© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum   |   08.03.2012

Elegia Kochanowskiego na śmierć Jana Tarnowskiego a ideał prawego męża

Obraz etycznej drogi, jaką powinien kroczyć prawy mąż (vir bonus) jako obywatel Rzeczypospolitej, a szczególnie mąż stanu, daje Kochanowski w drugiej elegii z Księgi IV. Jest ona utworem upamiętniającym śmierć hetmana Jana Tarnowskiego. Kochanowski odrzuca jednak schemat opłakiwania i nastrój żałoby, ponieważ wyraża przekonanie, że los bohatera potoczył się szczęśliwie:

Łez lał nad tobą, Tarnowski, nie będę,
Ni nad twym losem łkał pieśnią żałobną,
Bo żyjesz, z oków śmiertelnych wyrwany,
Mieszkasz w wyniosłym niebieskim pałacu.
Nie ma tam nigdy zimy i chmur nie ma,
Jest wieczna światłość, nocy nieznająca.

Na tę nagrodę zasłużył sobie Tarnowski życiem pełnym heroicznej cnoty, do której pobudzało go umiłowanie i pragnienie sławy. Jak wspomniał Kochanowski w Pieśni II 10,są dwie drogi prowadzące męża ku dobrej sławie:

Może kto ręką sławy dostać w boju,
Może wymową i rządem w pokoju[…].

Zwycięzca spod Obertyna przedstawiony został w Elegii IV jako człowiek perfekcyjny zarówno w jednym, jak i drugim sposobie zdobywania nieśmiertelnej glorii – co więcej, jako ktoś przechodzący od walki mieczem do walki słowem (i odwrotnie) z taką swobodą, jak wytrenowany żołnierz, przerzucający w razie potrzeby broń z prawej do lewej ręki. Charakteryzuje go też w oczach poety niezłomny kodeks etyczny, mogący wyznaczyć normy postępowania nie tylko dla kogoś o tak wysokiej pozycji jak Tarnowski, lecz również dla każdego prawego obywatela:

Boga zaś czciłeś nie słowem, lecz sercem,
Religię ojców zachowując dawną. […]
Byłeś jednaki w szczęściu i nieszczęściu,
Serce to samo w każdej miałeś doli.
Złoto uznałeś za fałszywą miarę
Bogactwa – skarbem był wierny przyjaciel.
Tyś uciśnionych wspierał radą, mieniem,
Godziwy czyniąc z dóbr wielkich użytek.
Tyś prześladowca fałszu i występku,
Przystań dla cnoty, dobrych ludzi azyl.

Szczególnie rysuje się tu jednak projekt odnowy etosu obywatelskiego poprzez wskazanie ideałów „ludzi wielkich”, przedstawionych jako niezłomne charaktery o nieskazitelnym sumieniu, czciciele i protektorzy cnoty, nieprzejednani wrogowie występnej obłudy, intryganctwa, prywaty. Człowiek, który za prawdziwe bogactwo uważa przyjaźń, stoi z dala od intryg chciwości. Cechą jego szlachetności jest rozsądna, nierozrzutna hojność pobudzająca do przeznaczania dóbr i majętności na zbożne i uczciwe cele. Pośród nich można wymienić wspieranie potrzebujących, pogrążonych w biedzie, lecz także sprawowanie mecenatu nad potrzebnymi kulturze przedsięwzięciami artystycznymi. Życie powinno być – jak u Tarnowskiego – twórcze i aktywne, a droga do takiej postawy, niedostępna dla leniwych ignorantów, prowadzi poprzez wykształcenie oparte na gramatyce, retoryce i dialektyce. Humanistyczne wykształcenie daje „paszport” do niebieskiej ojczyzny:

 Tych zaś, co ponad cnotę nie widzieli
 Lepszego daru od bogów dla ludzi,
 Nie żyli gnuśnie ni wśród zbytków szpetnych,    
 Lecz w pięknych sztukach swój umysł ćwiczyli,
 Zaprasza niebios brama i dom błogi,
 Gdy duch się z ziemskich uwalnia ciężarów.

Takie wykształcenie powinno jednak służyć rozbudzeniu pragnienia kształcenia cnót i ćwiczeniu się w nich. Chodzi oczywiście o cnoty wymagane w życiu politycznym. Na pierwszy plan wysuwają się pośród nich bohaterskie męstwo i wspominana pietas, której nie można tu ograniczyć do wąsko pojętej pobożności, oznacza ona bowiem żywot naznaczony poczuciem obowiązku, poświęceniem i miłością nie tylko w odniesieniu do życia religijnego, lecz także osobistego i politycznego. Tak właśnie żył, zdaniem Kochanowskiego, Tarnowski:

Czyż jakaś cnota jest, której nie kształcił?
Czyż ktoś z nim w boju, w pobożności zrówna?
On się nie chełpił dawną przodków chwałą
Prawdziwą sławę każdy sam zdobywa.
On dla ojczyzny z mnóstwem walczył wrogów,
Rany otrzymał, umrzeć się nie lękał.

Umiłowanie cnót kształtuje z kolei określoną hierarchię wartości. Jedyne dobra, o które warto zabiegać, to dobra umysłu; jako duchowe mają one bowiem trwałość nieograniczoną upływem czasu i nienarażoną na nagłe ciosy losu. Tymczasem dobra zewnętrzne są tak samo płoche jak Fortuna, która je rozdziela. Dlatego opiewany hetman, który „miał dary losu za płoche i zmienne, / A tylko dobra ducha za wieczyste”, a zarazem niestrudzenie angażował się w walkę o ludzkie dobro, stał się zdaniem Kochanowskiego nowym Herkulesem, ujarzmiającym (czy to zbrojnie, czy siłą słowa) zło prześladujące ludzkość.