© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum   |   25.11.2016

Peregrinatio academica gdańskiego przyrodoznawcy Johanna Philippa Breyne’a, cz. I: słynne kolekcje naturaliów, ogrody oraz muzea (Londyn i okolice)

W czasach wczesnonowożytnych kolekcje naturaliów oraz ogrody zajmowały istotne miejsce w procesie pozyskiwania i propagowania wiedzy. Z jednej strony służyły swoim właścicielom jako przestrzeń do pogłębionych studiów nad tajemnicami świata przyrody, z drugiej zaś – stawały się miejscem bezpośrednich spotkań i dyskusji członków respublicae litteraria, którzy mogli podziwiać rozmaite cudowności znajdujące się w posiadaniu danej osoby. Do miejsc takich trafiali zresztą i bogaci podróżnicy-amatorzy, którzy co prawda nie byli ludźmi nauki, ale wiodło ich tam umiłowanie rzeczy rarytnych.

W trakcie swojej podróży uczonej po Europie w latach 1702–1704 świeżo upieczony doktor medycyny, gdańszczanin Johann Philippe Breyne odwiedził kilkadziesiąt Wunderkammern, ogrodów botanicznych, menażerii, wiwariów, teatrów anatomicznych, kawiarni, bibliotek i muzeów, w których ówcześni lekarze, przyrodoznawcy i miłośnicy natury albo eksponowali swoje zbiory prywatne, albo prezentowali zbiory uniwersyteckie, biskupie, królewskie itp., nad którymi trzymali pieczę.

I tak, już we wrześniu 1702 roku, zaledwie kilka dni po przyjeździe do Londynu młody Breyne dzięki listom polecającym otrzymanym od swoich holenderskich nauczycieli spotkał się ze słynnym Jamesem Petiverem – trzydziestosiedmioletnim aptekarzem, członkiem Royal Society i kolekcjonerem. „Po południu poszedłem do Pana Petivera, który przyjął mnie bardzo grzecznie i pokazał mi wielką liczbę swoich [zakonserwowanych i wypreparowanych] owadów, a następnie wziął mnie ze sobą [do jednego ze szpitali], abym zobaczył sekcję zwłok chłopca, który przed dwudziestoma czterema godzinami wyzionął ducha wskutek przewlekłej biegunki cholerycznej. W trakcie anatomii nie zaobserwowałem jednak nic szczególnego. Następnie [Pan Petiver] zaprowadził mnie do [Temple] Coffee House, gdzie [w ramach nieformalnego Botany Club] zbierają się najzacniejsi członkowie Royal Society, w tym jego sekretarz Hans Sloane, Doktor Hatton i wielu innych […] i także oni byli dla mnie bardzo mili. W tym towarzystwie dyskutowano na wszystkie tematy [przyrodnicze], niemniej przeważały sprawy angielskie; wśród wielu innych rzeczy Doktor Petiver [przyniósł do kawiarni] okaz [znajdującego się w jego kolekcji egzotycznego] węża długiego na dwadzieścia jeden stóp [a więc ponad sześć metrów], którego otrzymał prosto z Filipin od ojca Cammelina. Tego samego dnia wziął mnie także do tawerny, gdzie uraczył mnie wybornym jedzeniem i takim też winem” – pisał w diariuszu podróży z wielkim entuzjazmem młody Breyne.

W kolejnych dniach z polecenia Petivera gdańszczanin spotkał się z prześwietnym botanikiem, czterdziestotrzyletnim Doktorem Williamem Sherardem, który nie tylko pokazał mu mnóstwo zamorskich roślin, w tym „bardzo ciekawe i niezwykłe orchidee”, lecz także przedstawił go kolejnemu uczonemu, Doktorowi Erskinowi, z którym obaj mężczyźni pojechali do Fulham, aby podziwiać ogród Henry’ego Comptona, biskupa Londynu. Obok roślin z Europy w ogrodzie biskupim rosły bowiem rzadkie okazy pochodzące z angielskich kolonii: Nowej Anglii i Wirginii. I tak, zachwyt syna jednego z najważniejszych botaników Prus Królewskich wzbudzały najpewniej zarówno amerykańskie magnolie czy rododendrony, jak i dorodne czerwonolistne klony, orzechy czarne i ambrowce.

Kolejnego dnia Breyne z Sherardem udali się do Chelsea „ubi Hortus et Pharmacopecam Lond”, gdzie aptekarz i jednocześnie opiekun ogrodu, czterdziestosześciolatek doktor Samuel Doody, zaprezentował młodemu podróżnikowi z dalekiego Gdańska obok wielu rodzimych roślin leczniczych także „cztery dorodne cedry libańskie”, z jakich ongiś budowano wytrzymałe łodzie.

