© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum   |   07.09.2016

Mikołaj Dyakowski o wiedeńskiej wiktorii Sobieskiego

Do uczestników wyprawy Jana III Sobieskiego pod Wiedeń należał Mikołaj Dyakowski, żołnierz i królewski dworzanin, znany przede wszystkim jako autor pamiętnika zatytułowanego Summaryusz okazyi wiedeńskiej. Tekst napisany został w drugiej dekadzie XVII wieku. Wydano go drukiem po raz pierwszy w 1821 roku, a ostatnia publikacja miała miejsce w roku 1983, w trzechsetną rocznicę wiktorii wiedeńskiej. Pojawiający się w tytule wyraz „sumariusz” oznacza krótki opis bądź też wyciąg z innych dzieł na temat danego wydarzenia. Jak informuje nas Samuel Bogumił Linde w Słowniku języka polskiego, rzeczownik „okazya” mógł oznaczać, m.in.: „okazya, akcya, potrzeba”.

Dyakowski w swoim Summaryuszu przedstawia się nie tylko jako naoczny świadek relacjonowanych wydarzeń, lecz także jako zaufany samego króla, przy którego namiocie przebywał. Autor wspomina, że króla Jana III przywitano oficjalnie na ziemi austriackiej dopiero po przekroczeniu przez niego Dunaju. W trakcie narady polski władca przedstawił zebranym elektorom rozkaz cesarza, mówiący, że mają oni pozostać pod jego dowództwem, „co przez politykę przyjęli Elektorowie usty, ale nie sercem”. Szczególnie oponował wobec tego rozkazu Jan Jerzy III Wettyn (ojciec przyszłego monarchy, Augusta II), twierdząc, że w razie przegranej bezpośrednie uczestnictwo króla w bitwie zwiększyłoby jeszcze sukces militarny wrogów. Sobieski następnego dnia skomentował ten opór następująco: „panowie Niemcy rozumieli, że na mnie jak na dudka trafili”. Przytaczając mowę królewską skierowaną bezpośrednio do polskich żołnierzy pod Wiedniem, Dyakowski ukazuje Jana Sobieskiego jako znakomitego stratega, przenikliwego obserwatora, człowieka, który potrafi wytrwać w raz powziętych zamiarach.

Z dalszej relacji dowiadujemy się, że elektorowie w końcu okazali posłuszeństwo polskiemu królowi. Sobieski potrafił sobie zjednać życzliwość strony habsburskiej, zapraszając elektorów i dowódców na ucztę, podczas której „Niemców ochoczo traktowano”. Pamiętnikarz pisze też, że dowódcy niemieckiego autoramentu nie podzielali pomysłu Sobieskiego, aby dokonać podjazdów w celu zasięgnięcia informacji o nieprzyjacielu. W związku z postawą elektorów, która wynikała bądź to z ostrożności, bądź też z kunktatorstwa, król realizuje swój zamiar przy pomocy Damiana Ruszczyca, rotmistrza lekkiej chorągwi. Polska załoga skompletowana przez Ruszczyca wypełniła powierzoną jej misję, wzbudzając zdziwienie wśród elektorów.

Według Dyakowskiego, król odznaczał się szczególną otwartością: w spożywanym przez niego obiedzie mógł wziąć udział każdy, kto tylko zmieścił się w pomieszczeniu. Czasem otwartość prowadziła do zdarzeń niebezpiecznych. To przez nią turecki szpieg, z pochodzenia Wołoszyn, mógł naocznie zobaczyć polskiego monarchę, który przedostał się do cesarsko-królewskiego obozu. Dyakowski opisuje, jaką wspaniałomyślność okazał król konfidentowi, gdy ten ostatni okazał się chrześcijaninem. Sobieski, początkowo złajawszy go, później przyjął Wołoszyna do swego obozu i „kazał po ludzku traktować, żeby go strach ominął”. Oczywiście, w takim potraktowaniu szpiega można dopatrywać się także królewskiej roztropności. Król nakazał później odesłać szpiega do wezyra. Ten, nie dowierzając relacji Wołoszyna, skazał go na śmierć.

