© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum   |   03.04.2019

Thomas Bartholin o podróżach medycznych

Tekst jest częścią przygotowywanego artykułu Peregrinato medica niemieckojęzycznej młodzieży z Prus Królewskich w II połowie XVII wieku.

Jednym ze słynnych doktorów filozofii i medycyny, którzy tworzyli specjalne książeczki dotyczące zasad peregrinatio medica, czyli podróży medycznych, był kopenhaski uczony Thomas Bartholin (1616–1680). Ten przyjaciel związanego z Toruniem i Gdańskiem Georga Segera (1629–1678) wydał w latach siedemdziesiątych XVII wieku łaciński traktacik De peregrinatione medica napisany specjalnie dla swoich dwóch synów i ich kuzyna.

Praca ta przywoływała liczne egzempla starożytnych i współczesnych litterati, którzy wyruszyli w podróż „po wiedzę” medyczną i przyrodniczą, oraz odwoływała się do doświadczeń młodzieńczych samego autora, zebranych w trakcie jego tury kawalerskiej na południu Europy. Systematyzowała także cele, motywy i zakres podróży medycznych in genere, charakteryzowała obowiązki i zadania peregrynanta, podsuwała mu użyteczne lektury, dawała przyjacielskie rady i przestrogi itd., a więc pełniła te same funkcje, co instrukcje edukacyjno-wychowawcze (np. rodzicielskie) i traktaty pedagogiczne czytane przez przedstawicieli szlachty i magnatów oraz ich preceptorów. Wskazywała wreszcie, jak stać się dobrym obywatelem,  jak „uczynić podróż [po wiedzę] bardziej owocną, aby osiągnąć swój cel oraz służyć ojczyźnie i Bogu”, aby „spełnić [wszystkie pokładane w młodzieńcu] oczekiwania publiczne”  oraz nie nadużyć prowadzonych wojaży.

Warto także przypomnieć, że dlatego, iż Bartholin był wybitnym anatomem, w jego książeczce to kwestie nauki anatomii zajęły poczesne miejsce. Nie dziwi zatem, że czytał tę pracę z wypiekami na twarzy między innymi młody Christian Heinrich Erndtel, który miał w przyszłości zostać lekarzem przybocznym króla Augusta II Mocnego:

„W naszych czasach lekarz czerpie tak wiele korzyści ze swych podróży – mówił Bartholin, – że nikt nie wierzy w autorytet medyka, który nie wystawił nosa ze swojej ojczyzny, i choć może on mieć u siebie w obfitości wszystkie te rzeczy, które są niezbędne do nauki medycyny, to jednak muszą być one wzmocnione czy spotęgowane przez porównanie ich z tym, co cudzoziemskie. Wielka przyjemność i rozkosz płyną z patrzenia na cudzoziemskie krainy i łąki, góry oraz rzeki; z obserwacji łagodności i różnorodności natury, różnego stanu chorych w domach i szpitalach z wielką liczbą łóżek, które można zobaczyć w bardzo różnych miejscach; ze sprawdzania metod leczenia pacjentów; z radości konwersacji z uczonymi ludźmi i przywoływania tu i teraz ich doświadczenia; z odwiedzania laboratoriów, pieców [tj. pracowni] chymików, aptek i wytwórni maści”.

Następnie zaś uczony Duńczyk rozpoczynał swą pochwałę anatomii i jej najwybitniejszych przedstawicieli:

Myślę, że każdy jest świadom, jak ważne są podróże skierowane na naukę anatomii oraz ukończenie takich studiów. Galen, De Administrandis Anatomicis, ks. 1, rozdz. 2, mówił, że uczący się anatomii powinien spróbować odwiedzić Aleksandrię choćby po to, by zobaczyć szkielet, jaki lekarze pokazują swym słuchaczom w trakcie wykładów o kościach. A jeśli ktoś z jakich przyczyn nie może, jak proponował [ów wybitny uczony], odwiedzić Aleksandrii, to jest możliwe, w inny omówiony przezeń sposób, studiowanie kości w grobowcach i rozpadających się monumentach [kaplicach grobowych] – oraz dzięki wizytom w tych teatrach, które w wielu miejscach naszego uczonego świata ożywili anatomowie nieustępujący swoją sławą aleksandryjczykom.

