© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum   |   27.12.2023

„Późno byłem i długo na pokoju JKMści”. O relacjach litewskiego senatora Jana Antoniego Chrapowickiego z Janem III

Choć może się to wydać nieco zaskakujące, króla Jana III i wojewodę witebskiego Jana Antoniego Chrapowickiego (1612-1685) łączyła ciepła i serdeczna relacja. Nie byłoby to zapewne możliwe w monarchii absolutnej, takiej jak we Francji, gdzie dostęp do władcy był ściśle regulowany, a ceremoniał królewski skutecznie odgradzał Ludwika XIV od poddanych. W przypadku Rzeczypospolitej szlacheckiej dystans między monarchą, który był primus inter pares [pierwszy między równymi – przyp. aut.], a elitami władzy był mniejszy, co dotyczyło szczególnie królów-rodaków, którzy przed elekcją byli jednymi z obywateli. Król elekcyjny nie był mocno skrępowany dworskim ceremoniałem i mógł nawiązywać bliskie relacje z magnaterią i szlachtą. Świadczy o tym „Diariusz” Chrapowickiego, jednego z litewskich senatorów, pisany przez niego prawie codziennie przez 30 lat, od 1656 roku aż po rok 1685, gdy leciwy i schorowany wojewoda zmarł (3 XI)[1]. Tym samym jego zapiski obejmują wydarzenia z pierwszego okresu panowania Jana III Sobieskiego, łącznie z kampanią wiedeńską (1674-1685).

Za rządów poprzedniego króla, Michała Korybuta Wiśniowieckiego (1669-1673) Chrapowicki należał do proaustriackiego stronnictwa Paców, pozostającego w konflikcie z obozem profrancuskim, któremu przewodniczył, obok prymasa Mikołaja Prażmowskiego, hetman wielki i marszałek wielki koronny Sobieski. Wojewoda nie był więc jego zwolennikiem, tym bardziej że od króla Michała otrzymał, pierwszą w rodzinie, godność senatorską. Przyczynił się jednak do zawarcia ugody między zwaśnionymi regalistami i malkontentami na sejmie pacyfikacyjnym w 1673 r., wykazując się talentami mediacyjnymi. Mimo że podczas elekcji protestował wraz ze stronnictwem pacowskim przeciw wyborowi króla Piasta, to ostatecznie podpisał elekcję z województwem witebskim 5 czerwca i pojawił się w kościele św. Jana podczas składania przysięgi przez nowego króla. Być może był to początek zmiany stosunku wojewody witebskiego do Sobieskiego, choć nie można wykluczyć, że prywatnie już wcześniej pozostawali w przyjaznych relacjach. Przyczynił się do tego sam Jan III, który chcąc pozyskać litewskiego senatora, otwarcie okazywał mu swoją przychylność. W drodze do koła elekcyjnego, gdzie miano oficjalnie ogłosić wybór nowego monarchy, elekt wykonał serdeczny gest wobec Chrapowickiego, który później zanotował: „A gdy szedł Król mimo mnie, mrugnął oczami i uśmiechnął się, ścisnął mnie za rękę, a jam nazad to wszystko uczynił”.

Potem, w trakcie obrad sejmu elekcyjnego, Jan III ponownie okazał wojewodzie witebskiemu szczególne względy, przedkładając rozmowę z nim nad przyjęcie posła francuskiego, zapewne Toussaint de Forbin-Jansona. Wystarczyło, że Chrapowicki szepnął królowi, że chce z nim rozmawiać na osobności, a ten „kazał wszystkim ustąpić, i temu posłowi”. Obiecał mu także, że zawsze i bezpośrednio będzie dla niego dostępny. Wojewoda nie omieszkał wykorzystać tej możliwości do przedłużenia arendy dóbr Łabno w powiecie grodzieńskim, a w swoim diariuszu zapisał, że na pożegnanie monarcha „mnie mile przyciskał i całował”.

