© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum   |   03.04.2019

Medalierska pamiątka odzyskania Kamieńca Podolskiego

Kamieniec Podolski – stolica Podola, twierdza strzegąca kresów Rzeczypospolitej – zajmuje w polskiej tradycji miejsce szczególne. Ale, co charakterystyczne, bardziej ugruntowała się w pamięci jego utrata niż odzyskanie. Śmierć Sienkiewiczowskich bohaterów – majora Ketlinga i pułkownika Wołodyjowskiego – ma inny wymiar niż nudne negocjacje poprzedzające zawarcie pokoju karłowickiego.

Próby zbrojnego odbicia twierdzy podejmowano bez sukcesu. Jan III Kamieńca nie odzyskał, triumf przypadł w udziale jego następcy. Zdecydował o tym jeden z punktów traktatu zawartego w serbskich Karłowicach 26 stycznia 1699 roku. Rokowania między koalicjantami Ligi Świętej a Imperium Osmańskim prowadzili, od jesieni 1698 roku, dyplomaci angielscy i holenderscy. Podpisany układ oznaczał dla Rzeczypospolitej zamknięcie dwóch i pół wieku wojen z Turcją. Zwrot twierdzy oznaczał też wypełnienie zobowiązania przyjętego w paktach konwentach przez Augusta II. Ale ambicje saskiego elektora na tym się nie kończyły. Roił o uzależnieniu księstw naddunajskich, które widział jako swe osobiste władztwo, o sojuszu z szachem perskim i panowaniu nad Bosforem…

Ewakuację tureckiej załogi (od podpisania traktatu do wymarszu minęło kilka miesięcy) uczczono emisją pamiątkowego medalu. Król zamówił go u swego nadwornego medaliera Martina Heinricha Omeisa (1650-1703), autora wielu pamiątkowych plakiet i medali. Urodzony w Norymberdze artysta, uczeń Ernsta Caspara Dürra, w 1671 roku zaczął studia w Dreźnie, równocześnie podejmując praktykę w tamtejszej mennicy. Szybko zyskał tytuł Amtlicher Münzeisenschneider. Wykonywał tłoki pieczętne i stemple do bicia monet, był utalentowanym miedziorytnikiem. Poziom warsztatowy jego prac szybko zwrócił uwagę dworu, skąd regularnie zaczęły spływać kolejne zamówienia, a mennica drezdeńska osiągnęła szczyty sztuki medalierskiej.

Duży (średnica: 44 mm), złoty (waga: 69,56 g) lub srebrny (waga: 43,55 g) jest cennym i rzadko spotykanym eksponatem. Na aukcjach numizmatycznych pojawił się raptem kilka razy, a jego rzadkość Emeryk Hutten-Czapski oceniał w swym katalogu na R4. Na awersie medalu Omeis umieścił zwrócone w prawo popiersie Augusta II w zbroi okrytej płaszczem, z rozpuszczony włosami spadającymi spod królewskiej korony. Napis wokół głosi: D[ei] G[ratia] FRID[ericus] AUGUS[tus] POLONIARUM REX SAX[oniae] DUX ET ELECTOR 16-99 (u dołu). Na ramieniu króla znajdują się inicjały medaliera – MHO.

Na rewersie umieszczono klęcząca postać kobiecą w corona muralis – personifikację zwycięstwa – która w lewej ręce trzyma tarczę ozdobioną Słońcem – herbem Podola – a prawą wskazuje ku panoramie Kamieńca. Nad miastem umieszczono opis: GLORIOSE RECUPERATUM (szczęśliwie odzyskany) D[ie] 22 SEPT[embris], w polu datę: 1699, w dolnej partii opis: CAMINIEC IN PODOLIA (Kamieniec na Podolu). Na podwyższony rancie umieszczono inskrypcję: DIVINO ANNUENTE NUMINE EX VOTO NON INIQUO NON INJUSTO FELICITER ET GLORIOSE RECUPERATUM (Za pomocą przychylnego bóstwa, prawem i sprawiedliwym życzeniem szczęśliwie dokonane). Jest też rzadki wariant z napisem: REGES CREANTUR REGIBUS (Królowie tworzą królów).

Okoliczności i data emisji medalu wydają się oczywiste, jednak Edward hr. Raczyński w swym dziele o polskich medalach pisał: „Autorowie niemieccy, którzy się numizmatyką Augusta II trudnili, nic o nim nie wspominają, domyślać się stąd należy, iż bitym został po śmierci Augusta II, kiedy syn jego starający się o koronę polską, chciał może tym sposobem zalecić się narodowi polskiemu, przypominając mu odzyskanie Kamieńca i Podola za staraniem ojca”. Powołał się także na świadectwo Jana Chrzciciela Albertrandiego, który w rękopisie Opisy medalów królów polskich wraz z wykładem okoliczności, które stały się powodem ich wybicia pisał: „Samo spojrzenie tego medalu kiedym go pierwszy raz widział, utwierdziło mię w tem zdaniu, tak się albowiem nowym zdawał, jakby dopiero był wyszedł spod stempla”.

Sugestia warta krótkiej analizy. Do wykonania awersu użyto tego samego stempla, co przy medalu Omeisa z tego samego roku poświęconemu księciu saskiemu Widukindowi (od niego miała wywodzić się dynastia Wettynów), który w drugiej połowie VIII wieku walczył przeciwko Karolowi Wielkiemu. Medal – wybity w srebrze – ma identyczną średnicę i wagę, a cały nakład rant z napisem: REGES CREANTUR REGIBUS. Istniejącej sztancy awersu użyto więc dwukrotnie. Rewers musiano zamówić. Raczyński podważa inicjatywę Augusta II, ale nie ma racji. Argumentem obalającym jego twierdzenie jest fragment pracy Wilhelma Ernsta Tentzela Saxonia Numismatica oder Medaillen-Cabinet von Gedächtniss-Müntzen, wydanej w Dreźnie w 1705 roku, który znajduje się w tomie III i jest opisem naszego medalu (s. 711). Nie można jednak wykluczyć, że August III zdecydował się na ponowną emisję, robiąc propagandowy użytek z pamięci o odzyskaniu fortecy – największej, jeśli nie jedynej, zasługi ojca.

Tropem, który mógł zdezorientować badacza, jest widoczny na reliefie z panoramą Kamieńca most łączący zamek i miasto. Poważnie zniszczony podczas tureckiego oblężenia w 1672 roku, został wyremontowany po 1685 roku przez okupantów – m.in. obmurowano jego arkady kamieniem (pochodzącym z rozbiórki klasztoru Karmelitów Bosych), tworząc jednolitą ścianę z przepustem dla wody. Dawny kształt powrócił podczas remontu rozpoczętego w roku 1715. Widok Kamieńca wart jest uwagi, gdyż w przeciwieństwie do innych z tego czasu pochodzących widoków twierdzy wiernie oddaje jej położenie i skalę. Mamy więc do czynienia z widokiem sprzed 1685 roku, najstarszym realistycznym obrazem kresowej twierdzy, stanem sprzed tureckich przebudów.