Dalej mężczyźni pojechali wierzchem do Kensington, Richmond i Hampton Court, aby zwiedzić „zakładane przy zameczkach prześliczne ogrody”. Po czym pogalopowali prosto do Windsoru, gdzie obejrzeli zamek królewski i tamtejsze zbiory.

W kolejnych dniach opiekujący się Breynem Sherard pokazywał mu kilkakrotnie wspaniałe herbarium chińskie stworzone z roślin, których nasiona otrzymano od Jamesa Cunninghama przebywającego najpierw w dalekim Xiamen, a następnie na wyspach Zhoushan. Dość przypomnieć, że ten zdolny szkocki chirurg i podróżnik z rekomendacji Petivera i Sloana stał się w końcu lat dziewięćdziesiątych XVII wieku członkiem Royal Society i – w podzięce za ten honor – najważniejszym dostawcą nasion, sadzonek, zasuszonych eksponatów oraz ikonografii roślin Państwa Środka dla swych londyńskich przyjaciół.

Kilka dni później Sherard umówił Breyne’a po raz wtóry z Petiverem, który tym razem zaprowadził młodego gdańszczanina do muzeum Royal Society. Tam obok wielu przedmiotów pochodzących ze wszystkich królestw natury dwudziestodwulatek mógł podziwiać również świetną bibliotekę, gdzie „znajdują się dzieła bardzo wielu uczonych, w tym i Micrographia samego Hooka”, a także umówić się z innymi członkami Towarzystwa Królewskiego na zwiedzanie ich kolekcji, ogrodów i domostw.

Dzięki Sloanowi, Sherardowi i Petiverowi, „którzy są bardzo uczeni w historii naturalnej […], a do tego nad wyraz mili”, przybysz z Gdańska poznawał przez kolejne tygodnie całą śmietankę londyńskich przyrodoznawców, lekarzy, aptekarzy oraz botaników, w tym Johna Raya, „dra Gottfrieda, Niemca, a także trzech chemików, doktorów Wilsona, Moulda i Dikkensona, operatora dra Johnsona i dra Boyle’a”. Z tym ostatnim zwiedził niebawem wszystkie miejsca istotne dla rozwoju badań anatomicznych na terenie Londynu.

Dzięki protekcji nowych przyjaciół – przede wszystkim Sherarda – jeszcze we wrześniu Breyne mógł udać się na prywatne spotkanie z samym Hansem Sloanem! W trakcie odwiedzin w jego domu sekretarz Royal Society pokazał mu, że Breyne pilnie zanotował w diariuszu podróży, „piękne koralowce, owady oraz bestyje [zakonserwowane w rozmaitych] roztworach i płynach, egzotyczne owoce i krzaczek kawy, ładne kamienie oraz sześć woluminów o florze jamajskiej, liczne manuskrypty, ilustracje przedstawiające insekty, tomy o roślinach, zwierzętach i minerałach zawierające ilustracje wykonane w naturalnych, żywych barwach, a wszystko [na nich było] bardzo dokładnie odmalowane”.

Zmęczony pobytem w stolicy Anglii po pewnym czasie Breyne udał się do pobliskiego Oxfordu, aby zobaczyć najstarszy uniwersytet w kraju. Tam ze swym nowym przewodnikiem, wybitnym botanikiem Doktorem Jacobem Bobartem juniorem, zwiedził Bibliotekę Bodleiańską, ogród medyczny, kolegium św. Magdaleny, kolegium św. Jana, Ashmolean Museum (gdzie podziwiał między innymi portret innego gdańszczanina, Jana Heweliusza), a także Sheldonian Theater, którego pokraczny rysunek oglądać można do dzisiaj na marginesie jednej z kart jego diariusza.

Następnie z listami polecającymi do Bobarta młody lekarz wyruszył powozem do Bath i dalej do Bristolu. Tam z doktorami Guidottem i Lanem oglądał „rzymskie starożytności oraz gemma z agatu”. Potem pojechał do Walii, by zabawić tam dłużej i trochę wypocząć.

Literatura:

Na podstawie: Breynes Reise in Holland und England 1702, FB Gotha, Chart. B 966, k. 16v–40v. Materiały zebrano w trakcie pobytu badawczego w Forschungsbibliothek Gotha w ramach Herzog-Ernst-Stipendium der Fritz Thyssen Stiftung.