© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum   |   24.04.2015

Skarbiec rozmaitych sciencyi… jako domowe kompendium wiedzy

Rękopiśmienne księgi szlacheckie zwane silva rerum (łac. las rzeczy) zawierały zapiski najróżniejszej treści, m.in. historycznej, politycznej, geograficznej, medycznej, zielarskiej, astrologicznej czy po prostu ciekawostki. Przechowywano w nich informacje, które otrzymano od przodków i uznano za wartościowe, godne tego, by przekazać je kolejnym pokoleniom. Wciąż uzupełniana księga była skarbnicą wiedzy rodu. Dzięki niej szlachta była pewna, że pamięć o tym, co ważne, nie zaginie.

Jedną z takich ksiąg jest pochodzący z 1759 r. Skarbiec rozmaitych sciencyi, splendorami, z kilkuletniej pracy i starania dla własnych synów podjętego, zebranymi ubogaconymi, na sześć różnych części dywidowany a oraz osobami poważnemi wielu allegowanych autorów przyozdobiony, jak nazwał go jego autor. Podpisał się on tylko inicjałami I.I.S., co nastręcza trudności w jego identyfikacji.

Autor podzielił Skarbiec na sześć części. Pierwsza została zatytułowana Ciekawości starożytne i nowotne. To najobszerniejszy fragment, bo liczący aż 704 strony. Ma układ encyklopedyczny – to hasła w porządku alfabetycznym zawierające informacje z szeroko pojętych: historii, geografii, polityki. Zostały więc opisane poszczególne państwa, znane postaci, ale także instytucje (np. Akademia Krakowska).

Druga część, zajmująca około 180 stron, to opis Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Autor kompilował dzieła historiograficzne i rozpoczął od historii swego państwa: Nic tak wspaniałego narodu w dowcipie wypolerowanych nie kontentuje animuszów, jako ciekawa starożytności de principiis własnej ojczyzny wiadomość. Najpierw opisał prapoczątki – pochodzenie od Noego mającego trzech synów. Autor wyjaśnił pochodzenie mieszkańców Rzeczypospolitej od Sarmatów. Choć podkreślił także, że część plemion, z których pochodzili m.in. Litwini, np. Cymbrowie, była sąsiadami Sarmatów w starożytnych czasach. Mimo to i Sarmaci, i Litwini byli braćmi, bo wywodzili się od Noego. Następnie autor opisał władców Królestwa Polskiego – od mitycznego Lecha do królowej Jadwigi. Przed panowaniem Władysława Jagiełły szlachcic zestawił władców Wielkiego Księstwa Litewskiego, począwszy od mitycznego Palemona. Dochodząc do Jagiełły, erudyta przedstawił kolejnych władców z dynastii Jagiellonów i królów elekcyjnych – aż do panującego wówczas Augusta III. W tej części autor opisał m.in. kwestie dotyczące religii w Rzeczypospolitej – od pogaństwa za czasów Lecha do przyjęcia chrześcijaństwa przez Mieszka, a następnie pojawienie się odłamów: kalwinizmu czy luteranizmu. Szlachcic scharakteryzował również m.in. urzędy w Rzeczypospolitej czy przywileje szlacheckie. Na koniec opisał granice Rzeczypospolitej.

Trzecia część Skarbca to tzw. Gazety jerozolimskie. Tak autor nazwał historię wypraw krzyżowych, którą ujął w formie relacji gazetowych. Autor korzystał z Historii o krucjatach na wyzwolenie Ziemi Świętej autorstwa Jędrzeja Wincentego Ustrzyckiego (1707 lub 1708), która była przez anonimowego pisarza ceniona wyżej niż tłumaczenie Gotfreda abo Jeruzalem wyzwolonej Torquata Tassa dokonane przez Piotra Kochanowskiego (1618).

Także czwarta część – zatytułowana Wiara bez wiary – została poświęcona religii. Autor skupił się w niej na historii dawnego bałwochwalstwa, przesądach, gusłach. W tworzeniu tej części autor korzystał przede wszystkim z Nowych Aten Benedykta Chmielowskiego oraz kroniki Macieja Stryjkowskiego.

Z trzecią i czwartą częścią korespondują dwie kolejne. Piąta to Fabuły poetyckie Owidiusza, czyli wypis fragmentów jego Metamorfoz w tłumaczeniu podczaszego sandomierskiego Waleriana Otwinowskiego. Autor uznał, że opinia starodawnego poety Owidiusza Publiusza Nasona o stworzeniu świata, o wierze fałszywej, o Bogach mniemanych nie zaszkodzi oświeconemu (!) czytelnikowi. Był jednak przezorny – aby teksty te nie rozsiewały herezji, podkreślał na czerwono komentarze tłumacza, co jest prawdą katolicką, a co fałszem pogańskim.

Anonimowy pisarz kontynuował tematykę w szóstej części, pisząc o Remanentach dawnego bałwochwalstwa. W rzeczywistości chodziło o książkę Dokument osobliwego miłosierdzia boskiego Ludwika Siennickiego (Wilno 1754), kalwinisty, który obserwując bałwochwalstwo na Syberii, zdecydował się przejść na katolicyzm.

