© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum   |   09.03.2012

Szlachetność i szlachectwo w świetle etosu humanistycznego

Jednym z podejmowanych w humanistycznej poezji polsko-łacińskiej zagadnień etycznych jest relacja między szlachectwem a szlachetnością. Samo herbowe szlachectwo, bez cnoty, jest jedynie pozorną wartością, a źle używana wolność szlachecka może stanowić wielkie niebezpieczeństwo. Zwracał na to uwagę już Klemens Janicjusz w Skardze Rzeczypospolitej (Querela Reipublicae, 1538), powstałej w związku z tzw. wojną kokoszą. Uosobiona Rzeczpospolita mówi tam jako matka do swoich wyrodnych dzieci:

Ni znak widomy bliskich niebezpieczeństw,

Ni groźba ognia mych dzieci nie trwoży;

Każdy prywaty tylko patrzy, swoje

Łowiąc korzyści, za nic los mój mając.

Etos społeczny w państwie rządzącym się według zasad szlacheckiej demokracji musi się opierać na świadomości obywatelskiej. Szlachta powinna kroczyć drogą rozumu oraz umiaru, aby we właściwy sposób używać swej wolności (libertas), nie dopuszczając do utraty wolności. Dlatego Rzeczpospolita napomina, lamentując:

O szlachto moja! (bo cóż oprócz ciebie

Pośród tych udręk mogę nazwać moim?)

Cierpi twa wolność, nabyta przez przodków

Dzielnością oraz krwią przelaną w boju.

By ją odzyskać, nawet gdyś już bliska

Ruiny, musisz używać rozumu.

Miara najlepszą cnota – wszystko przemyśl,

A nic niedbale nie czyń ni zuchwale.

Ten z założenia szlachecki etos rozszerzał się stopniowo na szersze kręgi społeczeństwa (zwłaszcza ludzi lepiej wykształconych). U schyłku wieku XVI Sebastian Fabian Klonowic, mieszczanin rodem, deliberował w poemacie Zwycięstwo bogów (Victoria deorum) nad ideałem szlachectwa opartego nie tyle na urodzeniu, co na wartościach intelektualnych oraz etycznych. Pierwszeństwo ma tutaj rozum, pozwalający na kształcenie cnót, zwłaszcza heroicznych, prowadzących ku sławie. Nazwę szlachectwo (nobilitas) wyprowadza poeta od słowa nomen (imię) i kojarzy ze sławą dobrych czynów. Takie szlachectwo jest darem z nieba, pozwala posiadać „królewską siłę ducha”, nieustraszoną pogardę dla niebezpieczeństw, gotową oddać życie dla dobra ojczyzny, niezłomną cierpliwość w wypełnianiu stosownych powinności. Jest to zatem nie „malowane” czy „papierowe” szlachectwo, lecz „żywe”, wcielające się w czyn również w niekorzystnych okolicznościach, a obejmuje oprócz przymiotów umysłu również zalety ciała i „serca”:

Takie żywe szlachectwo życie ze sławą zestraja,

Żwawo wśród przeciwności działa roztropność umysłu,

Wola słucha rozumu oraz świętego natchnienia,

Siły cielesne wspaniałe, żadnej nie chcą tyranii,

Zaś w obyczajach łagodnych skromność jaśnieje czcigodna;

Serca łagodnej natury skłonne są do poruszeń;

Cichnie zwierzęcość, gdy piękne ujarzmiają ją sztuki.

Słowem: prawdziwe szlachectwo, godne tego nazwania

Jest jak ogień, co spada z niebios, w których się rodzi.

On zapala i grzeje mężów serca szlachetne,

Które wśród niebezpieczeństw biorą nagrody za męstwo.

Nakreślony tu został idealny obraz człowieka o gorącym sercu; cała jego natura poddaje się dobrowolnie władzy ducha, poskramiającego zwierzęce porywy. To, co w człowieku „zwierzęce”, daje się opanować dzięki humanistycznej edukacji, czyli oddziaływaniu „pięknych” (może raczej „szlachetnych”) sztuk, czyli umiejętności związanych z pracą umysłu i posługiwaniem się mową. Prawdziwe szlachectwo opiera się na cnocie, ale karmi się sztukami wyzwolonymi. Człowiek szlachetny i takiż obywatel to nie tylko mąż dzielny, ale też należycie edukowany. Impuls ku czerpaniu odpowiedniej edukacji daje jednak „iskra Boża”.