Aby przywołać w tym miejscu [doświadczenia] naszych ojców: Hiszpania dała i krzewiła Valverdego, Sycylia – Ingrassia, Neapol – Jasolina. Adepci [sztuki anatomicznej] jechali do Bolonii dla Carpiego, Mondina i Variola; do Padwy – dla Vesaliusa, Fallopio, Acquapendantego i Cessario; do Rzymu – dla Colombo, Piccolominiego i Eustachiego; do Bazylei – dla Platera i Bauhina; do Paryża – dla Jacquesa Debois, Charlesa Esteinne’a i Paré; do Montpellier – dla Du Laurensa; do Wittenbergi – dla Salamona Albertiego; do Lejdy – dla Pauwa.

[Natomiast] w naszych czasach podziwiamy najsławniejszych anatomów [żyjących] w najbardziej cywilizowanych królestwach Europy, którzy przyciągają do siebie zagranicznych studentów i którzy są nam znani po części ze względu na ich przyjaźń, po części zaś ze względu na ich sławę i renomę, a są nimi: w Neapolu – Severino; w Messynie – Pietro Castelli; w Rzymie – Trullos i Panarola; w Pizie – Rauschus i Fracassati; we Florencji – Redi i Tilemann; w Bolonii – Malphigi i Bellini; w Wenecji – Folli; w Padwie – Spigelius, Plazzoni, Vesling, Marchetii, Molinetti, Wirsung i Leonicero; w Mediolanie – Aselli; w Bazylei – Bauhin junior; w Paryżu – Riolan junior i Pecquet; w Lejdzie – Otto van Heurne, Valkenburg, De Wale, Franciscus Sylvius i Horne; w Amsterdamie – Tulp, Blaes, Ruysch, Swammerdam, Kerckring i Slade; w Delft – Regnier de Graaf; w Groningen – Eissonius; w Utrechcie – Diemerbroek i Hoboken; w Bar-le-Duc – Bils; w Strasburgu – Sebizius; w Jenie – Rolfinck i Slegel; w Lipsku – Welsch i Chioni senior; w Szwecji – Rudbeck i Howenius; w Danii – Simon Paulli, Moinichen, Borch i Stensen; Boże, ileż nazwisk, które mogą konkurować ze starożytnymi!

Gdziekolwiek przyjedzie [młody] adept [sztuki medycznej i anatomicznej], to wśród owych wybitnych anatomów lub ich szczęśliwych sukcesorów znajdzie to, co będzie sycić jego głód wiedzy. Ba!, w co wybitniejszych miastach szpitale zapewnią mu [naukę] anatomii praktycznej, dzięki użyciu zwłok pacjentów umożliwiając tym samym łatwy dostęp do informacji o dotkniętych chorobą częściach [ciała] oraz o przyczynach owych chorób – i nigdy nie przestanę polecać wszystkim [tej formy kształcenia]. Tu i tam na szlaku podróży znajdują się [także] muzea historii naturalnej, które w pewnym stopniu wiążą się również z tymi sprawami; zwłaszcza chodzi o te, w których wystawia się szkielety osób dorosłych i dzieci, instrumenty chirurgiczne, egzotyczne zwierzęta, cudzoziemskie owoce, ładny wybór nasion, metali, minerałów i kamieni [szlachetnych tudzież półszlachetnych] oraz innych rzeczy mogących wzbudzić w podróżniku medyczną ciekawość. Zaiste, powiadam, w wielu miejscach peregrynant anatomiczny będzie mógł zebrać informacje użyteczne dla [realizacji] jego celów oraz dobra medycyny."

Najwspanialszą relacją z podróży medycznej, jaką odbył medyk związany z Rzecząpospolitą polsko-litewską, jest ta, którą sporządził i opublikował drukiem na początku XVIII wieku wspomniany wcześniej Christian Heinrich Erndtel.