© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum

Lubar – 14-26 IX 1660 – Szeremietiew osaczony

Zakończenie wojny ze Szwecją pozwoliło Rzeczypospolitej skierować wszystkie siły do rozprawy ze wschodnim sąsiadem. Polsko-rosyjski rozejm w Niemieży przestał obowiązywać i Polacy wraz z Litwinami zamierzali wyzwolić okupowane wschodnie prowincje swojego państwa. Wojska koronne złożone z dwu dywizji skierowano na Ukrainę. Ich dowódcami byli hetmani: wielki koronny Stanisław Rewera Potocki i polny koronny Jerzy Lubomirski. Udział oddziałów tego ostatniego był kompletnym zaskoczeniem dla przeciwnika, którego wywiad donosił, że Lubomirski ze swą dywizją przebywa w Prusach. Przy boku hetmana polnego maszerował pułk jazdy pod wodzą chorążego koronnego Jana Sobieskiego.

Na punkt zborny pod Starym Konstantynowem przybyło ponad 28 tysięcy Polaków oraz 15-20 tysięcy tatarskich sojuszników pod wodzą Safer Gireja nuradyna sołtana. Obecność tych ostatnich była efektem działalności polskiej dyplomacji oraz polityki Chanatu Krymskiego, obawiającego się zbyt wielkiego wzrostu potęgi państwa moskiewskiego. Armia polska została dobrze wyekwipowana, wiele do życzenia pozostawiała natomiast kwestia aprowizacji, a żołnierze walczyli pomimo niewypłaconego zaległego żołdu. Szczególnie drażliwą była jednak kwestia dowodzenia, o które ubiegali się rywalizujący ze sobą hetmani. Ustalono, że w kampanii decydujący głos będzie miał Potocki, którego rozkazy miał wykonywać Lubomirski. I choć w praktyce nie raz było inaczej, to rywalizujący magnaci raczej zgodnie ze sobą współpracowali.

Przeciwko Polakom i Tatarom maszerowały wojska bojarzyna Wasyla Szeremietiewa oraz Tymofieja Cieciury, liczące łącznie około 50 tysięcy ludzi. Wódz moskiewski był pewien wygranej, a spodziewając się 40 tysięcy posiłków hetmana kozackiego Jerzego Chmielnickiego, śmiało maszerował na zachód.

Polscy dowódcy, mając doskonałe rozeznanie w planach nieprzyjaciela postanowili wyjść mu naprzeciw. Armia koronna z wielkim mozołem kierowała się na Lubar, przedostając się przez porośnięte chaszczami i poprzecinane rzeczkami pustkowia Hanczarskich Pól. 14 września, kiedy jazda wyszła już na wolną przestrzeń pod Lubarem, piechota i artyleria nadal przedzierały się przez wertepy i bezdroża. Przeciwko nim, zupełnie beztrosko, maszerowała przednia straż armii Szeremietiewa. Zapadła decyzja – Orda natrze od przodu, zaś na tyły wyjdzie część polskiej jazdy rotmistrza Kłopotowskiego. Zaskoczenie było kompletne. Złożona z tysiąca żołnierzy straż przednia przestała istnieć. W ręce polskie dostał się bezcenny łup – rejestr armii nieprzyjacielskiej.

Wieczorem nadciągnęły wojska moskiewsko-kozackie i rozłożyły obóz na uroczysku Kutyszcze, gdzie uprzednio została rozgromiona ich awangarda. Co ciekawe, wódz moskiewski wziął tę porażkę za dobry znak, był bowiem przekonany, że nadal ma do czynienia jedynie z dywizją Potockiego. Nakazał ufortyfikować obóz i oczekiwał nadejścia Jerzego Chmielnickiego. Wybór obozowiska z pozoru wydawał się bardzo trafny. Rzeczka Werbka oraz lasy dawały ochronę, niewiele jednak było tam paszy dla koni, a jeszcze mniej – jak się później okazało – zdatnej do picia wody.

Rozpoczęło się oblężenie moskiewskiego obozu, które 16 września mało co nie przyniosło Polakom zwycięstwa. Udanie szarżowała jazda dowodzona przez Jana Sobieskiego, a polscy piechurzy wdarli się nawet na wały. Z drugiej strony Tatarom udało się wywabić w pole Kozaków, a następnie na ich karkach wjechać wprost do nieprzyjacielskiego obozu. Zmagania nie przyniosły jednak rozstrzygnięcia. Przez następne dni Polacy i ich stepowi sojusznicy konsekwentnie przeciwdziałali próbom zdobycia paszy i wody przez nieprzyjaciela.

Wodzowi moskiewskiemu, wobec braku wieści od Chmielnickiego, nie pozostało nic innego jak odwrót. 26 września olbrzymi tabor złożony z siedemnastu rzędów wozów ruszył w kierunku Cudnowa. Poprzedzała go straż przednia, która usuwała przeszkody na drodze. W pogoń za nieprzyjacielem ruszyła jazda polska i Tatarzy. Z tyłu maszerowała piechota i artyleria. Wśród ustawicznych walk, Szeremietiew parł do przodu. Na przeszkodzie stanęła wreszcie błotnista rzeczka Ibr. Kiedy przeprawa miała się ku końcowi, zaatakowali Polacy. Kozacka straż tylna została wepchnięta na unieruchomione tylne rzędy wozów. Walka była krwawa i chaotyczna. Wódz moskiewski postanowił za cenę tylnej straży oderwać się od przeciwnika. Pozostawił ją więc własnemu losowi i odpierając ataki, kontynuował marsz na Cudnów.

Nad Ibrem padło około 2-3 tysięcy żołnierzy Szeremietiewa. Polacy zdobyli 400 wozów z bogatymi łupami, w tym bagażami głównodowodzącego oraz siedem dział. Niestety, pomimo sprzyjających okoliczności, próba zatrzymania nieprzyjacielskiego taboru nie powiodła się. Pod Cudnowem, tym razem ostatecznie, udało się osaczyć rosyjską armię.