Choć Janek jest w spektrum autyzmu i czasem trudniej przychodzi mu zapamiętywanie złożonych informacji, dziś z powodzeniem podejmuje się wielu zadań. Obsługuje fotopułapkę, w sezonie ogrodniczym pracuje w parku - grabi liście, dba o stan alejek, którymi spacerują goście muzeum. Wspiera także pracowników podczas organizacji wydarzeń, takich jak Wystawa Tulipanów, Noc Muzeów czy Królewski Ogród Światła.

– I tam właściwie zaczęła się moja poważna przygoda z wolontariatem. Miałem za zadanie zrobić zdjęcia do ulotek. Informowały one osoby z niepełnosprawnościami – wrażliwe na światło i dźwięk – które miejsca mogą być dla nich trudne – opowiada.

Od początku w tej drodze wspiera go mama, pani Joanna.
– Byłeś zadowolony z pracy, którą wykonałeś? – pyta syna.
– Tak. Czułem, że się sprawdziłem.

Po ukończeniu szkoły średniej Janek wziął udział w programie aktywizacji zawodowej dla osób z niepełnosprawnościami. Chciał się zaangażować, prowadzić ciekawe i wartościowe życie, robić coś, co daje satysfakcję. Mimo starań nie udało mu się znaleźć pracy.

– Powiedzmy sobie szczerze – mówi jego mama – masz 20 lat i twoje życie zaczyna się ograniczać do mieszkania, w którym żyjesz. Nie ma dla ciebie perspektyw. Osoby mniej samodzielne mają ośrodki wsparcia, a Janek jest gdzieś pomiędzy – między światem osób w pełni samodzielnych a tymi wymagającymi większej opieki. Dla takich osób często brakuje miejsca do codziennego, normalnego funkcjonowania.

Program aktywizacyjny przyniósł jednak cenne znajomości. Dzięki swojej instruktorce Janek trafił na wolontariat do Wilanowa.

– To nie jest zwykłe miejsce. Nawet kiedy pomagam w szatni, wieszam kurtki czy sprawdzam bilety – robię to w Pałacu w Wilanowie. To dla mnie bardzo ważne zajęcie w pięknym i prestiżowym miejscu.

Z czasem Janek angażował się w kolejne zadania. Dziś nie boi się nowych wyzwań i coraz częściej działa samodzielnie. Jego mama zauważa ogromną zmianę.

– Odkąd bardziej zaangażował się w pracę w muzeum, bardzo się zmienił. Jeśli coś go zainteresuje, potrafi sam zdobyć potrzebne informacje, przyjechać na miejsce komunikacją miejską, a nawet zaproponować swoją pomoc organizatorom. Wcześniej nie był w stanie zrobić tylu rzeczy samodzielnie. To ogromny postęp i powód do dumy.

Janek chętnie opowiada o swojej aktywności. Gdy pojawiła się propozycja udziału w materiale dla „Teleexpressu”, bez wahania się zgodził. Świetnie odnalazł się przed kamerą i z zaangażowaniem realizował wszystkie pomysły twórców. Jak się okazało, nie było to jego pierwsze doświadczenie filmowe.

– Byłem statystą w filmie „Kulej. Dwie strony medalu” o legendarnym polskim bokserze. Przyszedłem na casting, wypatrzyli mnie w tłumie i dali mi aparat fotograficzny – miałem za zadanie robić zdjęcia – wspomina.

W wolnym czasie prowadzi bloga, na którym – z dużym poczuciem humoru i dystansem – opisuje swoje aktywności. Chce pokazać, że autyzm – zarówno jego własny, jak i brata – to nie koniec świata. Wręcz przeciwnie: całą rodziną chodzą do kawiarni i do teatru, jeżdżą w ciekawe miejsca na wakacje, układają LEGO i grają na gitarze.
Janek dodatkowo trenuje łucznictwo i bierze udział w zawodach – tam również dzieli się swoją historią. Wolontariat daje mu poczucie sprawczości i sensu.

– Mówię wprost: jestem osobą z niepełnosprawnością, jestem na rencie, nie pracuję zawodowo, ale jestem wolontariuszem w Pałacu w Wilanowie. To mnie buduje.

Historia Jana Piotrowicza pokazuje, jak wielką wartością jest tworzenie przestrzeni, w której każdy może poczuć się potrzebny i ważny. Tegoroczny nabór wolontariuszy, który właśnie się zakończył, przyniósł rekordową liczbę zgłoszeń – co bardzo nas cieszy i daje nadzieję na dalszy rozwój tej społeczności. 

Mamy nadzieję, że nowi wolontariusze odnajdą swoje miejsce w Muzeum Pałacu w Wilanowie i będą współtworzyć je razem z nami – na własnych zasadach i z poczuciem dumy.

Janku – dziękujemy za Twoje zaangażowanie. Do zobaczenia!

Katarzyna J. Kowalska