Siódma część zaś to Emblemata i symbola, które ornamentom kościołów, pałaców, pokojów służyć mogą zaczerpnięte z encyklopedii Benedykta Chmielowskiego. Jego Nowe Ateny były bardzo popularne wśród szlachty, a dla autora Skarbca mogły być inspiracją do stworzenia własnej miniencyklopedii.

Skarbiec udowadnia, że autor dzieła to erudyta. Szlachcic, tworząc zbiór potrzebnych informacji, korzystał z dzieł wielu autorów – zarówno antycznych, jak i jemu współczesnych. Przytaczał opinie m.in. Quintusa Curtiusa Rufusa, Marcina Kromera, Marcina Bielskiego, Aleksandra Gwagnina, Benedykta Chmielowskiego, Macieja Stryjkowskiego, Jana Kazimierza Rubinkowskiego, Władysława Aleksandra Łubieńskiego. Autor podkreślał znaczenie nauki i poznawania innych krajów. Szlachcic uznał, że to księga dla jego synów i kolejnych sukcesorów. Jego miniencyklopedia miała być dla potomków rekompensatą za brak możliwości ich odpowiedniego wykształcenia, czyli wysłania ich na nauki za granicę lub korzystania z niedostępnych ksiąg (przechowywanych tylko w domach magnackich lub bibliotekach zakonnych). Twierdził, że znajomość historii, prawa czy geografii pochłania dużo czasu, ale jest niezbędna. Jednak nie tylko synowie i kolejni sukcesorzy byli odbiorcami jego dzieła. Przygotował je w tak dokładny sposób, by mogło zostać wydane lub by korzystano z niego, przygotowując wypisy. Gdyby znalazła się osoba gotowa sfinansować druk, wówczas krąg odbiorców jego miniencyklopedii, zwłaszcza części poświęconej historii Rzeczypospolitej, mógłby się powiększyć do grupy obywateli polsko-litewskiego państwa: Więc tedy amore boni publici ductus, a na się do krótkiego opisania tej Rzeczypospolitej Polskiej (aby przynajmniej ślady początków i rządów ojczyzny sukcesorom naszym zostały) przyjąłem onus, mając nadzieję w którymkolwiek z szczodrobliwą ręką patriocie, iż to krótkie kompendium dla pospolitego używania do druku podać zechce. Jedyną zapłatą za skorzystanie z erudycyjnego dzieła miała być wówczas modlitwa w intencji twórcy.

Rękopiśmienne księgi szlacheckie zwane silva rerum (łac. las rzeczy) zawierały zapiski najróżniejszej treści, m.in. historycznej, politycznej, geograficznej, medycznej, zielarskiej, astrologicznej czy po prostu ciekawostki. Przechowywano w nich informacje, które otrzymano od przodków i uznano za wartościowe, godne tego, by przekazać je kolejnym pokoleniom. Wciąż uzupełniana księga była skarbnicą wiedzy rodu. Dzięki niej szlachta była pewna, że pamięć o tym, co ważne, nie zaginie.

Jedną z takich ksiąg jest pochodzący z 1759 r. Skarbiec rozmaitych sciencyi, splendorami, z kilkuletniej pracy i starania dla własnych synów podjętego, zebranymi ubogaconymi, na sześć różnych części dywidowany a oraz osobami poważnemi wielu allegowanych autorów przyozdobiony, jak nazwał go jego autor. Podpisał się on tylko inicjałami I.I.S., co nastręcza trudności w jego identyfikacji.

Autor podzielił Skarbiec na sześć części. Pierwsza została zatytułowana Ciekawości starożytne i nowotne. To najobszerniejszy fragment, bo liczący aż 704 strony. Ma układ encyklopedyczny – to hasła w porządku alfabetycznym zawierające informacje z szeroko pojętych: historii, geografii, polityki. Zostały więc opisane poszczególne państwa, znane postaci, ale także instytucje (np. Akademia Krakowska).

Druga część, zajmująca około 180 stron, to opis Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Autor kompilował dzieła historiograficzne i rozpoczął od historii swego państwa: Nic tak wspaniałego narodu w dowcipie wypolerowanych nie kontentuje animuszów, jako ciekawa starożytności de principiis własnej ojczyzny wiadomość. Najpierw opisał prapoczątki – pochodzenie od Noego mającego trzech synów. Autor wyjaśnił pochodzenie mieszkańców Rzeczypospolitej od Sarmatów. Choć podkreślił także, że część plemion, z których pochodzili m.in. Litwini, np. Cymbrowie, była sąsiadami Sarmatów w starożytnych czasach. Mimo to i Sarmaci, i Litwini byli braćmi, bo wywodzili się od Noego. Następnie autor opisał władców Królestwa Polskiego – od mitycznego Lecha do królowej Jadwigi. Przed panowaniem Władysława Jagiełły szlachcic zestawił władców Wielkiego Księstwa Litewskiego, począwszy od mitycznego Palemona. Dochodząc do Jagiełły, erudyta przedstawił kolejnych władców z dynastii Jagiellonów i królów elekcyjnych – aż do panującego wówczas Augusta III. W tej części autor opisał m.in. kwestie dotyczące religii w Rzeczypospolitej – od pogaństwa za czasów Lecha do przyjęcia chrześcijaństwa przez Mieszka, a następnie pojawienie się odłamów: kalwinizmu czy luteranizmu. Szlachcic scharakteryzował również m.in. urzędy w Rzeczypospolitej czy przywileje szlacheckie. Na koniec opisał granice Rzeczypospolitej.

