Ciężki los anatomów w XVI-XVII wieku

Ciężki los anatomów w XVI-XVII wieku

Anatomia – nauka, która potrzebowała ciał

W XVI i XVII wieku europejscy anatomowie znajdowali się w paradoksalnej sytuacji. Z jednej strony to właśnie oni – mistrzowie autopsji, dosłownie „oglądania na własne oczy” – byli kluczowi dla rozwoju nowoczesnej medycyny. Z drugiej – ich praca zależała od dostępu do czegoś, co w chrześcijańskiej Europie postrzegano jako święte, nietykalne i nienaruszalne: ludzkich zwłok. Brak „materiału badawczego” sprawiał, że rozwój anatomii wymagał nie tylko odwagi intelektualnej, lecz także sprytu, determinacji, a czasem łamania prawa i ogólnie przyjętych norm społecznych. Anatomowie grabili groby, negocjowali z katami, przekupywali urzędników, a w chwilach desperacji sprowadzali egzotyczne małpy, by poznać ludzkie ciało choćby w sposób „zastępczy”. Ta historia ma wiele odcieni: od humanistycznych ambicji flamandzkiego uczonego Andreasa Wesaliusza (1514–1564), przez pragmatyzm szwajcarskich badaczy, po teatralne spektakle publicznych sekcji w Amsterdamie i Lejdzie. To opowieść o nauce w czasach, gdy ciało zmarłego było jednocześnie tabu, narzędziem, przedmiotem prawa i koniecznym elementem rozwoju nowoczesnej medycyny.

Zwłoki jako dobro deficytowe

Choć pierwsze „renesansowe” sekcje wykonywano już w XIV wieku w Bolonii, to dopiero XVI wiek przyniósł gwałtowny rozwój badań ludzkiego ciała. Medycy włoskich miast – Padwy, Bolonii, Pawi – stawali się pionierami autopsji, a od 1584 r. dysponowali już stałymi teatrami anatomicznymi, takimi jak słynny teatr w Padwie. Dzięki nieco bardziej liberalnej kulturze włoskich miast oraz stabilniejszym dostawom ciał przestępców – studenci z całej Europy mogli oglądać sekcje, które łączyły naukę z widowiskiem. Jednak w krajach na północ od Alp sytuacja była nieco bardziej skomplikowana. Ciał do autopsji zawsze było za mało, a uczelnie – jak w Lejdzie czy Amsterdamie – musiały walczyć o każdy kadaver (zwłoki). Prawo zwyczajowe pozwalało bowiem na sekcję głównie tych, którzy „zasłużyli” na pośmiertną hańbę: przestępców skazanych na śmierć. Nawet wtedy nie było to jednak stabilnym źródłem zwłok do badań. Egzekucje zależały bowiem od rytmu przestępczości, zmian politycznych czy łask władców stosujących uniewinnienia. W wielu miastach, szczególnie tych protestanckich, przestępczość karana „na gardle” występowała sporadycznie z racji rzeczywistego przestrzegania zasad wiary. Dodatkowo, w miesiącach letnich nie przeprowadzano sekcji zwłok, a trudno było oczekiwać, że złoczyńcy będą popełniać najcięższe przestępstwa akurat zimą. Dlatego też niektórzy anatomowie musieli improwizować.

Zwłoki z szubienicy, zwłoki z przytułku – realia pracy uczonych anatomów

W Lejdzie, jednym z najważniejszych niderlandzkich centrów naukowych, anatomowie lat 90. XVI wieku musieli dosłownie zabiegać o ciała. W 1591 roku Pieter Pauw (1564–1617) przeprowadził sekcję zwłok skazańca, powieszonego „z wyroku panów Renu”. Takich sekcji przeprowadzi jeszcze ponad 60. Sekcja trwała trzy dni, a uczestniczyć w niej mogli nie tylko studenci, ale i „miłośnicy sztuki” – zwykle mieszczanie gotowi zapłacić za wstęp. Co ciekawe, nie tylko kryminaliści trafiali na stół anatomiczny. W 1593 roku Pauw otrzymał ciało pewnego człowieka, ubogiego przybysza z Antwerpii, który zmarł w miejskim szpitalu (przytułku) jako bezdomny i nieposiadający rodziny. Tacy ludzie – „nietutejsi” – niejako automatycznie stawali się częścią zasobu anatomicznego, bo nikt nie mógł domagać się zwrotu ich ciał. Zwłoki, kiedy trafiały już na sekcję, kończyły w sposób, którego współcześni obserwatorzy nie zazdrościli nikomu. Warto jednak zaznaczyć, że anatomowie w Lejdzie dbali o godne pochówki tych, których ciała wykorzystano. Koszty pogrzebu, trumny i grobu były pokrywane przez uniwersytety, co odnotowywano w sprawozdaniach z sekcji. W 1593 roku władze Holandii wydały nawet specjalny dekret przyznający uniwersytetowi w Lejdzie prawo pierwszeństwa w pozyskiwaniu ciał wszystkich przestępców skazanych na śmierć. Dokument ten wisiał zresztą na ścianie teatru anatomicznego i był odnawiany jeszcze przez cały XVII wiek. Była to istotna próba systemowego rozwiązania problemu, ale mimo wszystko zapotrzebowanie wciąż przerastało podaż.

