© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Kolekcja   Kolekcja   |   11.07.2014

Portret Marii Karoliny księżnej de Bouillon (?)

  • Malarstwo
  • Malarz nieznany
  • Francja ?
  • ok. 1730
  • Olej, płótno
  • 150 x 23 cm
  • Wil.2000

Odpoczywająca w krajobrazie wykwintna dama, osłaniana parasolem przez Murzynka, która gładzi czule owieczkę, to prawdopodobnie wnuczka króla Jana III, a jedna z córek królewicza Jakuba Sobieskiego. Kobieta przypomina starszą siostrę Marii Klementyny, żony pretendenta do korony angielskiej Jakuba III Stuarta – Marię Karolinę (1697–1740), która poślubiła w 1723 r. Fryderyka Maurycego de Turenne księcia de Bouillon, a po jego nagłej śmierci (dziewięć dni po ślubie) została żoną jego młodszego brata, Karola Gotfryda de la Tour d’Auvergne, księcia de Bouillon. Ze względu na wysoki posag królewisi – 550 tysięcy liwrów – francuska rodzina zabiegała o to małżeństwo. Związek nie był udany i w końcu Maria Karolina rozeszła się z mężem.

Znane są dwie jej podobizny – portret, który znajdował się w Podhorcach (obecnie we Lwowskiej Galerii Sztuki; ok. 1720), i medalion nagrobny w kościele Sakramentek w Warszawie (1742).

Analogii można się dopatrzyć zwłaszcza do lwowskiego portretu Marii Karoliny, na którym stoi ona przy ołtarzu z płonącym ogniem i trzyma zapaloną żagiew. Obraz mógł zostać namalowany w związku ze ślubem królewny, stąd ogień – symbol ogniska domowego. Zwraca uwagę pociągła twarz młodej kobiety na obu wizerunkach, jedynie włosy są jaśniejsze (może pudrowane?) na portrecie zakupionym do Wilanowa.

Z relacji Karola Wogana, wysłannika Jakuba Stuarta do Oławy, wynika, że Maria Karolina była rudowłosa. W liście do swego mocodawcy z 1718 r. opisał ją nieco złośliwie: „Była ładniutką, wysoką, rudowłosą osóbką o zręcznej figurze, której powaby podkreślała przy każdej sposobności. Dowcipnymi uwagami doprowadzała do ataków śmiechu otaczających ją wielbicieli i flirtowała z nimi zapamiętale. Widać było, że ma wysokie mniemanie o sobie” (W. Roszkowska, Oława królewiczów Sobieskich, Wrocław–Warszawa–Kraków 1968, s. 143–144). Te ostatnie uwagi być może przyczyniły się do tego, że Stuart wybrał na żonę Marię Klementynę.

Krystyna Gutowska-Dudek