Król próbował wykorzystać Chrapowickiego, by zbudować na Litwie prokrólewskie stronnictwo, które byłoby w stanie przeciwstawić się potężnej rodzinie Paców: hetmanowi wielkiemu lit. Michałowi Kazimierzowi i kanclerzowi wielkiemu lit. Krzysztofowi Zygmuntowi. W czasie bezkrólewia litewscy magnaci dążyli do wyeliminowania zwycięzcy spod Chocimia z wyścigu o koronę, forsując hasło ekskluzji (wyłączenia) Piasta i współpracowali z obcymi państwami: Cesarstwem i Brandenburgią. Ich kandydatem do tronu był Karol Lotaryński, związany z Leopoldem I. Gdy ostatecznie 21 maja 1674 r. zostali zmuszeni do zaakceptowania wyboru Sobieskiego, przeszli do opozycji i rozpoczęli montowanie silnego stronnictwa antykrólewskiego. Z „Diariusza” Chrapowickiego nie wynika wprost, by włączył się on w te działania, choć wiadomo, że prowadził regularną korespondencję z Pacami, tak jak z innymi politykami różnego szczebla. W tym samym czasie wojewoda otrzymywał także listy bezpośrednio od króla, zazwyczaj z różnymi prośbami, dotyczącymi na przykład jego uczestnictwa w komisjach hibernowych. Częściej jednak dostawał streszczenie lub kopie listów Jana III od osób z jego bliskiego otoczenia, by być zorientowanym w sytuacji na królewskim dworze.

Monarcha traktował Chrapowickiego jako swego rodzaju specjalistę od spraw wschodnich. W listopadzie i grudniu 1674 r. wojewoda uczestniczył w trudnych rozmowach z Moskwą, dotyczących zawarcia pokoju wieczystego z Rzeczypospolitą, które dopiero po jego śmierci zakończyły się podpisaniem traktatu Grzymułtowskiego (1686). W roku następnym, podczas sejmu koronacyjnego, Chrapowicki odnotował 12 marca: „Zaczem wstał Król i pytał mię w pokoju, co rozumiem o Moskwie i o Artemonie, i jak on swoje ukończy losy. Mówiłem o tem dosyć i konkludował Król, że Moskwa nie boi się Turka, bo nikędy do nich przejść nie mogą”. Najwyraźniej Jan III był zadowolony z rozmowy z wojewodą, gdyż poprosił go za pośrednictwem marszałka wielkiego lit. Aleksandra Hilarego Połubińskiego, aby po skończonym sejmie pozostał w Warszawie i stawił się na radzie posejmowej, gdzie w obecności innych senatorów będzie traktował z nim „w moskiewskich interesach”. Monarcha zobowiązał też Chrapowickiego, aby pisał do niego na bieżąco „uwiadamiając, co się będzie działo od Moskwy”. Tak też było w kolejnych latach.

Natomiast na sejmie 1683 r. Jan III wyznaczył wojewodę do rozmów z posłem cesarskim, hrabią Karlem Ferdinandem Waldsteinem „in magno negotio [z wielkim obowiązkiem – przyp. aut.] o przyjęciu z sobą ligi na Turczyna”. Było to niełatwe zadanie, gdyż strona polska domagała się gwarancji finansowych ze strony Cesarstwa i papieża, więc jak podsumował Chrapowicki: „siła było trudności i dyskursów”. Ostatecznie zawarto sojusz zaczepno-odporny z Leopoldem I, a Innocenty XI udzielił Rzeczypospolitej subsydiów na wojnę z Turcją, co pozwoliło królowi wyruszyć pod Wiedeń i zyskać międzynarodową sławę.

Jan III darzył Chrapowickiego wielkim zaufaniem i nie bał się powierzać mu informacji o wadze państwowej. Podczas obrad sejmu w 1681 roku wojewoda zapisał: „kazał mi Król przystąpić blisko do siebie i do ucha powiedział mi wielki sekret, który powinienem trzymać zawsze”. Ponadto obaj politycy spędzali czas na wielogodzinnych poufnych rozmowach, poświęconych „najskrytszym państwa interesom”. Najdłuższa z nich miała trwać 7 godzin! Jak odnotował wojewoda: „Późno byłem i długo na pokoju JKMści”. Zdarzyło się także, że król nagle posłał po litewskiego senatora wieczorną porą, by ten przybył do niego do Zamku w celu narady w sprawie egzulantów (szlacheckich uchodźców). Zaliczał się do nich także Chrapowicki, który wiódł trudny żywot wygnańca po zajęciu Smoleńska i Witebska przez wojska moskiewskie (1654).

