi, ponieważ skarb rodzinny świecił pustkami wskutek strat poniesionych w czasie wojny szwedzkiej (1655-1660). Preceptorem młodych kasztelaniców został ksiądz Jan Nyczkowicz, proboszcz pleszewski.

Podróż przypadła na lata 1661-1663. Jej program objął wiele krajów: ziemie Cesarstwa, Włochy, Niderlandy i Francję. Przez Wrocław i terytorium Śląska wjechali na Morawy, by ostatecznie dotrzeć do Wiednia. W początkach listopada 1661 r. rozpoczęli studia na wydziale filozofii miejscowego uniwersytetu. Program studiów uzupełniły później wykłady prawa rzymskiego, prywatne lekcje szermierki oraz permanentna nauka języka niemieckiego. Latem 1662 r. młodzi kasztelanice odjechali do Grazu, a jesienią tego roku utartym szlakiem przez Lublanę podążyli do Włoch. Dłuższy pobyt w Wenecji urozmaiciła im wyprawa do Padwy, gdzie wpisali się do metryki nacji polskiej miejscowego uniwersytetu. W dalszej drodze do Bolonii korzystali z żeglugi rzecznej. Następnie przez tereny środkowych Włoch dotarli między innymi do Asyżu. W końcu lutego 1663 r. Radolińscy przybyli do Rzymu, trawiąc cały czas pobytu na intensywne zwiedzanie miasta z małym wyjątkiem na naukę języka włoskiego. Pielgrzymka do świątyń rzymskich miała nie tylko turystyczne cele, ale jak przyznał sam autor diariusza, przede wszystkim pobudki dewocyjne (odwiedzanie kościołów odpustowych). Także świeckie budowle, a w szczególności te najbardziej spektakularne, jak fontanny, przyciągały uwagę podróżników. Po wycieczce do Neapolu (i podziwianiu z oddalenia majestatycznego i groźnego wulkanu Wezuwiusz) po blisko dwu miesiącach spędzonych w Wiecznym Mieście peregrynaci poprzez tereny północnych Włoch i Alpy dotarli do Lyonu, a następnie Loarą dopłynęli do Orleanu. Kilka letnich miesięcy zabawili w tamtejszej akademii rycerskiej, aby w końcu dotrzeć do Paryża.

Sama relacja podróżna, stanowiąca jedyne źródło informacji, jest niedokończona i urywa się na opisie francuskiej stolicy. Tylko z fragmentarycznych zapisków dowiadujemy się, iż w drodze powrotnej do kraju Radolińscy zwiedzali także Niderlandy Hiszpańskie, Holandię oraz tereny północnych bądź środkowych Niemiec. Podróż musiała się więc zakończyć przynajmniej w 1664 r.

Relacja Wojciecha Radolińskiego charakteryzuje się płynnym tokiem narracji. Barwnie i żywo opowiadany przebieg peregrynacji obfituje w przytaczane niemalże na każdym kroku wrażenia z oglądania pałaców, kościołów, relikwii świętych, a także przeróżnych osobliwości i dziwów natury. Opis tej podróży stanowi ciekawy dokument szlacheckiej mentalności i sposobu obserwacji rzeczywistości na progu pierwszej połowy XVII w.