© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum   |   24.10.2016

Rzymskie egzekwie za Jana III Sobieskiego

Wiadomość o śmierci Jana III Sobieskiego, który zmarł 17 czerwca 1696 roku w Wilanowie, dotarła do Rzymu mniej więcej po miesiącu. Nad Tybrem wyrażano zarówno powszechny i szczery żal z powodu zgonu władcy tak zasłużonego dla chrześcijaństwa, jak również obawy o dalszy udział Rzeczypospolitej w lidze antytureckiej. Jednak przysługującą katolickim monarchom liturgię rzymskich egzekwii można było zgodnie z procedurami odprawić dopiero po oficjalnym, listownym powiadomieniu Innocentego XII o śmierci króla przez władze Rzeczypospolitej. Sekretarz Jana III, kanonik krakowski i gnieźnieński Jan Kazimierz Bokum przybył do Rzymu dopiero w listopadzie 1696 roku, przywożąc stosowne pisma od senatu i prymasa Michała Stefana Radziejowskiego

Ceremonię egzekwii absente corpore w kaplicy papieskiej na Kwirynale, w obecności niemal całego Kolegium kardynalskiego, celebrował 15 grudnia 1696 roku kardynał, protektor Rzeczpospolitej, Carlo Barberini. Na uroczystej capella pontificia oprócz opata Bokuma obecni byli przebywający wówczas w Rzymie biskup wileński Konstanty Brzostowski, a także patriarcha Antiochii Michelangelo Mattei, ambasador cesarski Georg Adam Martinitz, wielki konstabl Królestwa Neapolu Lorenzo Onofrio Colonna oraz liczne duchowieństwo. Żałobną łacińską orację, wydaną drukiem z inicjatywy Barberiniego jeszcze w tym samym roku, wygłosił znany z krasomówstwa jezuita Carlo d’Aquino. Opisując wybitne wojenne zasługi króla jako obrońcy chrześcijaństwa, wspomniał on także o zdobytej pod Wiedniem chorągwi tureckiej, ofiarowanej przez Sobieskiego Innocentemu XI. Na zakończenie papież udzielił absolucji przy symbolicznym katafalku.

Uroczystości te były znacznie skromniejsze niż pontyfikalne requiem odprawione za Jana III w świątyni nacji polskiej pw. św. Stanisława, które kardynał Carlo Barberini przygotował z niezwykłym zaangażowaniem, opracowując szczegółowo scenariusz solennej liturgii oraz program ikonograficzny dekoracji kościoła. Nie szczędząc kosztów, powierzył jej projekt Sebastianowi Ciprianiemu, znanemu w Rzymie twórcy dekoracji funeralnych. Egzekwie za króla, odprawione 10 grudnia 1696 roku, opisują trzy drukowane relacje, opublikowane po włosku i po łacinie, a ilustruje miedzioryt wykonany według projektu Ciprianiego przez Pietra Santo i Francesca Bartolicha. Na tej podstawie można odtworzyć wystrój świątyni, wygląd „żałobnej machiny” oraz przebieg uroczystości.

Fasadę kościoła zdobiły czarne szarfy, udrapowane na pilastrach i gzymsach, a nad wejściem widniał herb króla. W niewielkim jednonawowym, dwuprzęsłowym wnętrzu świątyni ustawiono wykonany z drewna i stiuku katafalk, którego poszczególne elementy pomalowano tak, by imitowały szlachetne materiały: fioletowo-szare, żółte i bladozielone marmury, porfir, brąz, złoto i srebro. Owo castrum doloris, wzniesione na rzucie kwadratu o ściętych narożach, zwieńczone było piramidalną formą, nawiązującą do namiotu wojskowego, pokrytą wzorzystym brokatem. Na jej szczycie, na poduszkach spoczywała korona królewska, berło i szabla. Katafalk króla-żołnierza zdobiły uskrzydlone czaszki w hełmach all’antica, płyciny dekorowane panopliami i skrzyżowanymi berłami, herby monarchy i motywy królewskiej korony oraz srebrne amfory wypełnione płonącymi wonnościami. Od strony wejścia do kościoła, na pokrytej czarnym aksamitem tablicy znajdował się złoty napis: „Joannes III. Poloniae Rex Magnus Dux Lithuaniae Anno M.DC. LXXXXVI”. Ponad castrum doloris zawieszono niewielki, ozdobiony lambrekinem baldachim, z którego opadały pasy czarnej tkaniny, spływające symetrycznie do gzymsu, gdzie zostały upięte w kunsztownych węzłach.