W Summaryuszu Jan III przedstawiony zostaje jako mąż opatrznościowy. Służą temu relacje opisujące dwa prodigia, a więc nieprzypadkowe i nadprzyrodzone znaki. To właśnie w trakcie przygotowywania okopów wokół królewskiego namiotu odkopano płócienny wizerunek Matki Boskiej Niepokalanie Poczętej, zwinięty w arkusz, na którego drugiej stronie znajdowały się słowa: „Erit Victor Joannes” („Zwycięzcą zostanie Jan”). Król nie wierzył w istnienie tego zdania na odwrocie arkusza do momentu, gdy sam nie przeczytał inskrypcji. Warto zwrócić uwagę na symbolikę wizerunków Niepokalanego Poczęcia, na których Maryja przedstawiana jest z księżycem, półksiężycem (symbole muzułmanów) lub wężem pod stopami.

W swojej relacji Dyakowski podkreśla królewską pobożność. Po otrzymaniu z wieży katedry Św. Szczepana sygnałów świetlnych potwierdzających bardzo bliską obecność Turków, król, zbudziwszy się w nocy, nakazał odprawienie dwóch mszy. „Pierwszą mszą miał dominikan obserwant Skopowski, drugą – kapucjan Włoch”. Tym drugim celebransem był Marco d’Aviano. Dyakowski nie wspomina jego imienia, jednak podaje informację, że zakończył on mszę słowami: „Vinces Joannes” („Janie, zwyciężysz”), zamiast liturgiczną formułą: „Ite missa est” („Idźcie, ofiara spełniona”). Sam kapucyn nie przypominał sobie później tej zmiany, jakkolwiek jego słowa słyszało wielu zgromadzonych.

Autor pamiętnika stara się zachować obiektywizm, przedstawiając również informacje, które mogłyby Jana III przedstawić w niekorzystnym świetle. Już w opisie przebiegu bitwy zauważa, że król „chorągiew wydał na mięsne jatki”, podkreślając tym samym ryzykowną decyzję Sobieskiego, wydaną jednemu z poruczników.

Jak relacjonuje Dyakowski, Sobieski uważał, że zwycięstwo pod Wiedniem nie zostało należycie wykorzystane przez komendanta miasta, Starhemberga, który nie rozkazał ścigania uciekających Turków. Po zwycięskiej bitwie król został uhonorowany obiadem, podczas którego sam komendant usługiwał do stołu.

Warto zwrócić uwagę na reakcję miejscowej ludności, która witała Sobieskiego wypowiadanymi po niemiecku lub łacinie słowami „Witaj, zbawco”. Z kolei cesarz Leopold I był raczej umiarkowany w okazywaniu wdzięczności królowi. Dyakowski relacjonuje niechęć cesarza do zdejmowania kapelusza przed witającymi go dowódcami polskimi. Wiktoria wiedeńska została przypieczętowana zwycięstwem króla odniesionym w październiku 1683 roku pod Parkanami. Pamiętnikarz wspomina także o późniejszych kampaniach królewskich.

Nieliczne ustępy pamiętnika, w których można by dopatrywać się chłodniejszego stosunku Dyakowskiego do króla, nie zmieniają faktu, że ogólna ocena monarchy pozostaje pozytywna: „Król waleczny, mężny, odważny, pobożny zwycięzca, Jan Trzeci, Polak”.

W jednym z wydań Summaryusza okazyi wiedeńskiej umieszczono także poemat Wincentego Pola, pt. Z wyprawy wiedeńskiej. Rapsod rycerski. Dziewiętnastowieczny poeta sławił w swoim Rapsodzie zarówno króla Sobieskiego, jak i Akademię Krakowską, z którą władca był w młodości związany.

Wybrana literatura:

M. Dyakowski, Summaryusz okazyi wiedeńskiey przez N.K. Jmci P. Jana III, Wilno 1829.

M. Dyakowski, Dyaryusz wiedeńskiej okazyji Jmci Pana Mikołaja na Dyakowcach Dyakowskiego podstolego latyczewskiego, Warszawa 1983.

K. Piwarski, Dyakowski Mikołaj, [w:] Polski Słownik Biograficzny, t. VI/1, z. 26, red. R. Dunin, H. Firlej, Kraków 1948.