© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum   |   20.01.2011

Skąd Jan III brał pieniądze na wojny?

„Boty usarskie z kozłowego dobrego rzemienia, a cholewy mają być za kolana” – czytamy w tak zwanych taksach wojewodzińskich sieradzkich uzgodnionych drogą negocjacji pomiędzy wojewodą a przedstawicielami cechów rzemieślniczych, które wpisano do księgi grodzkiej sieradzkiej. A przecież buty, choćby tak solidne, stanowiły tylko część – i to zapewne tę mniej kosztowną – ekwipunku husarzy kojarzonych ze zwycięską, prowadzoną osobiście przez Jana III szarżą pod Wiedniem.

Wobec szczupłości zwykłych dochodów skarbu publicznego jego zapełnienie, np. w związku z wojną i koniecznością zaciągu wojska, wymagało uchwał sejmowych. Coraz częstsze w drugiej połowie XVII w. zrywanie sejmów powodowało wzrost roli partykularnych sejmików szlacheckich w zakresie polityki podatkowej. Pieniądze publiczne pochodziły głównie z podatków wpłacanych przede wszystkim przez ludność chłopską, co było oczywiste wobec agrarnego charakteru XVII-wiecznej Rzeczypospolitej. Chłopi płacili pobór łanowy od użytkowanych przez siebie osiadłych łanów (1 łan chełmiński odpowiadał 16,8 ha), a na Litwie, gdzie trudniej było wymierzyć łany, płacono podymne – od dymu, czyli od chałupy.

Z dóbr królewskich pobierana była kwarta – nominalnie ¼ intraty, faktycznie dużo mniej, ponieważ jej stawki ustalone w dobie egzekucji dóbr w 1564 r. nie były waloryzowane, choć wprowadzano kwartę podwójną (dupla) albo nawet poczwórną (kwadrupla). Od 1649 r. dobra królewskie i kościelne płaciły hibernę zwaną chlebem zimowym wojska; stanowiła ona formę rekompensaty za zwolnienie owych dóbr od uciążliwego kwaterunku wojska w zimie, gdy przeważnie ustawały działania wojenne. Mieszczanie opłacali szos, czyli podatek od nieruchomości, oraz akcyzę – nadzwyczajny podatek od sprzedaży towarów w miastach królewskich, duchownych oraz wsiach targowych. Z kolei czopowe, podatek od trunków (od czopu – drewnianego kołka, którym zamykano beczki z piwem i okowitą, czyli wódką), uważane za „najważniejszy ratunek Rzeczypospolitej”, oraz szelężne, zwane też szynkowym, w wysokości 10 proc. wartości sprzedawanych napojów alkoholowych pozostawało do dyspozycji szlacheckich sejmików.

Dwa stany – szlachta i duchowieństwo – w zasadzie podatków nie płaciły, zrzucając ich brzemię na stany nieuprzywilejowane. Tylko w wyjątkowych przypadkach, w sytuacji gdy potrzeby państwa gwałtownie wzrastały, a inne wpływy podatkowe ich nie zaspokajały, sejm uchwalał tzw. pogłówne generalne, którego stawki wynosiły od 1 gr do 300 zł (np. 1 zł liczył wtedy 30 gr), zależnie od zajmowanych urzędów, dzierżawionych dóbr królewskich (królewszczyzn). Można powiedzieć, że był to bezpośredni i osobisty podatek progresywny, bo najwyżsi dostojnicy – wojewodowie, kasztelanowie, biskupi – płacili najwięcej. Pogłównego nie opłacano tylko od dzieci do lat 10 i dlatego jako podatek powszechny był on dość wydajny. W drugiej połowie XVII w. pogłówne uchwalano sześciokrotnie, z tego cztery razy za panowania Jana III: w 1674 , 1676, 1683 i 1690 r. Świadczyło to o skali wysiłku finansowego Rzeczypospolitej związanego z prowadzonymi wojnami.

Dochodami i wydatkami skarbu koronnego i litewskiego zawiadywali podskarbiowie – wielki koronny i wielki litewski – którzy podczas sejmów odczytywali rachunki, tzw. liczbę, by uzyskać od sejmu absolutorium z pełnionych urzędów. Mieli oni jednak bardzo szczupły aparat urzędniczy. W tej sytuacji ciężar poboru i dystrybucji podatków, a także coraz częściej ich uchwalania, spoczywał na sejmikach, które powoływały własny aparat skarbowy złożony z poborców i szafarzy. Podatki pobierano na podstawie zaprzysiężonych zeznań (rekognicji) opatrzonych często odciskiem pieczęci sygnetowej z herbem szlachcica – właściciela dóbr ziemskich. Ich zeznania podatkowe nie zawsze były rzetelne, przyznał się do tego Stanisław Niezabitowski zamieszkały na Litwie, który zapisał szczerze w swym Dzienniku: „Wczoraj złożyłem przysięgę podymną. Boże, uchowaj grzechu!”.

Wszystkie opisane wyżej problemy finansowe Rzeczypospolitej negatywnie odbiły się na wojskowo-politycznych planach Jana III (m.in. przyczyniając się do fiaska jego mołdawskich planów).

Encyklopedia historii gospodarczej Polski, t. 2, red. A. Mączak , s. 274–276