Felix Platter – grabieże grobów i małpy z południa

W szwajcarskiej Bazylei pracował słynny medyk Felix Platter (1536–1614) – lekarz, anatom i profesor uniwersytecki, który był jednym z tych uczonych, którzy żyli między przykazaniami religijnymi a naukową ciekawością. Choć uchodzi za pioniera nowoczesnej anatomii, to jego metody pozyskiwania ciał nie zawsze były zgodne z prawem. Platter otwarcie przyznawał w swoim dzienniku, że wykonywał liczne sekcje zwłok na potajemnie wydobywanych ciałach. Oznaczało to w praktyce nocne wyprawy na cmentarze w Bazylei i okolicach, przekupywanie grabarzy, a czasem wręcz jawną kradzież świeżo pochowanych ciał. Ciągły brak ciał ludzkich do prowadzenia badań zmuszał go także do poszukiwania modeli zastępczych, z których mógł przygotować preparaty do zajęć z anatomii. Dla swojej uniwersyteckiej kolekcji spreparował m.in. szkielety kobiety, dziecka i małpy. Małpy – najczęściej sprowadzane z Włoch lub portów Morza Śródziemnego – stały się w XVI wieku tak popularne w anatomii, że licznie popełniane wówczas błędy chirurgów wynikały wprost z mylenia anatomii człowieka i makaka. Wielu anatomów północnych, którzy nie mieli dostępu do ludzkich zwłok, ćwiczyło więc na „zastępczych ludziach”, co tylko utrwalało wcześniejsze błędy, popełniane przez antycznych lekarzy, jak np. Galena, który pracował wyłącznie z makakami.

Publiczne sekcje jako widowisko naukowe

W XVI i XVII wieku sekcje anatomiczne były jednymi z najpopularniejszych wydarzeń w życiu miasta. Od Padwy i Bolonii po Amsterdam i Utrecht – teatry anatomiczne stawały się dumą miast, przyciągając do nich studentów z całej Europy, podróżników, a najczęściej ciekawskich mieszczan. W Amsterdamie gildia chirurgów organizowała publiczne sekcje już od połowy XVI wieku, i to za zgodą króla Filipa II (1527–1598), słusznie zwanego El Prudente (roztropny, mądry). Takie sekcje odbywały się, rzecz jasna, zimą i trwały kilka dni, a bilety wstępu umożliwiały oglądanie ich z galerii, zupełnie jak w teatrze. Z czasem tego typu wydarzenia stały się także fenomenem kulturowym. Zamawiane przez gildie obrazy – jak słynna Lekcja anatomii doktora Tulpa Rembrandta – utrwaliły wizerunek anatomów jako publicznych nauczycieli, których otaczali głodni wiedzy i sensacji mieszczanie. W teatrze De Waag anatomowie mieli możliwość pozyskiwania ciał przestępców na mocy prawa, które zobowiązywało sądy do przekazywania im zwłok. Mimo tego, materiał do sekcji pozyskiwano niezwykle rzadko. W zasadzie, w ciągu roku mogła odbyć się tylko jednak sekcja, co dodatkowo zwiększało zainteresowanie gawiedzi.

Wesaliusz i jego walka z ograniczeniami publicznej sekcji

Andreas Wesaliusz, autor rewolucyjnej De humani corporis fabrica, zdawał sobie sprawę z ograniczeń jakie publiczne demonstracje anatomiczne narzucały przeprowadzającym je medykom. Wykorzystanie jednego ciała podczas publicznej sekcji zwłok uniemożliwiało wykonanie zaawansowanych badań, bowiem każda sekcja niszczyła struktury, które mogły być potrzebne później. Zachwyt publiczności nie szedł w parze z postępem w badaniach anatomicznych. Wesaliusz postanowił wprowadzić pewne rewolucyjne rozwiązania. Przede wszystkim osobiście wykonywał cięcia, a nie zlecał ich niedoświadczonym i niepewnym studentom. Używał zwierząt w publicznych demonstracjach, preparował szkielety, które mogły być studiowane przez cały rok, a także wykorzystywał do badań dobrej jakości rysunki detali anatomicznych pozyskane od holenderskich artystów. To właśnie dzięki temu udało mu się odkryć ponad 200 błędów popełnionych przez Galena, których jego poprzednicy nie byli w stanie zauważyć, bazując tylko na sekcjach małp lub na fragmentarycznych obserwacjach, w żaden sposób nieutrwalanych.

