© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum

Z królewskiego mincerza na hetmańskiego fałszerza

Mennica we Lwowie została uruchomiona naprędce w latach potopu, aby produkowała pieniądze na wojenne potrzeby. Jej wyroby bywały określane jako najbrzydsze monety Jana Kazimierza. Również wojna zmusiła Bohdana Chmielnickiego do uruchomienia warsztatu menniczego w Czehryniu, gdzie wytwarzano fałszywe polskie monety. Tym procederem parał się także hetman zaporski Piotr Doroszeńko, bijąc w Łysiance fałszywki groszy i szelągów. Zawiadywał tym Janko Grankowski, wcześniej zatrudniony w lwowskiej mennicy.

Po zajęciu przez Rosjan lewobrzeżnej Ukrainy, okazało się, że miejscowa ludność niechętnie przyjmuje rosyjskie kopiejki, toteż miejscowe władze wpadły na pomysł skopiowania polskich wzorców. Ideę podchwycił car Aleksy Michajłowicz, ale zrealizowano ją dopiero za panowania Iwana i Piotra Aleksiejewiczów. W latach 1686–1687 bito monety półtoragroszowe, przypominające półtoraki Zygmunta III. Na awersie przedstawiony był dwugłowy carski orzeł, na rewersie umieszczono jabłko królewskie, a w otoku, widniał napis po łacinie. Co ciekawe sewskie półtoraki produkowane były przez mincerzy z byłej mennicy Doroszeńki, w tym Grankowskiego. Przedsięwzięcie okazało się porażką. Ludność znów nie chciała przyjmować, wprowadzonej pod przymusem monety o niskiej jakości. Dzisiaj tzw. czechy sewskie są niezwykła rzadkością numizmatyczą – pamiątką integracyjnych planów Rosji wobec Ukrainy.