Wojewoda witebski bywał na pokojach królewskich w Zamku nie tylko w sprawach publicznych. Równie chętnie monarcha gościł go prywatnie i okazywał mu wtedy swoją serdeczność. Jak donosił Chrapowicki, w grudniu 1678 r. po jednej z sesji sejmu grodzieńskiego: „Potem byłem u Króla, z którym piłem wino do późna”. Kilka tygodni później, 19 stycznia 1679 r., wojewoda przedstawił królewskiej parze swoją najmłodszą córkę z drugiego małżeństwa z Anną z Wyleżyńskich, która doznała zaszczytu zabawy z samym królewiczem! Był to zapewne Aleksander Sobieski, zwany pieszczotliwie Minionkiem (ur. 9 IX 1677). Tego dnia uszczęśliwiony ojciec zanotował: „Późno byłem i długo na pokoju JKMści, gdzie prezentowałem Królestwu córeczkę moją Marysię, która z Królewicem JMścią maleńkim grała w babki w pokoju Królowej i zawarli z sobą przyjaźń".

Pod koniec obrad sejmowych w Grodnie Jan III poprosił Chrapowickiego, żeby pozostał on o choć jeden dzień dłużej. Wojewoda zapisał to później w „Diariuszu”: „Król JM traktował mnie dziś humannissime [najgodniej - przyp. aut.]. Po kilka razy winem piła do mnie Królowa i Król, częstując mnie [n]im solennie, które było wyborne”. Warto było spełnić monarsze życzenie, gdyż wojewoda otrzymał wreszcie dokumenty, które potwierdziły dożywotnią arendę Łabna.

Chrapowicki bywał też w ogrodach Pałacu Kazimierzowskiego, a także w podmiejskiej rezydencji królewskiej w Wilanowie, dokąd Jan III udawał się często w przerwach między obradami, aby odpocząć od stolicy, za którą nie przepadał. Podczas jednej z takich wizyt w „Wilanowie JKMści ukochanym”, autora diariusza wraz z wojewodą sieradzkim Feliksem Potockim i starostą sądeckim Janem Lipskim oprowadzał jezuita, ksiądz Jan Franciszek Kurdwanowski, który „ukazywał nam […] wszystkim galanteryje tam zgromadzone, w malarskich sztukach osobliwszych, naczyniach srebrnych, w farfurach i glinianych zamorskich i różnych rzeczach w kraju niewidzianych”. A zatem wyposażenie królewskiego pałacu zrobiło na poddanych wielkie wrażenie.

Jan III musiał doceniać działalność Chrapowickiego na niwie publicznej, gdyż nagradzał go nadaniami, na przykład ekonomią mohylewską, ponadto oddał mu w dzierżawę wspomniane Łabno, a także młyny wileńskie, aby je „poreperował”. Łaskami królewskimi cieszyli się też bliscy wojewody. Jego rodzony brat, chorąży witebski Józef, otrzymał od króla urząd podkomorzego, starszy syn Jan – chorążostwo witebskie, a młodszy Stefan uzyskał zgodę na cesję Pilwiszek przez ojca. Nawet zięć autora diariusza, Janusz Dominik Deszpot Zenowicz, został obdarowany przywilejem na podkomorstwo połockie. Cała rodzina korzystała więc na znajomości litewskiego polityka z Janem III.

Wojewoda witebski odwdzięczał się swojemu dobroczyńcy nie tylko poparciem politycznym, ale i drobnymi prezentami. Jako bibliofil Jan III z pewnością docenił gest senatora litewskiego, który podarował mu „książkę moją kochaną, wierszem francuskim, od jednego Adama Bilotta stolarza z Newersu, miasta francuskiego, poddanego ŚP Królowej Ludowiki, nad zwyczaj piękną. Oraz drugą do zabawy Królowej, wierszem polskim o modach francuskich białogłowskich”.

