© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum   |   24.04.2012

Waleta – wiersz na pożegnanie

Sytuacja rozstania spowodowanego podróżą należała w dawnej poezji do tematów nader chętnie podejmowanych przez twórców. Już w starożytności stał się on podstawą rozróżnień gatunkowych (wyróżniano dwie podstawowe sytuacje, z którymi łączono odrębne gatunki zarówno poetyckie, jak i oratorskie: kiedy żegnano osobę udającą się w podróż, mówiono o propemptikonie; kiedy natomiast to osoba wyruszająca w drogę żegnała pozostających, mówiono o apobaterionie lub apopopemptikonie). W antyku też pokuszono się o wskazanie motywów, które powinien rozwinąć pożegnalny utwór: należało mianowicie wyrazić smutek z powodu rozstania (ubolewanie mogło dotyczyć zarówno okoliczności, jak i skupiać się na osobie odjeżdżającej), pochwalić adresata utworu, udzielić mu przestrogi przed niebezpieczeństwami podróży, życzyć dobrej drogi i zwrócić się do bogów, by chronili podróżnika. Przykłady takich utworów można odnaleźć w dorobku Horacego, Owidiusza czy Marcjalisa. Dążący do przywrócenia gatunków starożytnych humaniści renesansowi uprawiali oba gatunki, ale oczywiście w poezji nowołacińskiej (rzadziej greckiej). W Polsce charakter naśladowczy ma np. pożegnalna elegia miłosna Jana Dantyszka Ad Gryneam (Do Grynei), odnaleźć można także takie utwory z zbiorach elegii Klemensa Janicjusza.

W tytułach wierszy uprawianych w języku ojczystym jednak częściej pojawia się słowo „waleta” (od łac. formuły epistolarnej vale! – ‘bądź zdrów’, ‘żegnaj’), które stosowane było niezależnie od tego, kto wypowiadał słowa pożegnania: wyjeżdżający czy pozostający. Także forma rytmiczno-stroficzna utworów waletowych była bardzo rozmaita, spotykamy bowiem walety pieśniowe, sielankowe, epigramatyczne itp.

Najczęstszy wariant walety to wiersze miłosne. Temat rozstania spowodowanego odjazdem kochanki bądź kochanka był bowiem bardzo tradycyjną, wręcz zbanalizowaną sytuacją liryczną, należącą do żelaznego repertuaru piewców miłosnych rozterek. Lament kochanka z powodu rozstania to bodajże najczęstsza postać miłosnych pożegnań, znacznie rzadziej głos oddawano zakochanym niewiastom. W poezji ojczystej sytuację taką reprezentują już dwa erotyki Anonima zw. Protestantem, otwierające jego miłosny cykl epistolograficzny. Nie są one najwyższej próby. Kształt artystyczny nadał gatunkowi rówieśnik anonimowego poety Jan Kochanowski, który do swych Pieśni włączył dwa adresowane do kochanek utwory waletowe: następujące tuż po sobie pieśni I 6 i 7. Dalsze przykłady walet miłosnych spotkać można w dorobku Jana Andrzeja Morsztyna, Jana Gawińskiego czy Wespazjana Kochowskiego. Sporo takich wierszy znajduje się w rękopisach, pojawiały się także w popularnych śpiewnikach. Te ostatnie nie miały wysokich aspiracji artystycznych, ich powstaniu patronowała przede wszystkim funkcja ludyczna, domagająca się nie tyle ambitnego zamysłu, ile wpadającej w ucho, najlepiej nowej piosenki. Nic więc dziwnego, że nierzadko ocierają się o literacki kicz. W nich to wyraźnie miłość mierzy się cierpieniem.

Żegnano jednak nie tylko kochanki i kochanków. Walety występują w różnych odmianach. Słowa pożegnania kierowano często do osób najbliższych, członków rodziny czy przyjaciół. Należy tu znana waleta in imagine w rękopisach przypisywana Janowi III Sobieskiemu, którą miał żegnać córkę opuszczającą kraj po zawarciu małżeństwa z elektorem bawarskim. Inny wariant to walety skierowane do osób publicznych, jak np. Żałosna waleta z odjeżdżającym Janem Kazimierzem … po abdykowaniu pióra Wespazjana Kochowskiego czy Vale Morsztynowi, ekspodskarbiemu koronnemu, z Polski uciekającemu morzem do Paryża Stanisława Samuela Szemiota. Do grupy tej włączyć również należy wiersze życzące powodzenia królom i wodzom ruszającym na wyprawy wojenne, które łączyły motywy pożegnalne z życzeniami zwycięstw.

Waledykowano także własne dzieła, każąc ruszać im w świat, a nierzadko dając również plan wędrówki pod dach mecenasa. Wierszowanym dialogiem wyprawiał w świat swą Komedyję Justyna i Konstancyjej Marcin Bielski, a Mikołaj Rej Ku książkom krótką przemową o podobnym charakterze poprzedził Żywot człowieka poczciwego.

Do najbardziej znanych walet należą utwory ziemiańskie, które zawierają pożegnania miejsc i zawierają deklaracje przywiązania do rodzinnego gniazda. Utwory takie jak Waleta włoszczonowska Kaspra Miaskowskiego czy Rozjezdne pożegnanie z ojczystym Gajem Wespazjana Kochowskiego to walety afirmujące ziemiańską arkadię. Z kolei anonimowa Aula vale obwieszcza rozbrat z życiem dworskim, natomiast w utworach sielankowych bohaterowie rozstają się czasem z życiem pasterskim, żegnając się z bukolicznym krajobrazem. Spotkać można też publicystyczne w wymowie pożegnania ojczyzny, jak np. Żegnanie ojczyzny możnej cesarzowej moskiewskiej Jana Żabczyca (utwór dotyczy Maryny Mniszchówny). Jeszcze inny wariant to pożegnania świata doczesnego (poczynając od anonimowej Walety świata z XVI w., która żegna pozorne wartości, po późnobarokową Suplikę pokutującego Józefa Baki).

Dodać należy na zakończenie, że zdarzały się także przykłady walet żartobliwych. Dla przykładu wymienić można Odprawę kurwom i Paszport kurwom z Zamościa Jana Andrzeja Morsztyna, napisane w związku ze ślubem Jana Zamoyskiego „Sobiepana” z Marią Kazimierą d’Arquien w 1658 r. Magnat, ja wiadomo, utrzymywał przed ślubem na własne potrzeby swoisty „harem”, który odprawił przed przybyciem do Zamościa Marysieńki. Wytrawny dworak Jana Kazimierza postanowił najwyraźniej zadrwić sobie z tego faktu, wykorzystując leciwą topikę pożegnalną.