© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum   |   25.03.2019

O sporze w Amsterdamie, który wybuchł wskutek wydania książeczki Christiana Heinricha Erndtela

Habent sua fata libelli – i dotyczy to nie tylko książek, które trafiały na indeks ksiąg zakazanych, albo tych, które zrodziły wielkie debaty naukowe i publiczne. Niektóre książki sprawiły, że poobrażali się na siebie ich bohaterowie – albo poobrażali się na autorów owych książek.

Jedną z publikacji, które wywołały zamęt w osiemnastowiecznym Amsterdamie, była z pewnością Relacja z podróży do Anglii i Niderlandów Christiana Heinricha Erndtela, lekarza przybocznego Augusta II Mocnego, elektora saksońskiego i króla Polski. Po lekturze książeczki przestali bowiem ze sobą rozmawiać dwaj wybitni anatomowie: Frederik Ruysch i Johann Jacob Rau. A wszystko dlatego, że Erndtel, uczeń obu sławnych mężów w trakcie ich prywatnych i płatnych kolegiów, opisał w publikacji jeden z najwspanialszych eksponatów z kolekcji Ruyscha – mumię kilkuletniego dziecka – dołączając opinię doktora Raua na temat tej osobliwości i zarazem rarytasu anatomicznego.

Spośród licznych Ruyschiańskich kuriozów nie mogę zapomnieć w szczególności o jednym: chodzi mianowicie o mumię ośmioletniego chłopca, którego ciało dzięki wstrzyknięciu pewnego płynu i sztuce balsamowania jest zachowane po śmierci w takiej świeżości i tak dobrym stanie, że kolor skóry i sprężystość mięśni wydają się naturalne, gdy na nie patrzymy i ich dotykamy. Dziecko to zdaje się po prostu spać! […] Mumia ta jest wspaniałym przykładem mistrzostwa, jakie ów sławny człowiek osiągnął w preparacji anatomicznej. Jest to eksponat niesłychany i dopóki się go nie zobaczy na własne oczy, trudno uwierzyć w jego istnienie.

Mumia chłopca z Musaeum Ruyschianum budziła wielki podziw wśród licznych podróżnych i mieszkańców Amsterdamu. Prezentowana na pokazach prywatnych i publicznych razem z innymi preparatami wykonanymi przez Ruyscha, była sławiona między innymi przez Bernarda le Bovier de Fontenelle, sekretarza paryskiej Académie Royale. Pocałował ją także car Piotr I, kiedy po raz pierwszy wizytował dom anatoma. Car uznał, że dziecko, najpewniej synek Ruyscha, śpi, więc chciał je obudzić delikatnym muśnięciem warg na rumianym, pękatym policzku.

Jak wielkie musiało być zatem oburzenie twórcy mumii, kiedy przeczytał w Relacji… Erndtela, iż:

Pan Raw mówił często, gdy prosiliśmy go o jego opinię na temat tego cudu, że musiano użyć tu jakichś niecnych sztuczek; w innym bowiem wypadku skóra i mięśnie chłopca nigdy nie byłyby tak pełnokrwiste oraz zachowane w naturalnym kolorze.

Rau dzielił się skądinąd swoją opinią także z innymi podróżnikami, odwiedzającymi Amsterdam. Przykładowo, w Merkwürdige Reisen durch Niedersachsen, Holland und Engelland Merkwürdige Reisen durch Niedersachsen, Holland und Engelland Zacharias Conrad von Uffenba, po wizycie w domach obu anatomów, zanotował:

w istocie, mumie [Ruyscha] nie wyglądają naturalnie, o czym zapewnił nas już wcześniej pan Rau, twierdząc, iż eksponaty te niezliczoną ilość razy pokrywano nie tylko farbami, ale i werniksem.

Po zapoznaniu się z książką Erndtela Ruysch stwierdził publicznie: „Powiadam, nikt, o ile nie jest kierowany zawiścią, nienawiścią i podłością, które odebrały mu zmysły i rozum, nie powie, że jest to oszustwo”, od tego czasu przestając odzywać się do Rau. Anatomowie zaczęli ze sobą także walczyć o miano najlepszego preparatora i anatoma Amsterdamu.

W 1717 roku kolekcję preparatów anatomicznych Frederika Ruyscha zakupił za trzydzieści tysięcy guldenów car Piotr I, podziwiający bez końca jego dzieła. Eksponaty z Musaeum Ryschnianum trafiły niebawem do petersburskiej Kunstkamery – w której przechowywano już eksponaty z gdańskiego Musaeum Gottwaldianum. Johann Jacob Rau zmarł dwa lata po tym wydarzeniu. Ruysch przeżył go o niemal piętnaście lat.