© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum   |   12.12.2012

U podstaw Ligi Świętej

Badacz stosunków polsko-rosyjskich Zbigniew Wójcik stwierdził, że Sobieski, odwlekając ratyfi­kację traktatu wynegocjowanego w Moskwie w lutym 1686 r., liczył jeszcze latem 1686 r., iż sukcesy jego tegorocznej wyprawy do Mołdawii pozwolą na wznowienie rokowań z Rosjanami z pozycji siły. Wrześniowa wyprawa poniosła porażkę, a po powrocie z frontu władca ratyfikował traktat, zwany „pokojem Grzymułtowskiego”. Król, wedle jednego z przekazów, uronił łzy w chwili składania podpisu. Wydaje się jednak, że Sobieski nie płakał powodowany żalem związanym z treścią podpisywanego aktu, gdyż dawno pogodził się z jego postanowieniami i traktował je jako cenę wartą zapłacenia za sukces na innym terenie. Nie znajduję wystarczających przesłanek źródłowych czy spekulatywnych dla poparcia tezy, że Sobieski jeszcze w połowie 1686 r. poważnie traktował możliwość renegocjacji warunków z wielkim trudem osiągniętego i pożądanego pokoju z Rosją. Jego osiągnięcie wymagało skomplikowanych zabiegów nie tylko w stosunkach zewnętrznych, ale też wewnątrz kraju i którego ratyfikacja była we właściwym znaczeniu prerogatywą całego Sejmu Rzeczypospolitej, nie zaś samego monarchy. Raczej powracający z mającej spełnić jego polityczne nadzieje, a w rzeczywistości przegranej wyprawy wódz, zdał sobie sprawę po kampanii 1686 r., że okupione kompromisem na wschodzie i zdające się być bardzo blisko sukcesy, mogą okazać się niemożliwe do pełnej egzekucji, a nawet w ogóle wymknąć się z rąk i to pomimo stworzenia niezbędnych, można nawet powiedzieć nieomal optymalnych warunków dla ich osiągnięcia. Funkcjonowanie osi Wiedeń – Warszawa – Moskwa było bowiem w realiach geopolitycznych drugiej połowy XVII stulecia warunkiem niezbędnym dla prowadzenia skutecznej wojny przeciwko Porcie. Taka była geneza Ligi zarówno sojuszu polsko-austriackiego w 1684 r., jak i polskich wysiłków na rzecz porozumienia z Rosjanami, owocujących pokojem w 1686 r.

Zawarcie obu aliansów nie było dla króla, jak trafnie zauważył jego biograf Zbigniew Wójcik, oceniając analogiczny projekt hetmana Sobieskiego z 1673 r., realizacją fantastycznej idei Rei Publice Christianae, ale prawidłowo przeprowadzaną kalkulacją, która jasno wykazywała, że sojusz z Wiedniem i Moskwą to fundament powodzenia polityki wymierzonej ku Bosforowi[1]. Sobieski uczynił położoną centralnie Polskę zwornikiem tego sojuszu, wychodząc oczywiście naprzeciw dążeniom pozostałych kontrahentów antytureckiej kombinacji, co jednak w niczym nie umniejsza wagi jego sukcesu, a świadczy o zdolności do odczytania aktualnej koniunktury. Król – dyplomata stworzył warunki by król – wojownik mógł zwyciężać był to autentyczny sukces dyplomatyczny. W nowej konstelacji polski władca nie był statystą, a ważnym aktorem, zdolnym do wyciągania korzyści z sukcesów ligi. Koncepcja polityczna Jana III Sobieskiego okazała się po Wiedniu bardzo prosta i równocześnie błyskotliwa, władca trafnie zdiagnozował w ówczesnej sytuacji międzynarodowej, to co było w niej z jego punktu widzenia najważniejsze zrozumiał, że nie może prowadzić walki na dwa fronty i decydując się na sojusz z cesarzem podjął trudną, ale konieczną decyzję cofnięcia się wobec państwa carów.

Zjednoczenie siły trzech dużych państw europejskich przeciwko Turcji dało efekt synergii, pozwalający wyrównać, a nawet przewyższyć potencjał Imperium Osmańskiego. Nieprzypadkowo podkreślam tu znaczenie osi Moskwa – Warszawa – Wiedeń, wszystkie inne alianse były dodatkami do tego stanowiącego świetny przykład europejskiej „realpolityk” trójprzymierza, włącznie z chronologicznie wcześniejszym od rosyjskiego przymierzem z Wenecją i Rzymem. Pozostali sojusznicy mogli być oczywiście ważni, jak finansujące i wspierające dyplomatycznie Ligę Papiestwo, mogli mieć szczególne znaczenie dla jednego z państw „wielkiej trójki”, jak Wenecja dla Austrii, ale strategiczną oś koalicji tworzyły: Moskwa, Warszawa i Wiedeń. Sobieski zrozumiał znaczenie tej osi i płacąc wystawiony na Kremlu rachunek stworzył ją, zasługując na miano polityka obdarzonego wizją i odwagą wcielenia jej w życie.

[1] Z. Wójcik, Wprowadzenie do wystawy [w:] Rzeczpospolita w dobie Jana III. Katalog wystawy Zamku Królewskiego Archiwum Głównego Akt Dawnych i Biblioteki Narodowej, Warszawa 1983, s. 31.