© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum   |   08.12.2013

Fantom a nauka medycyny w czasach nowożytnych

Współcześnie uczestnicy studiów lekarskich nie wyobrażają sobie nauki anatomii, ćwiczeń w wykonywaniu zabiegów chirurgicznych czy położniczych i niesienia pierwszej pomocy bez użycia specjalnych fantomów oraz modeli medycznych, które znajdują się na salach wykładowych bodaj wszystkich uniwersytetów. Najnowocześniejsze fantomy do złudzenia przypominają żywych ludzi. Oddychają, pocą się, mrugają oczami, a nawet krwawią. A jeśli student poda fantomowi nieodpowiednią dawkę leku lub popełni błąd w trakcie przeprowadzonego na nim zabiegu, może doprowadzić do... śmierci symulatora.

Trzeba jednak pamiętać, że fantomy medyczne nie są osiągnięciem ostatniego wieku. Produkowano je od początku epoki nowożytnej, przy czym rosnącą popularnością zaczęły cieszyć się dopiero w XVII stuleciu.

Obok doskonale znanych anatomicznych modeli woskowych, które znajdują się w zbiorach La Specola we Florencji i Josephinum w Wiedniu, w czasach nowożytnych wytwarzano także fantomy anatomiczne z kości słoniowej i malowanego drewna.

Produkowane w XVII i XVIII w. kilkunastocentymetrowe figurynki z kości słoniowej miały wyjmowane organy wewnętrzne i ruchome ręce, tak aby w każdej chwili można było zmienić ich położenie. Figurynki były dobrem luksusowym. Przechowywano je w poręcznych inkrustowanych skrzyneczkach o wyglądzie trumienek. Jednym z najsłynniejszych wytwórców przedmiotów tego typu był Stephan Zick z Norymbergii.

Zick specjalizował się w wykonywaniu naturalnej wielkości modeli gałek ocznych i „kieszonkowych” fantomów brzemiennych kobiet. Gałki oczne, które można było rozbierać na części pierwsze, sprzedawano w puzderkach wykonanych z drzewa różanego. Na części pierwsze można było także rozłożyć figurynki przedstawiające ciężarne kobiety. I tak, najpierw niczym pokrywkę z garnka zdejmowano z fantomu powłokę brzuszną, następnie zaś krok po kroku wyjmowano schematycznie przedstawione organy wewnętrzne: płuca, jelita, wątrobę i balon macicy. W ten oto sposób docierało się do płodu, który łączyła z łożyskiem pępowina wykonana z czerwonego jedwabiu.

Niektórzy historycy medycyny uważają jednak, że fantomy Zicka w odróżnieniu od wykonywanych w innych warsztatach fantomów drewnianych wielkości dorosłej kobiety, wcale nie miały uczyć studentów anatomii. Podobno służyły edukacji seksualnej bogatych niemieckich mieszczan i szlachciców, którzy mogli pozwolić sobie na zakup tych ekstrawaganckich przedmiotów.

Dużych modeli drewnianych używano natomiast na XVII- i XVIII-wiecznych uniwersytetach podczas lekcji anatomii, kiedy brakowało zwłok skazańców, niezbędnych do demonstracji budowy wewnętrznej człowieka. Drewniany fantom kładziono na stole sekcyjnym, a następnie, tak jak w przypadku figurynek z kości słoniowej, zdejmowano zeń zewnętrzną powłokę i wyjmowano coraz to nowe, dość dokładnie przedstawione organy wewnętrzne. Oprócz tego z figury można było usunąć nos, piersi, uszy, a także zdjąć część czaszki, docierając w ten sposób do mózgu.

W drugiej połowie XVIII w. zaczęto wytwarzać także fantomy położnicze, które służyły nauce odbierania porodów. Ich kolebką była Francja, natomiast twórczynią – wybitna ówczesna położna z 16-letnim doświadczeniem Madame du Coudray. Na prośbę króla Ludwika XV, który niepokoił się zjawiskiem spadającej liczby ludności na rządzonych przezeń ziemiach, ta uczona niewiasta obmyśliła specjalną pomoc do nauki odbierania rodzących się dzieci. Stworzone przez du Coudray fantomy – wykonane ze skóry, płótna, trocin oraz wikliny – przedstawiały kobiece podbrzusze i fragmenty ud. Oprócz tego było widać srom i włosy łonowe, natomiast palpacyjnie można było wyczuć miednicę, pochwę, pęcherz moczowy, jelito grube i macicę, w której znajdowało się dziecko lub dzieci. Dzieci wykonywano w skali 1:1 z elastycznych materiałów, aby można było łatwo je wyginać i tym samym układać w rozmaitych, także trudnych pozycjach porodowych. Łożysko i membrany maciczne wypełniano natomiast gąbkami, które zawierały różnobarwne ciecze, aby możliwie dokładnie symulować sytuację porodu z pojawiającymi się wówczas rozmaitymi płynami ustrojowymi. Co istotne, Madame du Coudray zadbała i o to, aby w każdym fantomie zainstalowano podwójną pępowinę. Po co? Jedna miała imitować pępowinę zmarłego płodu, w którym rozpoczęły się procesy gnilne, a druga – dziecka żywego.

***

Na zakończenie można by jeszcze zapytać, jak w XVIII w. nauka anatomii wyglądała w... Polsce. I tak, jedyna szkoła, w której regularnie przeprowadzano sekcje anatomiczne, działała w Gdańsku. Było to lokalne gimnazjum. Dopiero w 1736 r. za panowania Augusta III Sasa sprowadzono z Prus do Warszawy doktora Heinricha Loelheffela, z prośbą, aby założył na Podwalu szkołę chirurgiczną z prawdziwego zdarzenia. Lekarzowi udało się jednak wygłosić tylko wykład inauguracyjny. Dlaczego? Gdy w mieście rozeszła się informacja, że doktor planuje wykonywać sekcje na ciałach skazańców, na jego teatr anatomiczny napadł rozszalały tłum, który próbował ukamienować doktora.