Wnętrze zdobiło ponadto sześć ogromnych medalionów malowanych monochromatycznie – w tonacji żółtej, umieszczonych poniżej okna nad wejściem do świątyni, pod łukiem tęczowym oraz ponad czterema kaplicami bocznymi. Przedstawione na nich kompozycje uwieczniały najważniejsze, według Carla Barberiniego, epizody z życia zmarłego monarchy, opatrzone wyjaśniającymi łacińskimi elogiami (lemmami), które osobiście układał kardynał. Powyżej wejścia do kościoła wisiał – podtrzymywany przez uskrzydlonego kościotrupa oraz ujęty draperiami – portret Sobieskiego w zbroi.

Inskrypcja opiewała wojenne zasługi króla w obronie wiary chrześcijańskiej: „Wielce to słuszne, że w tej świątyni sławnego narodu polskiego odprawia się [uroczystość] ku czci Jana III Króla Polski i Wielkiego Księcia Litewskiego, który pobożnością, siłą serca oraz wyróżniającym się męstwem w boju prawowitą wiarę, Kościół katolicki [i] całe chrześcijaństwo [jako] żarliwy i niepokonany obrońca zawsze wspierał, chronił [i] wzmacniał”. Po przeciwnej stronie, na osi świątyni, przed ołtarzem głównym, na łuku tęczowym zawieszono medalion ze sceną zaślubin Jana Sobieskiego z Marią Kazimierą.

Ceremonię celebrował ówczesny nuncjusz apostolski w Rzeczypospolitej, Antonio Pignatelli, który w czasie powstania malowideł zasiadał na Tronie Piotrowym jako Innocenty XII. Zapewne właśnie ze względu na osobę papieża kompozycja ta, największa z sześciu zdobiących kościół, umieszczona została w najważniejszym miejscu wnętrza i opatrzona napisem: „Za błogosławieństwem nuncjusza apostolskiego Antonia Pignatellego, arcybiskupa Larissy, najznakomitszą oblubienicę pojął za żonę. Wspaniały [to] nie tylko przykład, ale i świadectwo, jaka była już wówczas i jak pogłębić się miała w przyszłości wzajemna miłość syna pełnego uwielbienia do najwspanialszego Ojca [tj. papieża] i pełnego miłości Ojca do najposłuszniejszego syna”. Ponad łukiem pierwszej kaplicy, na lewo od ołtarza głównego (od strony Ewangelii) zawieszono medalion z przedstawieniem zwycięskiej bitwy pod Chocimiem oraz elogium: „Rzeczypospolitej bronił, na berło zasłużył pokonawszy Turka i Kozaka pod Chocimiem w ich twierdzach nad Tyrem [Dniestrem]”.

Symetrycznie, na przeciwległej ścianie, nad łukiem pierwszej kaplicy po prawo od ołtarza (od strony Lekcji) umieszczono scenę złożenia aktu obediencji przez Michała Kazimierza Radziwiłła, który w 1680 roku posłował w imieniu Jana III do Innocentego XI. Kompozycji towarzyszyła inskrypcja: „Księcia Radziwiłła, swego powinowatego z okazałym poselstwem do namiestnika Chrystusa i Stolicy Apostolskiej wysłał, dając swojej najczystszej wiary i synowskiego posłuszeństwa najwspanialsze świadectwo”.

