Panie w podróży; kobiece spojrzenie na turystykę w XVIII wieku

Panie w podróży; kobiece spojrzenie na turystykę w XVIII wieku

O podróżowaniu w dobie oświecenia wiemy bardzo wiele. Przyrost liczby opracowań na ten temat dowodzi trwałego zainteresowania problematyką przemieszczania się przed wynalezieniem rewolucyjnego narzędzia, jakim była kolej żelazna. Szczególnym zainteresowaniem – także ze względu na mniejszą podstawę źródłową – cieszą się europejskie (i nie tylko) podróże podejmowane przez kobiety[1], inne – także ze względu na płeć podróżniczek – niż męski udział w tzw. Grand Tour, podejmowane z odmiennych powodów niż peregrinatio academica lub jego komponent, tj. zdobycie „kwalifikacji sprawnościowo-towarzyskich” – jak to nazywał Wojciech Tygielski – czyli różnych postaci zagranicznego „nabywania ogłady” przez mężczyzn[2]

Ostatnie ćwierćwiecze XVIII wieku, okres pokoju w Europie, pozwolił wielu kobietom na podróż, najczęściej do Italii, podczas której konfrontowały swoje wyniesione z lektur oczekiwania, zwykle nasycone „duchem klasycyzmu”, z rzeczywistością włoskiego Settecento. Anna Riggs Miller (1741-1781), która wyjechała (z mężem) do Włoch, uciekając przed wysokimi kosztami życia w Anglii (rezultat zbyt agresywnego inwestowania w wiejską posiadłość), dotarła do Rzymu 1 maja 1770 r. i napisała, że „trudno tu odczuwać ennui, choć miejsce radosne nie jest. To miasto jest najlepszą ucieczką na świecie (jeśli można tak mówić o stolicy) dla wszystkich, którzy kochają sztuki piękne i znajdują przyjemność w badaniu starożytności, co bardziej skłania do melancholii niż pogody ducha”[3]. Czy możemy taką opinię rozumieć jako zapis pre-romantycznego już nastroju, z którego ta wielbicielka klasyki i antyku (i kolekcjonerka) była znana? Dalszy tok jej listu powtarzał znane wyliczanki zwiedzanych rzymskich osobliwości, jakby przejęte z przewodnika po mieście, ale pod ich powierzchnią odnajdujemy bardziej osobiste refleksje. 

Obserwacja nowych rzeczywistości przez podróżujące kobiety zaowocowała ich własnymi, czasem „zwyczajnymi i przyziemnymi”, ale tym bardziej ciekawymi spostrzeżeniami. Dobrym przykładem jest zajmująco pisany dziennik włoskiej podróży Katarzyny Platerowej, która w październiku 1785 r. zanotowała m.in., że „nasze lokum znajdowało się blisko Placu Hiszpańskiego. Było bardzo wygodne, lecz niezbyt eleganckie, szczególnie przez podłogę, która była z cegieł i nadawała mieszkaniu brudny wygląd. Powszechnie mówi się, że to wada wszystkich rzymskich domów”[4]. Wiele innych relacji potwierdza taką optykę – cenną dla historyka – nakierowaną na szczegół i codzienność.

„Przybyliśmy do Rzymu w południe [sobota, 20 listopada 1783 r.]. Wszystkie domy na przedmieściach okropne, bez odrzwi. Znaleźliśmy przy bramie (rogatce?) lasciar passare i notkę od pana Brand, kierującą nas do mieszkania u Madame Trutina, przy ulicy San Sebastianello. Składa się ono z przedpokoju, jadalni, dwóch sypialni dla nas, pokojów dla służby nad nami. Schludnie i elegancko urządzone za dwadzieścia cekinów na miesiąc, w tym pościel i użycie sreber”[5]. Tak praktyczne podejście do przyjazdu do obcego miasta zapisała w swoim dzienniku podróży dwudziestoletnia Mary Berry (1763-1852), w przyszłości pisarka[6], która podróżowała z ojcem, przedstawicielem londyńskiej klasy średniej oraz z młodszą siostrą.

