© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum   |   10.10.2016

Pokój polsko-osmański z 1678 roku

Rozejm zawarty w obozie pod Żurawnem między Rzeczpospolitą a imperium osmańskim w połowie października 1676 roku był punktem wyjścia do negocjacji nowego traktatu pokojowego. W tym celu sejm z 1677 roku zdecydował o wysłaniu wielkiego posła do Stambułu w osobie wojewody chełmińskiego Jana Gnińskiego. Do trudnej i niezwykle ważnej misji wybrano doświadczonego dyplomatę, senatora cieszącego się poważaniem w kraju, który sprawdził się zarówno w rokowaniach pokoju oliwskiego ze Szwecją w 1660 roku, jak również jako poseł wielki do Moskwy w latach 1671–1672.

Chociaż rozejm żurawiński stanowił powtórzenie traktatu w Buczaczu, wyjąwszy rezygnację imperium osmańskiego z haraczu i dwóch twierdz (Biała Cerkiew, Pawołocz), to Jan III Sobieski wiele obiecywał sobie po misji Gnińskiego. Podstawę ku temu dawały uwagi dowódcy osmańskiego spod Żurawna, Szejtana Ibrahima Paszy, który czynił aluzje do dobrego nastawienia Wysokiej Porty wobec polskich żądań dotyczących zwrotu Podola z Kamieńcem. Sobieski miał podstawy podejrzewać, że imperium osmańskie także pragnie pokoju, ponieważ powszechnie mówiło się o tureckich przygotowaniach do kolejnej wojny wymierzonej tym razem przeciwko Rosji. Z tych względów polski wielki poseł otrzymał ambitne wytyczne wynegocjowania zwrotu utraconych ziem, a jedynie w tajnej instrukcji pozwalano mu zgodzić się na uznanie dużych strat terytorialnych w zamian za trwały pokój. Ustąpić miał tylko w ostateczności, jeżeli imperium osmańskie negocjowałoby bardzo twardo. Kategorycznie zakazywano jednak Gnińskiemu zawarcia antymoskiewskiego aliansu przed końcem rozejmu polsko-rosyjskiego, czyli przez kolejne trzy lata. Poseł otrzymał jednak pełnomocnictwa, żeby obiecywać sojusz po wygaśnięciu tego układu. W kontekście nadchodzącej wojny osmańsko-rosyjskiej Gnińskiemu zalecono jeszcze, żeby uzyskał obietnicę zwrócenia ziem polskich zabranych przez Moskwę, gdyby wojskom osmańsko-tatarskim udało się je zdobyć.

Wyjazdowi Gnińskiego do Stambułu towarzyszyły nadzieje na zawarcie szybkiego i korzystnego pokoju z Portą, który nie tylko zapewniłby spokój na południowej granicy, lecz także pozwoliłby odzyskać przynajmniej część ziem utraconych na rzecz imperium osmańskiego. Liczono również na obietnicę poparcia stanowiska Rzeczypospolitej wobec Moskwy. Szybko okazało się, że stronę polską czekał przykry zawód we wszystkich tych kwestiach. Wielki poseł musiał prowadzić trudne, a często wręcz upokarzające negocjacje, w których z ramienia sułtana Mehmeda IV występowali wielki wezyr Kara Mustafa Pasza, reis efendi (wysoki urzędnik osmański odpowiedzialny m.in. za politykę zagraniczną) Mustafa Telhissizzade, wielki dragoman (tłumacz) Aleksander Mavrocordato i nowo mianowany chan krymski Murad Girej. Ten ostatni miał podczas jednej z rozmów obcesowo oświadczyć posłowi: „Lubo się gniewacie, lubo się kłaniacie, nam to jedno, o przyjaźń waszą, jako i gniew, Porta nie dba”.

Wielkiemu posłowi odmówiono ustępstw w obu najważniejszych punktach, tj. ani nie odzyskał żadnych ziem na Podolu (oprócz obiecanych już w Żurawnie Białej Cerkwi i Pawołoczy), ani nie uzyskał poparcia osmańskiego dla polskich żądań terytorialnych wobec Rosji. Porażka w tej ostatniej kwestii była niezwykle dotkliwa ze względu na prowadzone w tym czasie trudne negocjacje polsko-rosyjskie. Sobieskiemu, który widział nieustępliwą politykę dyplomatów carskich, bliska była idea zawarcia trwałego pokoju z imperium osmańskim, który mógłby stanowić początek antymoskiewskiego przymierza. Nie wypierał się też możliwości zawarcia pokoju z Wysoką Portą, nawet wobec bardzo mocnych nacisków nuncjusza papieskiego w Rzeczypospolitej, Francesco Martellego, który nalegał, żeby król kontynuował wojnę z niewiernymi. Pozytywny stosunek Sobieskiego do muzułmańskiego sąsiada wynikał także z jego profrancuskiej polityki i związanych z nią planów aktywnej polityki bałtyckiej. Niestety w czasie poselstwa Gnińskiego uległa zmianie sytuacja międzynarodowa. Począwszy od sierpnia 1678 roku w Nijmegen Ludwik XIV podpisywał kolejne traktaty ze swoimi przeciwnikami w wojnie holenderskiej, w tym z Brandenburgią. Z tego powodu Francja nie potrzebowała już Rzeczypospolitej i przestała wspierać jej zaangażowanie na północy.

Pokój wynegocjowany na początku kwietnia 1678 roku należy zatem uznać za dyplomatyczną porażkę. Stanowił w zasadzie powtórzenie traktatu żurawińskiego. Potwierdzał, że Rzeczpospolita nie jest zobowiązana do zapłaty haraczu oraz że odzyskuje Białą Cerkiew i Pawołocz. Gniński uzyskał kilka „drobnych” ustępstw dotyczących wolności kultu religijnego dla katolików na Podolu oraz możliwości powrotu mieszkańców do Kamieńca i innych miejscowości. Król polski za to zobowiązywał się do nieudzielania pomocy wrogom sułtana lub jego nieposłusznym wasalom (np. hospodarom mołdawskiemu i wołoskiemu czy księciu siedmiogrodzkiemu). Warto podkreślić, że powyższa obietnica do dziś stanowi podstawę dla historyków tureckich, by uważać odsiecz wiedeńską z 1683 roku za akt zdrady ze strony Rzeczypospolitej.

Podstawowa bibliografia:

Źródła do poselstwa Jana Gnińskiego wojewody chełmińskiego do Turcyi w latach 1677 – 1678, red. Franciszek Pułaski, Warszawa 1907.

Dariusz Kołodziejczyk, Ottoman-Polish Diplomatic Relations (15th–18th Century): An Annotated Editions of ‘Ahdnames and Other Documents, Leiden–Boston 2000.

Zbigniew Wójcik, Rzeczypospolita wobec Turcji i Rosji 1674 – 1679, Wrocław-Gdańsk 1976.