© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum

Michał Kazimierz Radziwiłł „Rybeńko” (1702–1762)

Michał Radziwiłł był jednym z najgorszych hetmanów w dziejach Rzeczpospolitej. Do odgrywania większej roli predestynowało go wyłącznie pochodzenie i bajeczny wprost majątek. Pan miernej penetracji, rozpustnik bez smaku, leniwiec, lizus dworu, nieuk bez wykształcenia – to tylko niektóre z określeń jakimi go opisywano. Zyskał przydomek „Rybeńko”, ponieważ tym słowem zwracał się do rozmówców. Rozpoczynając karierę polityczną związał się z Augustem II. Podczas bezkrólewia o mało co nie stracił życia w zasadzce zgotowanej przez zwolenników Leszczyńskiego. Energicznie ochraniał nielegalną elekcję Augusta III, a później zwalczał jego przeciwników. Za tak oddaną służbę został wynagrodzony m.in. buławą polną litewską (1735). Zaspokajało to w pełni ambicje i próżność Rybeńki. Kwintesencję jego hetmaństwa oglądała Rzeczpospolita w 1744 r., kiedy to w zastępstwie chorego hetmana wielkiego dokonał przeglądu wojsk litewskich. Był to największy wyczyn militarny w jego karierze. Bardziej niż na ćwiczeniach wojskowych hetman wprawiał się we władaniu kielichem i taki dawał przykład swym żołnierzom. Miał jednak Radziwiłł pewne zasługi na polu wojskowości; wprowadził jednolite umundurowanie w armii oraz założył akademię wojskową w Nieświeżu, którą za jego życia ukończyło zaledwie 12 kadetów. Wobec wydarzeń wojen śląskich i wojny siedmioletniej hetman przyjął postawę neutralną, a przemierzające terytorium Litwy obce wojska nie robiły wrażenia na dumnym magnacie. W polityce wewnętrznej stanął na czele stronnictwa, które pomimo posiadania funduszy i armii klientów, ustawicznie przegrywało rywalizację z Familią. W poczuciu bezsiły rwał sejmy i związał się z dworem i kamarylą Jerzego Mniszcha. Nic mu to nie dało, przegrał nawet rywalizację z Czartoryskimi w Trybunale Litewskim.

Rybeńko nie zaniedbywał starań o majątek, dopuścił nawet od prywatnej wojny z Janem Tarłą o majątki po Sobieskich. Uporządkował swe dobra, rozwijał rzemiosło i zakładał manufaktury, spośród których najsłynniejszą była ta produkujące pasy w Słucku. Pozostawił po sobie krociową fortunę. Nie dziw więc, że jego syn Karol Radziwiłł „Panie kochanku” mógł pozwolić sobie na wydanie okrągłego miliona złotych na pogrzeb „Rybeńki”.