© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum   |   08.02.2012

Kalendarz dla królewicza Jakuba Sobieskiego

Kalendarz, który ukazał się w 1676 r., a właściwie dołączony do niego Prognostyk z herbem Janina i obszerną, łacińską dedykacją „Jakubowi, najdostojniejszego, najpotężniejszego i niezwyciężonego Jana III, pana mojego pierworodnego syna” podpisana przez autora kalendarza i prognostyku, Jana Gostumiowskiego w Krakowie, 15 sierpnia 1676 r., miał charakter wyjątkowy. Wyjątkowe były zarówno dedykacja jak i jej forma.
Szczegóły i inicjatywa zamówienia nie są znane. Zapewne, jak w przypadku innych podobnych transakcji, były to typowe dla epoki relacje między autorem a jego (zapewne także finansowym) protektorem i bohaterem dedykacji. Jan Gostumiowski, związany z Uniwersytetem Jagiellońskim publikował swoje kalendarze przynajmniej od 60-tych XVII w. Inne dedykacje świadczą o tym, że sprawnie poruszał się wśród wysoko urodzonych patronów. Starał się także, by jego kalendarze wyróżniały się erudycją, m.in. nadawał swoim pracom tytuły w języku greckim. Pozycja autora była zatem bardzo odpowiednia dla zleceniodawcy, jakim był najstarszy syn króla.
Dedykacje literatury kalendarzowej dla wysoko urodzonych nie były w 2 poł. XVII w. wyjątkiem. Inicjatywy patronowania autorom kalendarzy nie były także nieznane w tradycji rodzinnej Sobieskich. Z pewnością jednak dedykację tą wyróżnia zarówno język jak i treść. Jej wydanie w języku łacińskim nie stanowiło wprawdzie absolutnego wyjątku, jednak chwałę rodu, która zwykle była przedmiotem dedykacji częściej formułowano w bardziej przystępnym języku polskim. Dla wykorzystania języka dyskursu politycznego i naukowego był jednak istotny powód. Autor przedmowy przedstawiał bowiem pierworodnego rodu Sobieskich jako wykształconego w sztuce rządzenia, posiadającego liczne talenty i wiedzę niezbędne do sprawowania władzy. Z pewnością także określanie Jakuba jako princeps było znacznie bogatsze w konteksty, jeśli pojawiało się w tradycji łacińskiej a primogenitus filius także brzmieć mogło  niejednoznacznie oznaczając zarówno najstarszego w rodzie jak i predestynowanego do objęcia władzy. Z treści politycznych prognostyku wynikać mogło, że Jakub nie tylko jest dobrze przygotowany do sprawowania władzy, ale i biegły w erudycyjnym warsztacie polityka, wykorzystującego astronomię i astrologię jako jedno z narzędzi analizy.
Kalendarz Gostumiowskiego był jedną z wielu inicjatyw mających na celu zbudowanie wizerunku politycznego Jakuba Ludwika, najstarszego z synów Jana III, i otwarcie mu drogi do korony  Drugie imię, zgodnie z intencją matki, miało przypominać o powinowactwach z Ludwikiem XIV i stanowiło element pewnej strategii. Wydany w 1676 r. kalendarz z dedykowanym prognostykiem był, podobnie jak treści dramatów szkolnych wystawianych przez szlacheckich, często wysoko urodzonych, uczniów, drogą pozyskiwania opinii publicznej środkami dobrze funkcjonującymi w przestrzeni domowej i rodzinnej szlacheckiej siedziby. Zgodnie z podręcznikami dobrego zarządzania gospodarstwem Jana Jakuba Haura były nieodzowną częścią szlacheckiej biblioteki, a należy dodać, że także typową literaturą o praktycznym zastosowaniu, gromadzoną latami i niekiedy oprawianą w kolekcje przekazywane potomnym wraz z całą biblioteką.
Dedykacja Jana Gostumiowskiego wpisuje się zatem w zespół tekstów panegirycznych, podkreślających zalety charakteru i zdolności do sprawowania władzy, jakie pojawiły się w 1682 r. w „Sławie kwitnącej młodości”, wystawionej na scenie przez uczniów kolegium jezuickiego w Jarosławiu i w 1684 r. w wystawionym w kolegium wileńskim przedstawieniu szkolnym „Triumphus orbis christianus”, a później, w 1693 r. w przedmowie do „Oeconomiej ziemiańskiej” Jakuba Haura, przypisującej (nieco optymistycznie), królewiczowi „nad podziw wszystkich (…) nie tylko serca rycerskie animuje ale też i własnymi swemi jaśnieje działaniami”. Kalendarzowa dedykacja Jana Gostumiowskiego otwiera zarazem nowy okres w dziejach literatury kalendarzowej, w której, już w czasach panowania Wettynów, rodzina królewska będzie zajmowała o wiele częściej pierwsze, a przynajmniej bardzo eksponowane miejsce.