© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Ad Villam Novam   Ad Villam Novam   |   29.12.2017

Wasilij Michajłowicz Tjapkin, pierwszy carski rezydent w Rzeczypospolitej, i stosunki pomiędzy państwem polsko-litewskim a Rosją

Kontakty dyplomatyczne pomiędzy Państwem Moskiewskim a Polską i Litwą mają swoją długą historię. Z racji położenia geograficznego najwięcej kontaktów ze wschodnim sąsiadem miało Wielkie Księstwo Litewskie i to jego kancelarii powierzono utrzymywanie relacji. Intensywność kontaktów wzrosła szczególnie z końcem XV w. Wtedy to wielki książę moskiewski Iwan III Srogi (1462–1505) rozpoczął na szeroką skalę „zbieranie ziem ruskich”, z których ogromna część znajdowała się w granicach Litwy. Po śmierci króla Kazimierza Jagiellończyka w czerwcu 1492 r. zagarnął część kresowych ziem litewskich. Atak ten dał początek ciągnącym się przez XVI i XVII w. wojnom pomiędzy Rzecząpospolitą a Państwem Moskiewskim. Iwan III jasno wyraził swoje roszczenia, przybierając w styczniu 1493 r., w korespondencji do ówczesnego wielkiego księcia litewskiego Aleksandra Jagiellończyka, tytuł gosudara wszystkiej Rusi. Używali go także jego następcy, podkreślając swoje pretensje do ziem ruskich pod zwierzchnictwem litewskim. Nic zatem dziwnego, że Rzeczpospolita uznała ten tytuł dopiero w 1764 r.

Wojny toczyły się ze zmiennym szczęściem, często z przewagą moskiewską, na skutek czego Wielkie Księstwo Litewskie traciło kolejne obszary. Z opresji kilkakrotnie ratowała Litwę pomoc Polski. Po zwycięskich kampaniach króla Stefana Batorego w latach 1579–1581 Rzeczpospolita odzyskała przewagę nad wschodnim sąsiadem. Została ona jeszcze umocniona w okresie Wielkiej Smuty w Rosji na początku XVII w. i w czasie wojny o Smoleńsk w latach 1632–1634.

Zmiany w układzie sił przyniósł kryzys Rzeczypospolitej wywołany powstaniem Chmielnickiego na Ukrainie. Rosja postanowiła wykorzystać kłopoty swojego sąsiada i w 1654 r. jej armie wkroczyły w granice Litwy. Był to początek wyniszczającej, trwającej do 1667 r. wojny. W jej wyniku Rosjanie zdołali powetować sobie straty i upokorzenia z początku wieku, a oba państwa osiągnęły równoważną pozycję na arenie politycznej Europy Wschodniej.

Wraz z zakończeniem zmagań nastał dłuższy okres pokoju pomiędzy Rosją a Rzecząpospolitą. Wiele spraw jątrzących wzajemne relacje nadal pozostawało niezałatwionych lub tylko tymczasowo uzgodnionych, niejednokrotnie grożono sobie wojną, utrzymywano jednak kontakty dyplomatyczne. Posłowie obu stron spotykali się dość regularnie na granicy i bazując na postanowieniach rozejmu z Andruszowa, rozmawiali o wzajemnych relacjach. Od czasu do czasu ruszały poselstwa czy to do Moskwy, czy to do Warszawy. Zbliżenie wymuszali wspólni wrogowie. W latach 50. obu państwom zagrażała potęga Szwecji, w następnych dekadach pojawiło się niebezpieczeństwo ze strony imperium osmańskiego oraz podległego sułtanowi Chanatu Krymskiego. W Moskwie i Warszawie zdawano sobie sprawę, że współdziałając – zarówno na polu dyplomatycznym, jak i militarnym – oba państwa mają szansę na skuteczne oparcie się muzułmańskiej potędze. Należało tylko wypracować warunki porozumienia, co nie było łatwe ze względu na znaczne różnice w interesach oraz celach Rosji i Rzeczypospolitej. Narastanie zagrożenia popychało je jednak do współpracy. Stąd intensyfikacja kontaktów w czasach panowania Michała Korybuta Wiśniowieckiego (1669–1673) i coraz lepsze rozeznawanie się Rosjan w polskich realiach politycznych.

