© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum   |   19.12.2016

Johann Philipp Breyne i jego wykład o powodach, dla których warto studiować Naturę

Gdański doktor filozofii i medycyny, słynny botanik, Johann Philipp Breyne wygłosił wykład, dlaczego warto oddawać się studiom przyrodoznawczym, jako członek pierwszego na terenie Rzeczypospolitej Obojga Narodów towarzystwa naukowego Societas Litteraria cuius symbolum virtutis et scientiarum increment, a więc „Towarzystwa literackiego, którego symbolem jest rozwój wiedzy i moralności”, działającego w latach dwudziestych XVIII wieku. Podczas swojej prelekcji Johann Philipp podał sześć bezsprzecznych przyczyn „świetności Studii Naturae et Histroriae Naturalis”.

Pierwszy powód gdańszczanin wyprowadził ze źródeł Natury, „które są przyczyną wszelkiego dobra; mianowicie z jej początku, czyli samego Boga, który stworzył Naturę i człowieka – a następnie mu Naturę poddał, żeby ten jej używał i ją studiował; i by mógł kontynuować tę działalność także po upadku pierwszych rodziców”. Dlatego też – jak botanik zauważył w trakcie wykładu – każdy człowiek ma umiejętność i „przyrodzony pociąg do” badania dzieł przyrody. Następnie prelegent zwrócił się do swoich słuchaczy z pytaniem: „Czyż każdy z was nie znajduje w sobie naturalnego pociągu do badania ciał i zjawisk naturalnych oraz ich rozlicznych przyczyn? […] Świadectwem tego popędu jest bowiem przyrodzona ciekawość oglądania rzeczy naturalnych i im się dziwienia”.

Kolejną pobudką zachęcającą do podejmowania studiów przyrodniczych miało być ich starożytne pochodzenie. Badania takie podejmowali już bowiem Egipcjanie, Grecy i Rzymianie, a „wszystkie inne nauki i sztuki wzięły z tego swój początek”.

Trzecim powodem była „wielostronna użyteczność tych szlachetnych badań”. Jak Breyne kilkakrotnie wyraźnie zaznaczał, studia nad naturą i historią naturalną przyczyniały się do opisywania bogactwa całego globu, stąd mało która nauka mogła być równie przydatna. Ba! Przyrodoznawstwo ściśle wiązało się z teologią naturalną i objawioną. W przypadku theologiae naturalis Johann Philipp wskazywał na prace Anglików: botanika Johna Raya i Roberta Boyle’a, których uważał za najwybitniejszych filozofów przyrody. W przypadku theologiae revelata odwoływał się natomiast do niemieckich prac Johanna Jacoba Scheuchzera, poświęconych fosyliom jako pamiątkom starotestamentowego Potopu, o których autor twierdził, że oświetlają one tudzież wyjaśniają całą Naturę i jej dzieje. „Przede wszystkim jednak to [związana ze studiami nad naturą] szlachetna sztuka tworzenia leków jest na wskroś przydatna; uważam za niemożliwe, aby dobry medyk nie orientował się w rzeczach związanych z Naturą”. Stąd medycyna, scientia noblissima, jak ją nazwał, miała rozwijać się dzięki postępowi w studiach przyrodniczych.

Kolejny argument odwoływał się do szacunku, jakim darzyli historię naturalną i studia nad naturą „ludzie najmędrsi i najwięksi, nie tylko przedstawiciele starożytnych ludów, Rzymianie, Grecy albo Chaldejczycy, ale także sam Król Salomon i Król Francji Ludwik XIV”, który w 1666 roku założył w Paryżu sławetną Francuską Akademię Nauk.

Po piąte Breyne wskazywał na przyjemność, jaka płynie z badań przyrodniczych, po szóste zaś na niewinność – unschuld – takich studiów, gdy są one prowadzone z korzyścią dla „naszych bliźnich”.

A zatem: 1) boskie źródło badań przyrodniczych i historii naturalnej, 2) ich starożytność, 3) użyteczność, 4) szacowność, 5) niewinność oraz 6) przyjemność, jaka z nich płynie, stawały się najważniejszymi przesłankami do zgłębiania tajemnic przyrody. Zasadami tymi kierowali się nie tylko wyznawcy nauk Kalwina (jak Breyne), lecz także liczni luteranie oraz katolicy, między innymi korespondenci i przyjaciele Johanna Philippa – jezuita Gabriel Rzączyński, autor prac o florze i faunie polskiej, oraz pochodzący z Węgorzewa pastor i botanik Georg Andreas Helwing, piewca uroku rodzimej flory.

Materiały zebrano w trakcie pobytu badawczego w Forschungsbibliothek Gotha w ramach Herzog-Ernst-Stipendium der Fritz Thyssen Stiftung.