Trzecia część Skarbca to tzw. Gazety jerozolimskie. Tak autor nazwał historię wypraw krzyżowych, którą ujął w formie relacji gazetowych. Autor korzystał z Historii o krucjatach na wyzwolenie Ziemi Świętej autorstwa Jędrzeja Wincentego Ustrzyckiego (1707 lub 1708), która była przez anonimowego pisarza ceniona wyżej niż tłumaczenie Gotfreda abo Jeruzalem wyzwolonej Torquata Tassa dokonane przez Piotra Kochanowskiego (1618).

Także czwarta część – zatytułowana Wiara bez wiary – została poświęcona religii. Autor skupił się w niej na historii dawnego bałwochwalstwa, przesądach, gusłach. W tworzeniu tej części autor korzystał przede wszystkim z Nowych Aten Benedykta Chmielowskiego oraz kroniki Macieja Stryjkowskiego.

Z trzecią i czwartą częścią korespondują dwie kolejne. Piąta to Fabuły poetyckie Owidiusza, czyli wypis fragmentów jego Metamorfoz w tłumaczeniu podczaszego sandomierskiego Waleriana Otwinowskiego. Autor uznał, że opinia starodawnego poety Owidiusza Publiusza Nasona o stworzeniu świata, o wierze fałszywej, o Bogach mniemanych nie zaszkodzi oświeconemu (!) czytelnikowi. Był jednak przezorny – aby teksty te nie rozsiewały herezji, podkreślał na czerwono komentarze tłumacza, co jest prawdą katolicką, a co fałszem pogańskim.

Anonimowy pisarz kontynuował tematykę w szóstej części, pisząc o Remanentach dawnego bałwochwalstwa. W rzeczywistości chodziło o książkę Dokument osobliwego miłosierdzia boskiego Ludwika Siennickiego (Wilno 1754), kalwinisty, który obserwując bałwochwalstwo na Syberii, zdecydował się przejść na katolicyzm.

Siódma część zaś to Emblemata i symbola, które ornamentom kościołów, pałaców, pokojów służyć mogą zaczerpnięte z encyklopedii Benedykta Chmielowskiego. Jego Nowe Ateny były bardzo popularne wśród szlachty, a dla autora Skarbca mogły być inspiracją do stworzenia własnej miniencyklopedii.

Skarbiec udowadnia, że autor dzieła to erudyta. Szlachcic, tworząc zbiór potrzebnych informacji, korzystał z dzieł wielu autorów – zarówno antycznych, jak i jemu współczesnych. Przytaczał opinie m.in. Quintusa Curtiusa Rufusa, Marcina Kromera, Marcina Bielskiego, Aleksandra Gwagnina, Benedykta Chmielowskiego, Macieja Stryjkowskiego, Jana Kazimierza Rubinkowskiego, Władysława Aleksandra Łubieńskiego. Autor podkreślał znaczenie nauki i poznawania innych krajów. Szlachcic uznał, że to księga dla jego synów i kolejnych sukcesorów. Jego miniencyklopedia miała być dla potomków rekompensatą za brak możliwości ich odpowiedniego wykształcenia, czyli wysłania ich na nauki za granicę lub korzystania z niedostępnych ksiąg (przechowywanych tylko w domach magnackich lub bibliotekach zakonnych). Twierdził, że znajomość historii, prawa czy geografii pochłania dużo czasu, ale jest niezbędna. Jednak nie tylko synowie i kolejni sukcesorzy byli odbiorcami jego dzieła. Przygotował je w tak dokładny sposób, by mogło zostać wydane lub by korzystano z niego, przygotowując wypisy. Gdyby znalazła się osoba gotowa sfinansować druk, wówczas krąg odbiorców jego miniencyklopedii, zwłaszcza części poświęconej historii Rzeczypospolitej, mógłby się powiększyć do grupy obywateli polsko-litewskiego państwa: Więc tedy amore boni publici ductus, a na się do krótkiego opisania tej Rzeczypospolitej Polskiej (aby przynajmniej ślady początków i rządów ojczyzny sukcesorom naszym zostały) przyjąłem onus, mając nadzieję w którymkolwiek z szczodrobliwą ręką patriocie, iż to krótkie kompendium dla pospolitego używania do druku podać zechce. Jedyną zapłatą za skorzystanie z erudycyjnego dzieła miała być wówczas modlitwa w intencji twórcy.