Natężenie wzajemnych kontaktów w 1668 r. zrodziło na Kremlu rewolucyjną myśl o ustanowieniu stałych rezydentów – rosyjskiego w Warszawie i polskiego w Moskwie. Już wtedy do tej roli w Polsce wytypowano Wasilija Michajłowicza Tjapkina. Latem tego roku przybył on do Warszawy z carskimi listami uwierzytelniającymi. Po abdykacji króla Jana Kazimierza zmieniła się jednak sytuacja w Polsce, a pełniący funkcję interreksa prymas Prażmowski odprawił go z powrotem do Moskwy. Tjapkin powrócił do Rzeczypospolitej w 1673 r. Był to pierwszy w historii Rosji przypadek ustanowienia własnej stałej rezydentury w obcym państwie.

Pierwszy carski rezydent miał bogate doświadczenie dyplomatyczne. Można powiedzieć, że specjalizował się w stosunkach z Rzecząpospolitą, a głównie z Kozaczyzną. W 1664 r. przyjechał do Polski jako goniec carski, dwa lata później udał się na dwór sułtański do Stambułu, w 1668 r. stanął na czele kolejnego już poselstwa moskiewskiego udającego się do hetmana Ukrainy Prawobrzeżnej Piotra Doroszenki.

Na mocy traktatu pomiędzy Rosją a Rzeczpospolitą zawartego w styczniu 1667 r. w Andruszowie Ukraina Prawobrzeżna pozostała w granicach Polski. Większą jej częścią rządził Doroszenko, formalnie podległy Polsce. W rzeczywistości od końca 1666 r. prowadził on własną politykę, wchodząc w sojusz z Chanatem Krymskim i prosząc Turcję o objęcie Kozaczyzny protektoratem. Przeciwstawiał się podziałowi Ukrainy pomiędzy Rosję oraz Polskę i negował postanowienia rozejmu andruszowskiego. Był jednak zbyt słaby, aby samodzielnie zburzyć ustanowiony porządek. Porażki w walkach z oddziałami dowodzonymi przez hetmana wielkiego koronnego Jana Sobieskiego zmuszały go do lawirowania i deklarowania posłuszeństwa Rzeczypospolitej. Zarówno w Warszawie, jak i w Moskwie w pełni zdawano sobie sprawę, że deklaracje Doroszenki są tylko pustymi słowami, obliczonymi na zyskanie na czasie i zaangażowanie się w konflikt Stambułu. Na dworze carskim nie rezygnowano z zamiaru zdobycia władzy nad całą Ukrainą. Liczono po cichu na to, że słabość Rzeczypospolitej pozwoli osiągnąć ten cel. Wysyłano więc poselstwa do Doroszenki, które miały podważyć coraz bardziej nikłe wpływy polskie, a przede wszystkim nakłonić go do poddania Ukrainy Prawobrzeżnej carowi. Z pozbyciem się polskich wpływów kozacki hetman nie miał problemów, jednak nie zgadzał się na poddanie carowi, co najwyżej na luźny protektorat. Nie zamierzał też wyrzec się ścisłego sojuszu z Tatarami ani Kijowa, który wówczas obsadzony był przez rosyjską załogę. Ponadto żądał, aby jego hetmańskiej władzy poddana została także lewobrzeżna Ukraina, którą miały opuścić załogi i urzędnicy cara.

Tjapkin po przybyciu na Ukrainę usłyszał powyższe warunki, które dla Kremla były nie do zaakceptowania. Zresztą Doroszenko liczył się z ich odrzuceniem. Swoją pozycję coraz bardziej opierał na sojuszu z Turcją i Chanatem, których wrogi stosunek do Rzeczypospolitej, jak i do Rosji, nie był tajemnicą. Ponadto okazywało się, że ta polityka znajduje poparcie wśród Kozaków, także wśród tych na lewym brzegu Dniepru, podległym Moskwie. Nic dziwnego, że w tych warunkach ukraińska misja Tjapkina szybko zakończyła się zupełnym fiaskiem, zamiary Moskwy, by pozyskać Doroszenkę, a tym samym przejąć władzę na Prawobrzeżu, spełzły zaś na niczym.

