© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum   |   28.03.2017

Ogrody i zwierzyńce zamku Wiśnicz

Łagodne wzgórza wokół zamku Wiśnicz, rozdzielone głębokimi dolinami, urozmaicone formacjami skalnymi, dopełniono zielenią ogrodów i zwierzyńców. Kompozycje z prawdziwego zdarzenia to czasy Piotra V Kmity (zmarł w 1553). Renesansowe ogrody nie były niczym dziwnym blisko Krakowa, serca monarchii. Imponujące układy tarasowe widokami powstały także w Balicach czy na Woli Justowskiej. Królewski ogród kwaterowy, z sadami i winnicą założono w Łobzowie.

W Wiśniczu ogrody włoskie rozmieszczono na osi północ–południe. Już w XVI wieku miały sprecyzowane role: południowy był ogrodem warzywnym, północny – kwiatowym. Ogrody północne, zlokalizowane na łagodnym przeciwstoku wzgórza zamkowego, miejsce przechadzek i odpoczynku, dawały chłód i cień w dolinie Leksandrówki. Długi czas przypisywano je aktywności wojewody Stanisława Lubomirskiego, choć Stanisław Orzechowski (zm. 1566), w panegirycznym dziele „Annales Vitae Petri Kmithae de Wisnicze” powstałym ok. 1545–1550, pisał, że tenże odnawia zamek wiśnicki „wieżami i armatą uzbraja […] zakłada wspaniały ogród ciągnący się na północ od zamku”.

Ogród południowy – ulokowany na szczycie dominującego nad okolicą wzgórza – dawał wgląd w rozległe widoki Pogórza. Założone przez Kmitów, miały archaiczną formę tzw. winnicy (vinea), jak nazywano ogród szeroki, zwykle umieszczony na tarasach pokrytych parterami. Parter mógł dzielić się w kompartyment, na 4 czy 16 kwater, pasami ustawionymi w trakty, lub w „cynkę” (wokół środkowej kwatery). Rośliny ozdobne (m.in. sprowadzane z Holandii, za pośrednictwem kupców gdańskich, róże) tworzyły barwne, przestrzenne ramy dla upraw użytkowych.

Rozkwit ogrodów przypadł na wiek XVII, czasy władania Lubomirskich. Biskup Ignacy Krasicki, koneser i znawca pisał na początku XIX wieku: „W Wiśniczu na spadku góry zwierzyniec, dalej zaś przy mieście [ogrody północne] z osobnym mieszkalnym domem ogród w kwadraty, drzew ulicami podzielony”. A. Miłobędzki wspominał o „haftowanej” dekoracji roślinnej. Ogrody południowe zostały znacznie wobec pierwotnych zmniejszone, gdy część oddano pod budowę karmelitańskiego klasztoru. Przetrwały jednak do końca XVIII w., do kasaty zgromadzenia. W ogrodach północnych widać wpływ ogrodniczej nowości tego czasu – ogrodu o prostokątnym, jednoosiowym, wydłużonym układzie. W ich bezpośrednim sąsiedztwie znalazł się staw. Na tyle blisko, by zgodnie ze szkołą francuską można było przeciwstawić wysokiej zieleni boskietów płaszczyzny parterów i zwierciadeł wodnych. Wystawiony na skraju kompozycji pawilon, zwany na XVII-wiecznej mapie „Domus voluptaria”, służył eleganckiej rozrywce. W lusthausie koncertowała kapela dworska, sztuki wystawiał prywatny teatr. Jednak willę, zwaną szumnie pałacem letnim, ze względu na niewielkie rozmiary zaliczyć trzeba raczej do pawilonów ogrodowych. Geometryczną kompozycję ogrodów północnych otaczał mur. Na XVII-wiecznym planie nie oznaczono w nim bramek, można przypuszczać, że wejście było tylko przez willę. W końcu wieku XVIII i w wieku XIX zamieniono ją w budynek folwarczny (spłonął w 1863), a ozdobne ogrody w utylitarne podwórza. Dziś można odnaleźć elementy dawnego założenia tylko w kierunkach istniejących miedzuchów.

Zamkowi – na osi wschód–zachód – towarzyszyły dwa niewielkie, w porównaniu z ówczesnymi puszczami, zwierzyńce. Bo włoska moda włoską modą, ale prawdziwie męską rozrywką pozostawały polowania. Zwierzyniec po stronnie wschodniej zwano starym, pochodził z czasów Kmitów. W Wiśniczu trzymano jelenie, łosie, niedźwiedzie; ważnym elementem była ptaszarnia z wolierą. Oddzielnie, na skraju pól od strony południowej ulokowano bażantarnię. Niestety, dawne granice zwierzyńców i otaczające je parkany przestały istnieć. Jeszcze w XX wieku obok kapliczki św. Jana Chrzciciela pokazywano relikty niezidentyfikowanej budowli związanej ze zwierzyńcem; pewnie domku łowczych. Po obszarze zachodnim została tylko nazwa ról w dolinie Leksandrówki „Na Zwierzyńcu”, po wschodnim – trudny do interpretacji las.

Koniec wieku XIX i wiek XX to czas zatarcia układu krajobrazowego zamek–klasztor–miasto. Przyczyniła się do tego przede wszystkim zieleń, której wcześniej – bardziej z nawyku niż rzeczywistej potrzeby – nie wpuszczano na stoku wzgórza zamkowego i klasztornego. Dziś lasy wokół zamku, dawne zwierzyńce, to obszar Natura 2000, miejsce życia licznej populacji nietoperzy.