© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum   |   20.01.2011

Czy dawna Polska była państwem prawa?

W pisanych w pierwszej połowie XIX w. gawędach Pamiątki Soplicy Henryk Rzewuski przestawił taki oto epizod:

„Niejaki Pan Leszczyc z powiatu trembowelskiego na Rusi zakochany bez pamięci w swej siostrzenicy zamieszkał z nią bez ślubu i kościelnej dyspensy. Ponieważ był głuchy na perswazje sąsiadów wzywające go opamiętania, pozwano go do sądu grodzkiego. Osądzony na karę śmierci uciekł za granicę, chroniąc się przed egzekucją wyroku. »A gród, swoje odbywszy a sumieniowi zadość uczyniwszy, nie troszczył się o pana Leszczyca, gdzie on się obraca«. Sprawa poszła w zapomnienie, umarł podstarości, który skazywał przed laty Leszczyca. I oto pewnego dnia przed sądem »człowiek już w wieku podeszłym« i stawi się przed nim, przyznając, iż jest tym samym Leszczycem na śmierć […] dekretowanym, że nigdy mól serca gryźć mu nie przestał, ze gardził prawem ojczystymi od wyroku się uchylał, że nie mogąc dłużej znieść swojego stanu, przychodzi dopełnić wyrok, że prosi tylko, aby o duszy jego nie zapomnieli. Jakoż najprzykładniej wyspowiadawszy się po kilkakrotnie, bo nikt jego, jak za granicą do śmierci nie naglił, ciało i krew Pańską przyjąwszy i cały tydzień jedynie z Bogiem za pośrednictwem kapłana obcując […] przyszedł do grodu, oświadczając się, że jest gotowym i w asystencji księdza poszedł na rynek, na którym kat już go czekał. Tam wziąwszy ostatnie błogosławieństwo od księdza, przemówił do narodu, zalecając mu bojaźń Boga i posłuszeństwo prawu, że to był sądny dzień, takiego było płaczu po całej Trembowli”.

Ten przydługi cytat dowodzi, że w szlacheckiej Rzeczypospolitej szlachta miała dość wysoką świadomość i kulturę prawną. Potwierdzeniem tego jest konstytucja (czyli ustawa) przyjęta na sejmie radomskim w 1505 r. Przeszedł on do historii nie tylko dzięki słynnej konstytucji nihil novi (nic nowego bez wspólnej zgody) ustalającej równy status izby poselskiej i senatu, ale także dzięki uchwaleniu zasady promulgacji prawa głoszącej, że ważne jest tylko prawo publicznie ogłoszone. Za tą uchwałą nie poszły jednak czyny, nie dokonano bowiem w Koronie pełnej kodyfikacji prawa (na Litwie był to Statut Litewski). System egzekucji prawa nie był zbyt skuteczny, podsądny mógł się uchylić od wykonania wyroku. Najczęściej sam powód, uzyskawszy korzystny wyrok uznający prawo do nieruchomości (majątku ziemskiego), musiał dochodzić swych roszczeń do nieruchomości, organizując zbrojny zajazd okolicznej szlachty. Sytuacja taka spowodowana była słabością władzy wykonawczej.

Wręcz legendarny stał się przypadek strażnika koronnego Samuela Łaszcza – znanego awanturnika i warchoła, ufnego w protekcję potężnego hetmana Stanisława Koniecpolskiego i okazującego ostentacyjnie lekceważenie wydanych nań wyroków. Wiele racji miał Andrzej Kmicic, kiedy opowiadał Oleńce, jak „godził” w miasteczku Upicie na Żmudzi swych żołnierzy i tamtejszych mieszczan domagających się pokwitowań za pobrany prowiant: „Każdy sobie pan w naszej Rzeczypospolitej, kto jeno ma szablę w garści i lada jaką partię zebrać potrafi”. Dostrzegali to również cudzoziemcy. Znany z fraszki Jana Kochanowskiego O doktorze Hiszpanie Piotr Rojzjusz twierdził w XVI w., że prawnicy u Polaków są równie cenieni jak… kuśnierze u Etiopczyków. Kiedy na początku XVII w. pojawiła się nadzieja na unię Rzeczypospolitej z Rosją, rosyjscy bojarzy zachęcani do niej perspektywą nabycia przywilejów i wolności, którymi cieszyła się polska szlachta, tak odpowiadali: „A zaś nie wiemy, że u was możniejszy chudszego gnębi, wolno mu wziąć chudszemu majętność i samego zabić, a przez prawo wasze dochodząc sprawiedliwości, powlecze się z lat kilkanaście, niż dojdzie” (według relacji pamiętnikarza Samuela Maskiewicza). W świetle przytoczonych przykładów trudno byłoby o jednoznaczną konkluzję odpowiadającą precyzyjnie na postawione w tytule pytanie. Jako podsumowanie można zatem przypomnieć stare przysłowie: Prawo jest jak pajęczyna, bąk ją przebije, a na muchę wina.