Polityka Doroszenki uzależniania się od imperium osmańskiego niosła wyraźne niebezpieczeństwo dla Polski i Rosji. W Stambule szykowano się do wojny z Rzecząpospolitą. W Warszawie liczono na wsparcie Moskwy, zgodne zresztą z zapisami w traktacie andruszowskim o wzajemnej pomocy w razie agresji muzułmańskiej. Kreml starał się jednak uniknąć konfliktu z Turcją, a nawet znaleźć sposób porozumienia się z nią. Wykluczało to możliwość udzielenia Polsce pomocy. Rosja pozostała bierna wobec inwazji osmańskiej na ziemie Rzeczypospolitej w 1672 r.

Tjapkin przybył do Warszawy w niezwykle kryzysowym momencie historii Rzeczypospolitej, upokorzonej przez Turcję w Buczaczu i pogrążonej w głębokim, wewnętrznym konflikcie. Na dodatek akurat zmarł król Michał Korybut Wiśniowiecki. Tjapkin, którego jednym z zadań było wysondowanie możliwości i warunków zawarcia sojuszu militarnego, niespodziewanie stanął więc w obliczu walki elekcyjnej. Z Moskwy dostał polecenie, aby obserwował działania agentów różnych państw, starających się przepchnąć swoich kandydatów do tronu Rzeczypospolitej. Miał śledzić, w jakich kręgach magnatów i szlachty zdobywają sobie poparcie. Carski rezydent bardzo sprawnie odnalazł się w polskich realiach. Stwierdził, że scena polityczna i społeczeństwo szlacheckie jest nieprawdopodobnie skłócone. Jak pisał do cara, Polacy между собой перегрызлись и разбрелись врознь [między sobą gryźli się i rozpraszali]. Wątpił, czy w takiej sytuacji uda się z nimi nawiązać jakąkolwiek współpracę. Szybko zorganizował siatkę informatorów, szczególnie wielu pozyskał na Litwie. Po wyborze na króla Jana Sobieskiego mógł liczyć na przychylność litewskich opozycjonistów dla cara. Wybijał się na ich czoło wojewoda wileński i hetman wielki litewski Michał Kazimierz Pac, który był dla niego nieocenionym źródłem informacji o tajnikach polityki królewskiej.

Nowy władca, Jan III, pozostawał w kręgu wpływów francuskich. Dążył do porozumienia z Turcją i liczył na pomoc dyplomacji Ludwika XIV. Nie było to tajemnicą dla Tjapkina. Informował o tym Moskwę w depeszach szyfrowanych za pomocą specjalnego klucza, który otrzymał przed wyjazdem do Polski. Wskazywał, że król prowadzi podwójną grę. Z jednej strony, zabiega o zawarcie pokoju z imperium osmańskim na najlepszych dla Polski warunkach, które mogą doprowadzić do konfliktu Rosji z Turcją i Tatarami, z drugiej, gwałtownie dopomina się o pomoc Rosji przeciwko imperium.

Tjapkin był szczególnie wyczulony na wpływy francuskie i szwedzkie w Polsce. Według carskiego rezydenta kraje te wręcz zionęły nienawiścią do Rosji i były bardzo dla niej niebezpieczne. Na wykształcenie się takich poglądów mieli niewątpliwie wpływ informatorzy carskiego posła – wrogowie polityczni Jana III i partii francuskiej. Nic dziwnego, że jej znaczenie przedstawiali carskiemu posłowi w sposób wyolbrzymiony, jako grupę szczególnie niebezpieczną dla Rosji. W każdym razie Tjapkin mocno zaniepokojony słał do ostrzeżenia, aby pilnie strzec rosyjskich granic i nadstawiać ucha na wszelkie knowania przeciwko jego ojczyźnie.

