© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum

Literatura staropolska o wadach i cnotach kobiet

Wieki XVI–XVIII to okres, w którym zainteresowanie kobietą, jej naturą, zaletami i wadami, miejscem w rodzinie jest wyjątkowo intensywne. W całej Europie wydawano dzieła o kobietach. W Rzeczypospolitej było podobnie. W krakowskiej oficynie Macieja Wirzbięty wydrukowano w 1566 roku dzieło Łukasza Górnickiego Dworzanin polski, a w 1575 roku tłumaczenie traktatu niemieckiego humanisty, Henryka Korneliusza Agryppy O ślachetności a zacności płci niewieściej. Na przełomie lat 1567/1568 Wirzbięta wydał Zwierciadło Mikołaja Reja, w którym również podjęto temat kobiet. W roku 1596 ukazało się Gospodarstwo dla młodych a nowotnych gospodarzów Macieja Wirzbięty. Ukazywało się też w XVI i XVII wieku wiele satyr antyfeministycznych, np. Sejm niewieści Marcina Bielskiego (1566 r.), anonimowych autorów Sejm białogłowski (przed 1617 r.), Baba abo stary inwentarz (druga połowa XVII w.), Złote jarzmo małżeńskie (po 1670 r.), liczne fraszki Wacława Potockiego. Pedagodzy i moralizatorzy epoki renesansu i baroku zajmowali się problemem edukacji kobiet, podkreślali często cechy, jakie powinna mieć niewiasta. Według nich kobieta powinna być pobożna, wstydliwa, posłuszna rodzicom, później mężowi, małomówna, pracowita, gospodarna. Sebastian Petrycy z Pilzna pisał: „czwarta powinność panieńska ta jest, aby przy mężczyźnie – milczącymi były”. Przy wyborze żony nie zalecano kierowania się urodą, ale raczej innymi zaletami panny: cnotliwością, posłuszeństwem, pracowitością. Były to cechy, które miały pomagać jej w wypełnianiu obowiązków żony. Bardzo często w literaturze pisano o wadach kobiet. Podkreślano m.in. lekkomyślność, zamiłowanie do zbytku, marnotrawstwo, niestałość uczuciową i nieobyczajność kobiet. Literatura sowizdrzalska krytykowała apodyktyczne i władcze żony. Głoszono również pochwałę roztropnych żon i oszczędnych kobiet. Miały być one z jednej strony oparciem dla nieudolnych mężów, z drugiej zaś autorytetem.

Handlowy charakter kontraktów małżeńskich oraz przywiązywanie dużej wagi do posagów, budziło uzasadnioną krytykę. Zjawisko to wyszydzał m.in. Krzysztof Opaliński pisząc w jednej z swoich satyr: „/Do stanu małżeńskiego, ach, ach pospieszamy,/ I on przed się bierzemy, nie żony szukając/ Ale złota i srebra i hojnych posagów,/ A na ostatek cnoty”. Znajdujemy także teksty, w których podkreślano cnoty, które miały stanowić posag młodej panny: „Rozum, cnota, uroda, piękne obyczaje,/ To posag; insze rzeczy szczęścia nam przydaje”. Zalecano więc by szukać żony bogobojnej, skromnej, cichej, cnotliwej, pokornej, a do tego pracowitej i będącej oparciem dla męża.