© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum   |   17.05.2012

Staropolskie uniwersum epigramatu

Humaniści renesansowi przypisywali niektórym formom poetyckim szczególne przywileje w odkrywaniu uniwersalnego porządku rzeczy. Cel ten wiązano w renesansie przede wszystkim z eposem, lecz tak ambitne zadanie stawiano także przed księgą poetycką, w której wielogłosowość poszczególnych wierszy miała przedstawiać sposób postrzegania rzeczywistości oraz interpretować ją w kontekście afirmowanych – bezpośrednio lub pośrednio – przez danego twórcę wartości, odzwierciedlających preferowany model humanitas. Jest to widoczne np. w zbiorach utworów lirycznych: Tristium liber Klemensa Janicjusza czy Pieśniach Jana Kochanowskiego, zatem całościach starannie przemyślanych kompozycyjnie.

Podobne cele łączono też z księgami epigramatów, które od chwili odkrycia i publikacji w końcu XV wieku słynnej Antologii Planudejskiej, zawierającej kilka tysięcy wierszy greckich, traktowano jako kompendia wiedzy o sprawach człowieka i świecie go otaczającym. Publikacja zbioru rozpoczęła niezwykłą wręcz karierę gatunku w wiekach XVI, XVII i XVIII. Popularność zbioru Maksyma Planudesa utrwaliły kolejne wydania (do końca XVI stulecia ukazało się ponad dziesięć wznowień) oraz przekłady na łacinę, drukowane łącznie z greckim oryginałem bądź też jako wybory w formie osobnych tomików (czasem nawet publikowano kilka wariantywnych przekładów jednego utworu). Równocześnie humaniści włączali parafrazy pojedynczych utworów do własnych zbiorów epigramatycznych, pierwotnie komponowanych w języku łacińskim, następnie również w językach wernakularnych (przykładem Foricoenia i Fraszki Jana Kochanowskiego). Równolegle rozwijało się zainteresowanie epigramatem rzymskim, przede wszystkim obszerną spuścizną Marcjalisa (czytywanego zresztą także w średniowieczu), specjalizującego się w uprawianiu tego właśnie gatunku, ale również twórczością Katullusa czy Auzoniusza. I w tym przypadku utwory antyczne stały się źródłem licznych imitacji.

Humanistyczna moda spowodowała przywrócenie do życia rozmaitych odmian epigramatu zapomnianych w wiekach średnich, kiedy to układano głównie łacińskie epigramaty okolicznościowe (wśród których dominowały epitafia i wiersze kommemoracyjne) oraz mnemotechniczne, więc zasadniczo formy użytkowe. Humaniści uprawiali również wiele innych odmian tematycznych: biesiadną, satyryczną, erotyczną, polityczną, religijną, historyczną, filozoficzną, ekfrastyczną, autotematyczną itd. Renesansowi teoretycy, którzy zajmowali się regułami gatunku, stwierdzali, że tyle jest jego odmian, ile dziedzin życia, wskazując nierzadko retorykę jako sztukę słowa, której rodzaje są podobne do niektórych typów poezji epigramatycznej (można więc mówić o epigramacie pochwalnym, ganiącym, oskarżycielskim, obrończym czy doradczym, pamiętając, że w obrębie tych form funkcjonowały bardziej wyspecjalizowane formy, jak np. prośba, podziękowanie, rekomendacja, skarga, pożegnanie, powitanie itd.); obok odmian wywiedzionych z retoryki wskazywano epigramaty żartobliwe, bajkę czy zagadkę. Teorie gatunku wskazywały kilka jego cech dystynktywnych, wśród których najczęściej powtarzały się zwięzłość (chociaż już Marcjalis śmiał się z tych, którzy zarzucali mu, że układa epigramaty przeczące tej regule) oraz argutia (pojęcie to rozumiano najczęściej jako operowanie zaskakującą puentą; kojarzono je też z takimi kategoriami, jak subtelność, dowcip, bystrość). Zwłaszcza argutia (acumen, conceptus) zajmowała w pewnym okresie uwagę preceptorów sztuki poetyckiej, stając się centralnym pojęciem barokowego konceptyzmu, chociaż występowanie puenty w epigramacie było raczej ideałem ówczesnych teoretyków literatury niż realizowaną w praktyce regułą.

W Polsce kariera gatunku zaczyna się w końcu XV w. wraz z przybyciem nad Wisłę uciekiniera z Włoch Filipa Kallimacha. W skomponowanym na dworze Grzegorza z Sanoka zbiorze Fannietum (1470–1471) pomieszał on elegie miłosne i różnotematyczne epigramaty (a jeszcze przed przyjazdem do Polski napisał Epigrammatum libri duo). Jego twórczość była nad Wisłą sensacją literacką (zarówno jeśli idzie o technikę twórczą, jak i tematykę), inicjującą u nas poezję humanistyczną na poziomie europejskim. Z kultury humanistycznej wywodzą się łacińskie epigramaty Pawła z Krosna, Jana Dantyszka, Mikołaja Hussowskiego, Andrzeja Krzyckiego, Andrzeja Trzecieskiego czy Jana Kochanowskiego. Ich twórczość wprowadza do literatury polskiej całą różnorodność epigramatyki antycznej i renesansowej, większość jej odmian tematycznych oraz zasad konstrukcyjnych.

