© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum   |   19.03.2018

Goście zasiedli do stołu…

Osobliwą kwestią przy planowaniu każdego bankietu jest organizacja przestrzeni biesiadowania, szczególnie zaś rozplanowanie zajmowanych miejsc przy stole. Nie jest to problem nowy, choć zasady doboru miejsc dla przybywających gości zmieniały się wraz z modą i obyczajami. W osiemnastowiecznym Opisie obyczajów Jędrzeja Kitowicza znajdziemy informację, że jeszcze za panowania Augusta III podczas biesiad w centralnym miejscu zasiadali najzacniejsi goście. Z późniejszych, dziewiętnastowiecznych relacji Anglika Georga Burnetta, autora dzieła View of the Present State of Poland, wydanego w Londynie w 1807 roku, wyłania się nieco odmienny obraz: hierarchia miejsc za stołem nie jest pochodną wymogów etykietalnych, a wynika raczej z nieokreślonej potrzeby bycia w samym środku towarzystwa. Zapis Burnetta pokazuje pozbawioną hierarchiczności organizację przestrzeni stołu, co wydaje się być zjawiskiem nowoczesnym, jak na początek XIX wieku. Osiemnastowieczne zapisy ukazują bowiem często podziały tak względem ważności osób, jak i płci.

Kobiety starym zwyczajem zajmowały miejsca przy oddzielnych stołach, w typowo męskim gronie zasiadały tylko w wyjątkowych sytuacjach. William Coxe, który przebywał w Polsce w 1778 roku, w swoim dziele Podróż po Polsce, Rosji, Szwecji i Danii zwraca uwagę na fakt, że kobiety były raczej ozdobą i dodatkiem, niż stałym elementem towarzystwa: przy stole były dwie damy, nam zaś, jako obcokrajowcom, przypadł zaszczyt zajmowania miejsca obok nich. W przypadku cudzoziemców obecność kobiet, które umiały rozmawiać po francusku, mogła wynikać z potrzeby obecności tłumacza. Panowie bowiem nie mogli w tym zakresie dorównać kobietom.

Stary, archaiczny system doboru osoby i jej miejsca przy stole miał między innymi związek ze sposobem podawania potraw. Najważniejsi goście zajmowali takie miejsca, z których sięgnięcie po rarytasy ustawione na stole na półmiskach i w misach nie wymagało wysiłku. Nowy styl podawania dań sprawiał, że wszyscy uczestnicy posiłku dostawali go, przynajmniej pozornie, na takich samych warunkach. Nie musieli się oni kłopotać – jak to było wcześniej – czy zdążą chwycić któryś z najlepszych i największych kawałków jedzenia, gdyż zajmował się tym wyspecjalizowany personel. Zgodnie z nowymi, oświeceniowymi normami, gospodarze razem z gośćmi mogli się oddać konwersacji i innym towarzyskim rozrywkom.

Na przestrzeni trzech stuleci, w których rozwijała się kultura szlachecka, zmienił się stół i kultura biesiadowania. Od pokazowego obżarstwa, do wysublimowanej konsumpcji, od zabawy i śpiewu do konwersacji. Zmieniały się reguły, kształtowała się nowa jakość oraz wrażliwość towarzyską.