Powyżej łuków drugiej pary kaplic zawieszono kompozycję z wyobrażeniem wiktorii wiedeńskiej (od strony Ewangelii), co wyjaśniał napis: „Chrześcijańską Republikę ocalił po oswobodzeniu Wiednia, oblężonej stolicy Cesarstwa niemieckiego [i] po ucieczce pokonanego wezyra i zniszczeniu jego wojsk pod Parkanami” oraz – po przeciwnej stronie – malowidło, upamiętniające sprowadzenie do Polski zakonu kapucynów oraz sakramentek z inskrypcją: „Po sprowadzeniu do Królestwa zakonu kapucynów z Italii i czcigodnych zakonnic Najświętszego Sakramentu z Francji kościół i klasztor z wielką hojnością wzniósł im jako wieczną pamiątkę swojej pobożności i niezwykłej miłości do Boga”.

Ponad medalionami, ze szczytów lunet sklepiennych spływały pasy fioletowej, białej i czarnej tkaniny. Na wysokości pilastrów czarne wstęgi przebiegały przez sklepienie, ozdobione motywami rozet i lilii. Belkowanie dekorowały czarne festony, spływające na kapitele pilastrów, na których zawieszono czarne draperie oraz złocone i posrebrzane kartusze z herbami króla, uskrzydlonymi czaszkami i panopliami. Poniżej zwisały tarcze bitewne z łukami i kołczanami; kotary ujmowały także żałobnie ozdobione kaplice. Kościół jaśniał setkami świec. Przy narożach katafalku stały cztery olbrzymie świeczniki z heraldycznymi pszczołami Barberinich, wysokie świeczniki w kształcie kolumn umieszczono na cokole konstrukcji, a ustawione wokół belkowania kandelabry oświetlały całe wnętrze.

W egzekwiach za króla, celebrowanych przez biskupa wileńskiego Konstantego Brzostowskiego, wzięło udział piętnastu kardynałów, wśród których obecny był kardynał protektor Rzeczypospolitej, a także ambasador cesarski Georg Adam Martinitz, opat Bokum, liczne duchowieństwo i obecni w Rzymie Polacy. Na zakończenie uroczystości, uświetnionej muzyką w wykonaniu Cappella Giulia, zespołu wokalno-instrumentalnego bazyliki watykańskiej pod batutą Paola Francesca Lorenzaniego, orację żałobną wygłosił kanonik włocławski Stanisław Hozjusz.

Po głównej celebrze odbyła się ceremonia absolucji, odprawiona przez czterech arcybiskupów i tę właśnie scenę przedstawia najpewniej miedzioryt Bartolicha. Na rycinie, która nie oddaje właściwych proporcji wnętrza, widocznych jest pięć spośród sześciu medalionów, zdobiących kościół w trakcie egzekwii. Po demontażu żałobnej dekoracji zostały one najpewniej przeniesione do pałacu Barberinich przy via di Quattro Fontane, gdzie dziś ma swą siedzibę Galleria Nazionale d’Arte Antica. Do niedawna cztery obwiedzione bordiurą kompozycje, o wymiarach ok. 337 na 265 cm, eksponowane były w sali na parterze, jednak ze względu na zły stan zachowania złożone zostały, niestety, w muzealnych magazynach. Twórca malowideł, reprezentujących zresztą dość niski poziom artystyczny, pozostaje nieznany, choć nie można wykluczyć, że namalował je Pietro Santo lub Francesco Bartoli.

Splendor ceremonii i bogactwo artystycznej oprawy egzekwii odprawianych w Rzymie za zmarłych monarchów zależały od hojności fundatora, najczęściej ambasadora czy kardynała protektora danego kraju, lub władz kościoła narodowego. Dzięki Carlowi Barberiniemu, Jana III Sobieskiego pożegnano w Rzymie z prawdziwie królewską pompa funebris, porównywalną z uroczystościami za władców Francji i Hiszpanii. Program ikonograficzny dekoracji świątyni przekonywał, że świat chrześcijański stracił w zmarłym swego obrońcę, wybitnego wodza i pobożnego władcę.

Literatura:

J. Pasierb, M. Janocha, Polonica artystyczne w zbiorach watykańskich, Warszawa 2002, s. 128-135.

H. Osiecka-Samsonowicz, Polskie uroczystości w barokowym Rzymie 1587-1696, Warszawa 2012, s. 188-200.