© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum   |   13.02.2015

Zabiegi Krzysztofa Zbaraskiego o usunięcie hospodara Stefana Tomży II – obustronne intrygi w Stambule i kłopotliwy powrót posła z ominięciem Mołdawii

Koniuszy koronny Krzysztof ks. Zbaraski, wysłany w 1622 r. jako poseł wielki do Stambułu dla zawarcia układu pokojowego z Osmanami, kończącego wojnę lat 1620-1621, przedstawił w swej relacji sejmowej przebieg poselstwa. Nie ominął tam również czynionych przez siebie zabiegów na rzecz zdetronizowania hospodara mołdawskiego Stefana Tomży II i zastąpienia go polskim kandydatem, Piotrem Mohyłą. Poseł miał podstawy do takiego działania, gdyż polsko-tureckie porozumienie spod Chocimia przewidywało obsadzanie tronu mołdawskiego ludźmi „bacznymi i spokojnymi”, życzliwymi Polsce. Stefan Tomża należał zaś do zdecydowanych wrogów Rzeczypospolitej i miał fatalną opinię u króla i szlachty.

Kiedy poseł przybył nad Bosfor, od razu przystąpił do dzieła. Żądał od Osmanów usunięcia zarówno hospodara, jak i przywódcy Tatarów nogajskich, Kantemira. Obaj współpracowali w organizowaniu najazdów łupieżczych na Polskę, do których doszło już po zawarciu porozumienia chocimskiego. Hospodar nie tylko nie ostrzegał Polaków przed ordą – jak to mieli w zwyczaju jego poprzednicy z rodu Mohyłów – ale udostępniał Tatarom przejście przez swój kraj. Umożliwiało im to zapuszczanie zagonów daleko w głąb województwa ruskiego.

Niestety, mimo jawnych dowodów łamania warunków pokojowych przez obu poddanych sułtana, poseł polski nie miał łatwego zadania. Wynikało to z przyjaźni, jaką darzył Stefana Tomżę wielki wezyr Gürcü Mehmed pasza. Sprzeciwiał się on stanowczo dymisji hospodara i usunięciu znad granic polskich Kantemira, na co poseł replikował, że zależy mu tylko na tym, by na pograniczu przebywali ludzie umiejący dochować pokoju. Atmosferę gorących dyskusji oddał sam poseł, opisując obustronną wymianę żądań: „ [wielki wezyr] to też odpowiedział: twój król niechaj zrzuci starostę kamienieckiego i innych wojewod. Odpowiedziałem, kiedy na nich tego dowiedziesz, co o twych powiadam, że pokój rwą, tedy pewnie zrzuci, bo mu milszy pokój pospolity niż pewne osoby”.

Zbaraski tak prowadząc rozmowy, tu i ówdzie blefował, gdyż nie tak łatwo było zdymisjonować urzędników polskich, jak to przychodziło w Imperium Osmańskim. Wielki wezyr zarzucał zresztą posłowi, że ten pod przykrywką dymisji Kantemira i Tomży domaga się oddania Polsce ziem po Dunaj i Morze Czarne. Przedłużające się rozmowy nie dawały pożądanego rezultatu, a tymczasem Stefan Tomża zdążył się dowiedzieć o czynionych przez posła zabiegach w kierunku zapewnienia hospodarowi politycznej emerytury. Hospodar podjął też kroki zaradcze, rozpowszechniając przez swych ludzi informację wśród Turków, jakoby wielki poseł przywiózł ze sobą znaczne dary dla sułtana i dostojników, a do tej pory nie chce ich wręczyć, licząc snadź, że za darmo wyjedna podpisanie traktatu pokojowego. Miało w tym być m.in. siedemdziesiąt soroków – czyli 2800 – skórek sobolowych, dziewiętnaście marmurków (czapek z lisa) i 60 tys. talarów, nie licząc innych dóbr. Chciwych na wszelkie łapówki, bakszysze i każde dodatkowe źródła dochodu Turków musiały takie pogłoski mocno zirytować. Sam poseł co prawda korumpował, kogo się da, no ale wieść o przetrzymywanych w ukryciu skarbach nie mogła nie pozostać bez odzewu. Musiał się tedy książę Zbaraski okupić wyższym urzędnikom, wydając im czterdzieści soroków soboli i czternaście marmurków – wszystkie, jakie miał.

Uspokoiwszy tym samym Turków, poseł mógł przystąpić do dalszych traktatów, które znów zakłóciła wieść o wypadzie ordy Kantemira do Polski. On sam donosił też Osmanom, że Polacy szykują się do wojny, a bojąc się Kantemira, chcą pozbyć się zawczasu i jego, i Tomży. Na takich przepychankach i utarczkach schodziły księciu Zbaraskiemu rokowania, a tymczasem w sprawie zmiany hospodara niczego nie uzyskał. Ostatecznie poseł doczekał na początku lutego 1623 r. zmiany wielkiego wezyra, którym został Mere Husejn pasza. Ten nie był już tak stanowczy w sprawie Tomży i zasłaniał się przed posłem brakiem lepszego kandydata na miejsce dotychczasowego hospodara. Traktowano co prawda o Piotrze Mohyle, ale nie było już czasu, by tę kandydaturę urobić. Poseł widząc jakąkolwiek przychylność nowego wezyra, a bojąc się powrotu do władzy jego poprzednika, przyjął w lutym wynegocjowany układ pokojowy i wyruszył z powrotem do Polski.

Co ciekawe, książę Zbaraski ominął tym razem Mołdawię i wolał jechać Siedmiogród, gdzie władał jawnie wrogi Polsce Gabor Bethlen. Mimo wszystko poseł wybrał tę trasę, co uzasadniał prosto: „jam też nie na wielką przyjaźń panu Tomży zarobił, tedym się chciał puścić na siedmiogrodzką ziemię”. Po drodze odbył jeszcze rozmowy z hospodarem wołoskim Radu Mihnią, niechętnym Tomży. Tam też zapewne uzgodniono plan działania, który jeszcze w tym samym roku miał doprowadzić do częściowej realizacji polskich postulatów w sprawie Mołdawii. Oto na żądanie nowego wysłannika polskiego, Krzysztofa Serebkowicza, Turcy we wrześniu 1623 r. zdetronizowali Stefana Tomżę i oddali Mołdawię Radu Mihnii, popieranemu przez Polaków.

Dzieje negocjacji księcia Zbaraskiego w Stambule w sprawie usunięcia hospodara mołdawskiego są ciekawym przykładem działania ówczesnej dyplomacji w warunkach osmańskich. Oficjalnym rozmowom towarzyszyły zakulisowe intrygi, pomówienia, kłamstwa, przekupstwa i mniej lub bardziej zawoalowane groźby. Ostatecznie nieustępliwość dyplomacji polskiej i porozumienie z hospodarem wołoskim, dobrze widzianym przez Osmanów, połączone ze odsunięciem od władzy zdeklarowanego sojusznika Tomży, Gürcü Mehmeda paszy, zaowocowały pozbyciem się z Mołdawii nieakceptowanego przez Polskę hospodara.