Już u poetów polsko-łacińskich zaobserwować można dążność do budowania z drobnych wierszy ksiąg epigramatycznych. Dla przykładu przywołać można Epigrammatum liber Janicjusza, tom afirmujący wartości charakterystyczne dla humanistycznego oglądu świata, czy też jego Vitae regum Polonorum, cykl modnych w renesansie icones, tj. uporządkowanych tematycznie wierszy wizerunkowych, budujących sumarycznie katalog monarszych wad i zalet. Na uwagę zasługuje z pewnością również tomik Kochanowskiego Foricoenia sive epigrammatum libellus, wpisujący się w nurt renesansowej poezji sympotycznej, tj. recytowanej podczas spotkań towarzyskich. Biesiadna stylizacja zaznaczyła się także w pierwszym zbiorze polskich epigramatów utrzymanych w duchu humanistycznym – we Fraszkach Jana z Czarnolasu, których różnorodność odzwierciedla panoramę spraw ludzkich, ukazywanych na poły żartobliwie, na poły z zadumą, jako swego rodzaju komedia ludzka. Wykorzystując różne odmiany epigramatu (od obscenicznego po modlitewny, od żartobliwego po panegiryczny) skonstruował poeta całość grawitującą ku uogólnieniu mającemu na względzie człowieczą naturę, ale i służącą autorefleksji, rozpoznaniu własnej sytuacji w przedstawianym uniwersum. Dla renesansowego mistrza tom poetyckich drobiazgów to właśnie swoista księga świata, autorski obraz fragmentu rzeczywistości poznanego przez poetę.

Jakkolwiek epigramat łaciński był nadal uprawiany przez poetów uczonych (m.in. Macieja Kazimierza Sarbiewskiego, Alberta Inesa), chcących zaistnieć w międzynarodowym obiegu literackim, to jednak inicjatywa literacka Kochanowskiego dała impuls do rozwoju rodzimej epigramatyki. Popularności formy sprzyjała z pewnością również wspomniana już moda na poezję konceptystyczną, a jeszcze bardziej wprowadzenie ćwiczeń z zakresu przekładów epigramatów antycznych i komponowania własnych do programów szkolnych. Dzięki temu epigramat stał się częścią życia nie tylko literackiego, ale bywał np. komponentem tzw. architektury okazjonalnej, wykorzystywali go też duchowni podczas głoszenia kazań. Chętnie w czasie spotkań towarzyskich recytowano fraszki, zwłaszcza nieprzyzwoite, a również żarty ad personam.

Powstające w dobie późnego renesansu i baroku zbiory epigramatów oddalają się od wzorca czarnoleskiego, zbliżając się może bardziej do dykcji artystycznej Figlików Mikołaja Reja. Wydaje się, że pomysł Kochanowskiego na wielotematyczną księgę epigramatów, prezentującą przemyślaną wizję świata, patronował nielicznym fraszkopisarzom. Do czarnoleskiego wzorca zbliża się w pewnej mierze Wespazjan Kochowski w swych Epigramatach czy Jan Gawiński w Dworzankach. Niektóre zbiory sowiźrzalskie zdają się parodiować taką koncepcję księgi-świata, przedstawiając rzeczywistość w krzywym zwierciadle, mając jednak na celu przede wszystkim względy humorystyczne. Innych autorów pociągała tematyka erotyczna (Jan Andrzej Morsztyn), jeszcze inni preferowali epigramat nabożny, satyryczno-dydaktyczny, oparty na krytycznej obserwacji otaczającego świata, czy rubaszny. Wacław Potocki w swym Ogrodzie nieplewionym swobodnie pomieszał te odmiany, traktując zbiór jako swego rodzaju pamiętnik poetycki, w którym utrwalał obserwacje z życia ziemiańskiego, nasycając zbiór motywami autobiograficznymi. Dzięki tym przemianom epigramatyczne księgi stały się po prostu raptularzami, w których twórca zapisywał różnego rodzaju obserwacje, niekoniecznie mając na względzie jakąś wizję rzeczywistości czy człowieczeństwa. Znamienny jest casus liczącego ponad pół tysiąca fraszek zbiór Daniela Bratkowskiego Świat po części przejźrzany (1697), w którym autor opisał społeczne i obyczajowe niedoskonałości otaczającego go świata, noszącego już znamiona degrengolady ogarniającej ustrój, sądownictwo i świat wartości.