Logistyka śmierci, etyka i konflikty społeczne

W okresie XVI-XVII wieku nie stosowano żadnych środków mogących przedłużyć przydatność zwłok do badań. We włoskiej tradycji anatomicznej zaczynano więc sekcję od brzucha, gdyż wnętrzności psuły się najszybciej. Potem odkrywano płuca i klatkę piersiową, następnie głowę, a kończyny zostawiano na sam koniec. Z tego powodu sekcje musiały odbywać się w miesiącach zimowych, które we Włoszech trwały stosunkowo krótko. W Amsterdamie, Bolonii czy Lejdzie terminarz zimowych sekcji stawał się wręcz świętem – często łączonym z karnawałem, procesjami i lokalnymi uroczystościami. Ówczesnych sekcji nie kojarzono bowiem wyłącznie z nauką medycyny. Postrzegano ją przede wszystkim jako pośmiertną hańbę (dodatkowa kara po egzekucji), naruszenie boskiego porządku, a czasem wręcz jako zamknięcie drogi do zbawienia. Tymczasem dla uczonych anatomów ciało było przede wszystkim źródłem wiedzy i warunkiem jej rozwoju. Zderzenie tych dwóch perspektyw często pogłębiały napięcia społeczne. Rodziny skazańców niejednokrotnie próbowały odzyskać ciała, władze miejskie stale negocjowały z gildiami anatomów, profesorowie uniwersyteccy rywalizowali z chirurgami, a kościół sprzeciwiał się handlowi zwłokami, choć same sekcje dopuszczał. Anatomia między XVI a XVII wiekiem była nie tylko nauką, ale wiązała się też z polityką, religią, ekonomią, a przede wszystkim ryzykiem.

Anatom jako poszukiwacz tego, czego nie powinno być

Felix Platter, Andreas Wesaliusz, Pieter Pauw i wielu im podobnych anatomów XVI i XVII wieku działało w warunkach nie tylko trudnych, lecz także moralnie i prawnie niejednoznacznych. Musieli pozyskiwać materiał do badań w świecie, który obawiał się ingerencji w ludzkie ciało. Szukali zatem zwłok ludzi, którzy „nie mieli prawa” do nienaruszalności ciała i duszy – skazańców, samotnych, ubogich. Często musieli też improwizować, gdy ludzkie ciała były nieosiągalne, sięgając po małpy, psy czy szkielety preparowane miesiącami. Mimo wszystko, to właśnie ci uczeni sprawili, że anatomia – początkowo traktowana jako ryzykowna ciekawostka – stała się fundamentem nowoczesnej wiedzy o ciele i chorobach. To ich desperackie, często nielegalne, a nierzadko i nieetyczne praktyki położyły podwaliny pod medycynę, którą znamy dziś: opartą na obserwacji, anatomii, patofizjologii i dowodzie. Dziedzictwo zuchwałej anatomii XVI-XVII wieku okazało się bezcenne.

Polecane artykuły

1 / 3
    • Silva Rerum

      Lekcja anatomii po staropolsku

      Ciekawość człowieka względem anatomii znalazła swoje ujście w XVIII-wiecznych kalendarzach i poradnikach. Mimo że poziom medycyny w Rzeczypospolitej jeszcze do lat 80. XVIII w. był dość niski, wiedza z zakresu anatomii człowieka była rozpowszechniona. Sam

      Rzeźba kobiety z trupią czaszką w prawej dłoni i wężem w lewej dłoni. Postać ubrana w długie szaty stoi w niszy. Jest to alegoria zdrowia na elewacji pałacu w Wilanowie.
    • Silva Rerum

      O publicznej sekcji zwłok gdańskiego złodzieja

      W trakcie swych wieloletnich podróży po wiedzę medyczną młody torunianin Georg Seger uczestniczył w licznych sekcjach publicznych, między innymi w Wittenberdze oraz Kopenhadze. Niekiedy występował w ich trakcie także jako pomocnik swych nauczycieli. Pierw

      Stara rycina. Przedstawia wnętrze w którym znajdują się mężczyźni. Na środku, na podeście leży martwy człowiek, który ma rozpruty brzuch. Nad nim pochyla się z nożem w ręce starszy mężczyzna z brodą. Przed podestem stoi mały chłopiec. Po lewej stronie siedzi młody mężczyzna, który coś zapisuje. Scena przedstawia sekcję zwłok.
    • Silva Rerum

      Publiczna sekcja zwłok jako wydarzenie towarzyskie

      Krakowskie studia medyczne w XVI w. miały charakter czysto teoretyczny. Scholarzy z autopsji budowę ciała ludzkiego poznawali jedynie przy nadarzających się okazjach, jak zaświadcza choćby Marcin Siennik w Lekarstwach doświadczonych (1564): „Przyglądało s

      Rycina anatomiczna. Przedstawia mężczyznę i kobietę stojących obok siebie, którzy mają zamknięte oczy. Na rysunkach ukazane są ich wnętrzności. Powyżej, nad ich głowami okrągły przedmiot.

    Słowa kluczowe

    Indeks chronologiczny