Współcześni, zdając sobie sprawę z wyjątkowej pozycji Chrapowickiego, który dzięki królowi stał się ważną osobistością, prosili go o różne przysługi. W 1681 roku referendarz lit. Cyprian Paweł Brzostowski zwrócił się do wojewody witebskiego, żeby towarzyszył mu podczas wizyty u króla na Zamku, gdy zamierzał wręczyć Janowi III zaproszenie na wesele córki. Z kolei podkanclerzy lit. książę Dominik Radziwiłł poprosił go, aby zechciał zostać jednym z ojców chrzestnych jego syna. I jak zapisał diarysta, na uroczystości celebrowanej przez legata papieskiego Francesco Buonvisiego „k[u]motrami byli Król, Królowa, ja i dalsi. Race puszczano triumfalne”.

Poza wszystkim Jan III, uważany za króla Sarmatę, skracał fizyczny dystans między sobą a Chrapowickim, pomijając obowiązujący ceremoniał, za którym nie przepadał. Wojewoda zapisał w diariuszu, że „podczas powitania król barzo mile mnie przyjmował i obłapiał, ciesząc się, że zdrowego mnie obaczył”. A w trakcie jednej z uczt królewskich, na której podawano wino, monarcha ku zdziwieniu „konfidentów pańskich” zaprosił Chrapowickiego do „szklanego pokoju”, aby podpisać umowy na obiecaną mu ekonomię mohylewską i na dzierżawę młynów wileńskich. Tam zaś, jak zanotował pamiętnikarz, „przytulał mnie do siebie często, aż mi się guziki diamentowe oczom naprzykrzyły. Prosił mię, żebym miał do niego konfidencyją i żebym do niego często pisywał, osobliwie oznajmując dostatecznie o progresach moskiewskich”.

Także królowa okazywała litewskiemu senatorowi szacunek i „swój afekt”, pamiętając zapewne, że to on w grudniu 1678 r. w Grodnie zaprowadził ją w orszaku powitalnym do kościoła, a po zakończeniu mszy do karety. W 1683 r. Chrapowicki spotkał się z królewską małżonką nawet pod nieobecność Jana III, na audiencji w Zamku, podczas której „confidenter [poufnie - przyp. aut.] o wielu rzeczach rozmawiała i upewniła mię, żebym o łasce JKMści i respekcie ku mnie nie wątpił”.

Szczególnie wzruszający był opiekuńczy stosunek Jana III i Marii Kazimiery do senatora u schyłku jego życia. Podczas sejmu w 1683 r. monarcha, dowiedziawszy się o chorobie Chrapowickiego, przysyłał swojego pokojowego z pytaniem o jego zdrowie. W 1685 r. na ostatnim sejmie schorowanego wojewody, królewska para miała pomysł, aby został on wniesiony na zamkowe pokoje na krześle, ponieważ był „słaby na nogi”. Kiedy senator, powodowany szacunkiem, usiłował wstać w obliczu Majestatu, monarcha zdecydowanie zaoponował i nie pozwolił mu nawet zdjąć czapki. Gdy jakiś czas później, podczas nabożeństwa wielkanocnego w katedrze św. Jana, Chrapowicki złożył królowi i królowej zwyczajowe życzenia, dostał polecenie, aby czym prędzej wracał do stancji i wypoczywał. Sobiescy musieli więc zdawać sobie sprawę ze złego stanu zdrowia wojewody, który mimo to, jako osoba obowiązkowa i oddana sprawom Rzeczypospolitej, przyjechał na sejm do Warszawy.

Jan III do końca życia Jana Antoniego Chrapowickiego deklarował wobec niego szacunek, zapewniając go o swojej „protekcyjej”. Na jednym z sejmów miał mu powiedzieć: „Bądź Waszmość Pan pewien, że nigdy mój afekt nie zmieni się ku Waszmość Panu” i - jak wskazuje lektura „Diariusza” - słowa dotrzymał. Wojewoda witebski odwdzięczył się Janowi III Sobieskiemu lojalnością i wiernością, w odróżnieniu od wielu królewskich zwolenników, którzy opuszczali go, przechodząc do opozycji.


[1] Jan Antoni Chrapowicki, Diariusz, cz. IV-VII, MN Kraków, rkps 169. Diariusz jest wydawany w ramach grantu NPRH pt. Edycja diariusza wojewody witebskiego Jana Antoniego Chrapowickiego (1612-1685), cz. IV-VII, realizowanego na Wydziale Historii UW w latach 2022-2027.