Treść doniesień wysyłanych przez Tjapkina nie była tajemnicą dla Polaków. Złamali oni jego szyfr, poznali także większość jego informatorów. W końcu zarzucili mu wchodzenie w posiadanie i wysyłanie do Moskwy tajnych polskich informacji. Tjapkin miał na ten zarzut odpowiedzieć: я не хочу здесь быть ни слепым, ни глухим, ни немым, - что вижу и слышу, - обо всём писал, пишу и буду писать [Nie chcę tu być ślepy, głuchy ani niemy – co widzę i słyszę, o wszystkim pisałem, piszę i pisać będę].

Rzeczpospolita nie otrzymała wsparcia ze strony wojsk carskich w okresie największego niebezpieczeństwa ze strony Turcji. Gdy w końcu, w 1674 r. siły rosyjsko-kozackie weszły na zachodni brzeg Dniepru, ograniczyły się do lokalnych działań mających na celu podporządkowanie Moskwie Ukrainy Prawobrzeżnej. Sytuacja powtórzyła się w 1676 r., gdy wojskom Jana III przyszło zmagać się z całą potęgą turecko-tatarską pod Żurawnem. 17 października, po kilku tygodniach walk wycieńczone strony zdecydowały się na zawarcie rozejmu. Wieść o tym wywołała gwałtowny protest Tjapkina, który zarzucił stronie polskiej złamanie porozumień andruszowskich. W Rzeczypospolitej pozostał jeszcze do wiosny następnego roku. W maju 1677 r. był już w Moskwie.

Pobyt carskiego rezydenta w Polsce okazał się bardzo korzystny dla rozwoju rosyjskiej dyplomacji. Na arenie międzynarodowej stawiała ona dopiero pierwsze kroki, popełniając wiele błędów i wykazując wiele braków. Część z nich wskazał sam Tjapkin, który miał okazję zaznajomić się z działaniami i wymogami sprawnej europejskiej dyplomacji. Na gruncie polskim był on jednym z pierwszych rosyjskich dyplomatów, którzy gromadzili wokół siebie przedstawicieli litewskich i polskich elit, gotowych do różnych usług na rzecz cara. Z faktu, że wielu z nich utrzymywało żywe kontakty z Moskwą już po wyjeździe rezydenta z Polski, wynika, że jego działania trafiły na wielce podatny grunt. Z czasem następcy Tjapkina wypracowali szereg wyrafinowanych metod budowy moskiewskiego stronnictwa w Rzeczypospolitej, co w XVIII w. wydało jak najbardziej opłakane dla niej skutki.

Po powrocie do Moskwy nie było dane Tjapkinowi zbyt długo odpoczywać. Jeszcze w 1677 r. udał się ponownie na Ukrainę, aby negocjować z hetmanem jej wschodniej części warunki zaangażowania Kozaków w obronę zajętego przez wojska carskie Czehrynia. W 1680 i 1681 r. prowadził na Krymie negocjacje z Tatarami w sprawie zawarcia z nimi pokoju.

W kolejnych latach Tjapkin znika z kart naszej historii. Dla polskiej historiografii pozostanie ważny głównie za sprawą swoich regularnych relacji wysyłanych do Moskwy. W zasadzie do dziś pozostają one nieznane i niewykorzystane w polskiej nauce. A szkoda, zawierają bowiem ogromną liczbę bezcennych informacji o Rzeczypospolitej w jednym z najburzliwszych momentów jej dziejów.

Literatura:
Kirył Koczegarow, Rzeczpospolita a Rosja w latach 1680–1686. Zawarcie Traktatu o Pokoju Wieczystym, Warszawa 2017.
А.Н. Попов, Русское посольство в Польше в 1673–1677 годах СПб., 1854.
Русский биографический словарь: В 25 т. / под наблюдением А.А. Половцова. 1896–1918.
Zbigniew Wójcik, Dzieje Rosji 1533–1801, Warszawa 1981.
Zbigniew Wójcik, Między traktatem andruszowskim a wojną turecką. Stosunki polsko-rosyjskie 1667–1672, Warszawa 1968.
Zbigniew Wójcik, Rzeczpospolita wobec Turcji i Rosji 1674–1679, Warszawa 1976.


Dofinansowano ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Logo MKiDN