© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum   |   22.03.2012

O staropolskim panegiryku

Wiedza o dawnych gatunkach literackich to dziedzina bardzo podatna na długą egzystencję raz sformułowanych a niejednokrotnie uproszczonych i bałamutnych sądów, którym czasem towarzyszy kwalifikacja wartościująca potrafiąca na długie lata uśpić inicjatywy weryfikujące anachroniczne „ustalenia”. Sytuację taką zaobserwować można w przypadku panegiryku, który to gatunek przez długie lata traktowano jako formę niewartą uwagi, niemającą nic wspólnego z „prawdziwą” literaturą, produkcją nastawioną na zdobycie czyjejś przychylności dzięki wyolbrzymionemu pochlebstwu. Opinia taka to wynik typowo romantycznego wartościowania dzieła literackiego, które – jak wtedy twierdzono – winno być ekspresją ducha. Dopiero ostatnio zaczęto przyglądać się panegirykom jako ciekawemu świadectwu kultury dawnych wieków.

Panegiryk kojarzy się przede wszystkim z bezkrytyczną i przesadną pochwałą możnych tego świata, tworzoną w nadziei na wsparcie finansowe lub protekcję. Nie można zaprzeczyć, iż utwory o takim charakterze pisywano i wygłaszano w przeszłych wiekach dość często. Jak przekonuje historia najnowsza, także w czasach nie tak odległych opiewano rzekome cnoty „słońc” narodów w rodzaju Stalina czy Ceausescu. Jednak ograniczenie problematyki gatunku do pochlebstwa wynikającego z relacji mecenas – klient byłoby dużym uproszczeniem. Nawet Ignacy Krasicki, który negował sens przesadzonych laudacji, w wierszu O pochwałach. Do króla stwierdzał: „Chwalić męża prawego, co godzien pochwały, / Jest to hołd winny dawać przymiotom i cnocie”. I właśnie etyczny wymiar pochwały, jej funkcja wychowawcza (pochwała służy stwarzaniu wzorców osobowych, afirmuje cnoty), był od czasów starożytności najczęstszym motywem uzasadniającym podstawowy sens społeczny panegiryzmu. Pełnił też dawniej panegiryk niebagatelną funkcję propagandową. Królowie i magnaci zamawiali takie utwory w celach wizerunkowych.

Najczęstsza postać panegiryku to pochwała realnej osoby. Jednak nazwę stosowano dawniej również wobec pochwał osób fikcyjnych, przedmiotów, miast i krajów, zjawisk świata natury, bogów itd. W pierwszym wypadku bardzo często pochwała powiązana była z jakąś okolicznością, np. objęciem urzędu, zaślubinami czy śmiercią. Panegiryk wchodził wtedy w powinowactwo z tak zwanymi gatunkami sylwicznymi (np. epitalamium, epicedium), stanowiąc ich integralną część, raz dominującą nad innymi komponentami utworu, innym razem będąc drugorzędnym składnikiem warstwy inwencyjnej. Elementem stałym była topika pochwalna, tj. zespół motywów, które należało rozwinąć budując laudację. W przypadku ludzi były to następujące toposy: narodowość, ród, cudowne znaki towarzyszące narodzinom, wychowanie, przebieg życia, wykonywane funkcje oraz czyny, zalety duszy i ciała oraz okoliczności zewnętrzne (znakomici krewni, przyjaciele, majątek itp.), a także w przypadku laudacji pośmiertnych można było rozwinąć takie toposy, jak długość życia, rodzaj śmierci, oprawa pogrzebu, potomkowie. Powtarzanie tych samych toposów doprowadziło do szybkiego wyczerpania się panegirycznych szablonów. Wszystkie te składniki stwarzały możliwości do pochwały bądź nagany (która również wchodziła w obręb panegiryku rozumianego jako typ wypowiedzi), przy czym preceptorzy retoryki powtarzali, że pochwale (bądź naganie) musi towarzyszyć amplifikacja, czyli wyolbrzymienie zalet (lub wad), aby cel utworu został osiągnięty (ta celowa przesada właśnie okazała się w baroku furtką do przerysowań, które z czasem dały asumpt do potępienia gatunku jako takiego).

Jak łatwo zauważyć, topika panegiryczna odwoływała się do motywów typowo biograficznych – i rzeczywiście za odmianę panegiryku można również potraktować biografię, a jej śladów doszukiwać się można zarówno w kronice Anonima zw. Gallem, jak i w Legendzie o św. Aleksym, Pochwale głupoty Erazma z Rotterdamu czy w elegii O sobie samym Klemensa Janicjusza, choć przecież nikt nie potraktowałby tych utworów jako panegiryczne w ścisłym sensie.

Szablonowość kazała autorom barokowym – kiedy schematy panegiryczne stosuje się wówczas powszechnie w oracjach weselnych i kazaniach pogrzebowych – szukać nowych rozwiązań, aby w jakiś sposób zaciekawić odbiorców. W wieku XVII wynajduje się nowe sposobności do ułożenia utworu pochwalnego, poszerza się też krąg bohaterów pochwał (w renesansie są to jeszcze na ogół postaci wybitne, w baroku gatunek się egalitaryzuje). Tendencja do wielotematyczności spowodowała wykraczanie poza tradycyjny zasób form należących do literatury okolicznościowej, generując utwory rodzajowo heterogeniczne, łączące cechy różnych gatunków oraz form podawczych o niejednorodnej strukturze. Gatunek wchodzi w parantele z innymi formami, np. popularnym emblematem. Jako pierwsza otwiera się twórczość okolicznościowa na nowości w rodzaju eksperymentów konceptystycznych. W nawiązaniu do antyku ożywiono wtedy nieuprawianą w renesansie formę elogium, czyli rodzaj kunsztownego napisu nagrobnego, w którym wersy mają różną liczbę sylab. Topika panegiryczna była także ważnym komponentem twórczości stemmatycznej.

Wiek XVII to z pewnością okres rozkwitu panegiryku. Jest to wtedy produkcja masowa, co nie oznacza, że nie powstawały wtedy również ambitniejsze teksty pochwalne, jak np. Pałac Leszczyński Samuela Twardowskiego. Ta wszechobecność laudacji, kazała jednemu z ówczesnych kaznodziejów stwierdzić: „Zmarli nie żądają, aby ich chwalono, chyba dla pociechy żyjących. Żywi się jeno przytomni cieszą, zwłaszcza krewni, kiedy kaznodzieje na pogrzebach genealogiją umarłego wymownie wspominają, dziady, pradziady, naddziady rachują, herbowe klejnoty monstrują, wojenne proporce rozpościerają, z domu niewychodzące senatorskie krzesła, buławy, pieczęcie, laski, klucze pokazują, czyny sławne ogłaszają. A umarli na te wszytkie kaznodziejskie głośne koncepty i frazesy uszy zawarte mają. Nic im pańskiego z tych bucznych [szumnych] elogijów nie przybędzie” (S. Tupik, Śmierć pańska, Wilno 1667).