© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Ad Villam Novam   Ad Villam Novam   |   01.12.2015

Niepiękne rzeczy na króla Jana III w sekretnych kieszonkach

Chyba w całej Rzeczypospolitej nie było człowieka, który by nie zdawał sobie sprawy z niechęci, wręcz nienawiści, jaka panowała pomiędzy królem Janem III a wojewodą wileńskim i zarazem hetmanem wielkim litewskim Michałem Kazimierzem Pacem. Wielu zadawało sobie pytanie o jej początek, ale nikt nie umiał na takiego momentu wskazać, ani w sposób dostateczny wyjaśnić jej powodów.

Niektórzy przypominali sobie, że w roku 1652 we Lwowie młody, nikomu nie znany Pac pokłócił się z młodym Sobieskim o pannę Orchowską. Doszło do szabel. Lepszym rębajłą okazał się Litwin, a ciężko posieczony rywal zamiast ruszyć pod hetmanem Kalinowskim, został we Lwowie leczyć rany. Gdyby cała opowieść była prawdą, można by rzec, że Pac wyświadczył przysługę przyszłemu hetmanowi, gdyż wyprawa zakończyła się pod Batohem krwawą rzezią wojsk polskich, która pochłonęła także brata Jana, Marka.

Czas początku kariery nastał dla Paca w ostatnich latach potopu szwedzkiego. Odznaczał się jako oficer jazdy. Jednak najważniejszym jego atutem był krewniak w otoczeniu króla Jana Kazimierza Krzysztof Pac kanclerz wielki litewski. On to zwrócił uwagę monarsze na zdolnego wojaka. W tym czasie nagle opróżnił się urząd oboźnego litewskiego, który zaraz otrzymał Pac. Odtąd jego kariera nabrała rozpędu, a on sam wraz z kanclerzem stał się filarem stronnictwa królewskiego na Litwie, a przeciwnikiem opozycyjnego wobec monarchy obozu Sapiehów. Rychło więc dostał województwo smoleńskie i buławę polną. Po śmierci Pawła Sapiehy, otrzymał w 1667 buławę wielką i w tym momencie przeszedł do opozycji antykrólewskiej.

Po abdykacji Jana Kazimierza początkowo znalazł się we wspólnym z Janem Sobieskim obozie zwolenników kandydata francuskiego. Jednak w 1669 r. stanął na Litwie na czele stronnictwa zdecydowanie opowiadającego się za Michałem Korybutem Wiśniowieckim. W ten sposób stał się przeciwnikiem obozu profrancuskich malkontentów, na czele którego stał hetman wielki koronny Jan Sobieski.

Wrogości pomiędzy obu dumnymi magnatami, hetmanami wielkimi nie dawało się ukryć. Czasy ciężkiej wojny z Turcją wymusiły konieczność współdziałania wojsk litewskich z koronnymi. Pac jak mógł, tak sabotował działania Sobieskiego. W 1673 r. w przededniu bitwy pod Chocimiem omal nie opuścił obozu, co zresztą zrobił zaraz po bitwie. W polityce wewnętrznej wiązał się z wszelką opozycją antykrólewską, w stosunkach zagranicznych intrygował przeciwko Sobieskiemu z Rosją, Austrią i elektorem brandenburskim.

Zajadła wrogość Michała Kazimierza Paca do króla wzbudzała niechęć nawet wśród najbliższych jego krewnych. Krzysztof Pac uważał ją za zupełnie bezsensowną i zalecał mu ocieplenie stosunków z Sobieskim. Na nic się to nie zdało. Hetman do końca życia pozostał zdeklarowanym wrogiem króla do tego stopnia, że niejednokrotnie musiano go powstrzymywać przed gwałtowniejszymi atakami na króla, choćby podczas sejmów.

Zmarł niespodziewanie 4 IV 1682 nad strumykiem niedaleko Waki koło Wilna. Próbowano go ratować wlewając do ust gorzałkę, ale nie pomogło. Chyba do rangi symbolu żywionej latami wrogości do Sobieskiego urasta wzmianka w liście biskupa wileńskiego Mikołaja Stefana Paca o tajnych skrytkach w kaftanie hetmana, w których zawsze przy sobie nosił kompromitujące króla papiery.

Fundacją Paca był stojący do dziś w Wilnie na Antokolu Kościół św. Piotra i Pawła. Kazał się pochować w progu tego kościoła, tak by ludzie po nim deptali, nawiązując tym do słów Ewangelii o soli zwietrzałej, nie nadającej się do niczego, tylko aby podeptana została. Na posadzce wyryto zaś napis: „Hic iacet peccator” (Tu leży grzesznik). Czy zdawał sobie sprawę z rozmiarów szkód, jakie swoją pychą wyrządził Rzeczypospolitej? Kto wie, a może czynił to bezrefleksyjnie, wpisując się tylko w modę epoki?

Jan III nie miał możliwości, by rozprawić się z krnąbrnym magnatem. Cały czas wspierał opozycję antypacowską na Litwie, a główną nadzieję widział w młodych Sapiehach. Niektórzy rozpuszczali plotki, że król miał Paca już tak dość, że planował usunąć go skrytobójczo z tego świata. Nawet po zgonie wezwani doktorzy badali ciało Paca szukając oznak działań trucizny. Nie znaleziono takowych i wydano opinię, że „krew podeszła mu pod garło, y ta go zadusiła, y gdyby było mu krew in tempore [w tym czasie] puszczono mógł by był ieszcze kilkadziesiąt lat żyć”. Ucięto tym spekulacje o śmierci, w której maczał palce monarcha. Bliższe prawdy były doniesienia o wielkiej radości jaką wśród Sobieskich wywołała wieść o śmierci Paca.  

Mikołaj Stefan Pac biskup wileński do Jana III, z Choroszczy 17 V 1682, NGAB, F. 695, op. 1, nr 102, k. 8
„Przyszedszy tedy do mnie P. Woiewoda Trocki [Marcjan Aleksander Ogiński] rzecze mi te właśnie formalia: Mości Xięże Biskupie [Mikołaj Stefan Pac], zdrada się dzieie w domu JM Pana Woiewody Wileń[skiego] [Michała Kazimierza Paca], abowiem nieboszczyk miał zawsze na sobie kaftan przeszywany, gdzie niemało było sekretnych kieszonek, w których secretissima quodq(ue) [najbardziej sekretne także] chował. Były tam y na samego Króla JMsci niepiękne rzeczy z czym on na seymie grodzieńskim chciał był wypadać, gdybym ja był za rękę onego nie porwał”.

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego:

Logo MKiDN