© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum

Edukacja panien w dobie staropolskiej

W XVI i XVII wieku na ziemiach polskich następuje rozwój szkolnictwa. Młodzież męska miała do dyspozycji wiele możliwości kształcenia się, czego niestety nie można powiedzieć o dziewczętach. Moraliści i pedagodzy epoki postulowali przede wszystkim, aby młode kobiety przyuczać do czynności związanych z przyszłym prowadzeniem gospodarstwa domowego. Uzasadniano to nie tylko koniecznością przygotowania do roli żony i matki, ale także zwracano uwagę na potrzebę pożytecznego zapełnienia czasu w celu zabezpieczenia przed pokusami. Sebastian Petrycy z Pilzna zalecał: „Aby rodzice córkom swym próżnowania nie dopuszczali, ale naleźli i naznaczyli im przystojną zabawkę i robotę. Panny mają być nie próżnujące i robotne – mówię iż insze zabawy są męskie – a insze białogłowskie, jako prząść, szyć, wyszywać, haftować. A za przystojną zabawą własna uciecha przychodzi, a za uciechę prędko idzie czas i żadnej tęskności nie masz”. Powszechnie dyskutowano na temat dopuszczenia dziewcząt do nauki. Odnosiło się to głównie do umiejętności czytania i pisania. Andrzej Glaber z Kobylina pisał: „Mężowie tak ustawili i pilno tego strzegą, aby białogłowy pisma się nie uczyły i ksiąg żadnych co się tyczy biegłości a wyćwiczenia rozumu nie czytały – to czynią z niejakiej zazdrości – przeto oni boja się swej sławy utracić, aby białegłowy rozumem ich nie przechodziły, chcąc wiele umieć, bronią im czytania pisma głębokiego, chyba modlitw a paciorków”. Pierwszym i najbardziej powszechnym sposobem edukacji dziewcząt było wychowanie w domu rodzinnym. Przygotowywano je do różnych zajęć domowych i gospodarskich.

Dziewczęta miały możliwość zdobywania innych umiejętności niż te oferowane przez dom rodzinny, głównie w szkołach istniejących przy żeńskich klasztorach, których jedną z ważnych funkcji było nauczanie i wychowywanie. Na naukę przyjmowały m.in. karmelitki, klaryski, bernardynki, benedyktynki. Zgromadzenia przyjmowały adeptki zarówno z rodzin szlacheckich i magnackich, jak i mieszczańskich (patrycjuszowskich i plebejskich). W szkołach przyklasztornych kładziono nacisk na naukę czytania i pisania po polsku, rachunków, śpiewu i robótek. Wpajano im także podstawowe wartości chrześcijańskie, ucząc prawd wiary. Przede wszystkim jednak, starano się tak kształtować dziewczęta, aby w przyszłości dały sobie radę jako żony, matki i panie domu. Można przyjąć, że szkoły przyklasztorne realizowały właściwie program zalecany przez renesansowych pedagogów i moralizatorów. W XVI–XVII wieku zaczęły powstawać w miastach szkoły prywatne dla chłopców i dziewcząt, zakładane przez wędrownych bakałarzy, beginki lub samotne dewotki. Były to zakłady niewielkie, kształcące kilka uczennic. Uczono podstaw czytania, pisania po polsku, szycia, haftowania, arytmetyki, śpiewu, czasem języków obcych. Często prowadziły je osoby bez odpowiednich kwalifikacji, dlatego poziom nauki był niski.