„Jesteśmy w Rzymie od dziesięciu dni i już dostatecznie wiele widziałyśmy, żeby dojść do wniosku, iż to najwspanialsze miasto na świecie” -  napisała w marcu 1778 r. Philippina lady Knight (1726-99), wdowa po angielskim admirale, która wraz z córką rozpoczynała wieloletnią europejską podróż, z której nie wróciła już do Anglii (zmarła w Palermo)[7]. Także i ona nie omieszkała informować adresatki swoich listów o sprawach tak zasadniczych, jak znalezienie wygodnego rzymskiego mieszkania. Najpierw przy Piazza di Spagna „nad dachami wielu domów i trzeba wspiąć się po setce kamiennych schodów”, potem przy Corso „wynajęłam na rok za trzydzieści sześć funtów, z wejściem od drugiej najlepszej ulicy w Rzymie i z pięknym salonem… teraz mam tylko trzydzieści sześć schodów do wejścia”. 

Panna Berry natychmiast dała się porwać w wir rzymskiego życia towarzyskiego. Już wieczorem po przyjeździe wizytę złożyło jej kilku Anglików, których – pośród cudzoziemców – było w Rzymie najwięcej. Następnego dnia, w niedzielę, po wizycie w Bazylice św. Piotra, która zrobiła na niej wrażenie, spędziła wieczór u hrabiny „Scarowskiej”, tj. Katarzyny Wasiliewnej z domu Engelhardt (1761-1829), żony Pawła Skawrońskiego, rosyjskiego ambasadora w Neapolu. Warto przypomnieć i dodać, że starszą siostrą gospodyni była Aleksandra Katarzyna (1754-1838), hetmanowa wielka koronna, żona (od 1781 r.) Franciszka Ksawerego Branickiego[8]. U Skawrońskiej poznała inną Rosjankę, panią Nowosilcow (nie podejmujemy rozważań, czy była to żona postaci znanej nam z Dziadów Mickiewicza), państwa Warren (Sir George Warren był posłem w Izbie Gmin i podróżował z żoną Frances, wspierał też talent malarski George’a Romneya, który namalował jego portret z rodziną), poza tym oficera gwardii George’a Coussmakera (znanego historykom sztuki z pozowania w Londynie w 1782 r. do wspaniałego portretu pędzla Joshuy Reynoldsa) oraz Thomasa Branda, rzutkiego turystę-przewodnika, który parał się opieką nad młodymi Brytyjczykami w czasie ich europejskich wypraw. Już następnego dnia panna Berry zwiedzała Kapitol. Towarzyszyła jej Skawrońska, lady Warren oraz wspomniana wyżej lady Knight, już wówczas w Rzymie zadomowiona. Następnego dnia Berry udała się z wizytą do pracowni słynnej malarki Angeliki Kauffman, która, jak wiemy, portretowała wielu, turystów, także polskich, a wieczorem, na conversazione u słynnej Giuliany Falconieri księżnej Santa Croce (korespondentki Stanisława Augusta, której portret z 1791 r. wisi w Muzeum Narodowym[9]), lady Warren przedstawiła ją kardynałowi de Bernis, ambasadorowi Francji i animatorowi rzymskiego życia towarzyskiego. Przebywający kilka lat później w Rzymie amerykański dyplomata William Short  wspominał, że „obcy rzadko są tu zapraszani na obiady, prócz kardynała de Bernis, który prowadzi dom otwarty i czyni honory w sposób swobodny i niezwykle przyjemny”[10]. Oba źródła – dziennik oraz listy z podroży – przynoszą bogactwo szczegółów, obserwacji i refleksji Angielek konfrontowanych z zamorską – w cytowanych tu przypadkach rzymską – codziennością i odmiennością. Lady Knight zauważała, że „gdyby nie koszt, na jaki cię narażam wypełniłabym wiele kart opisami”, a potem pozwoliła sobie na krótką, bardzo stereotypową charakterystykę pisząc „Włosi są, jak sadzę, ludźmi bezużytecznymi, niewielu warto poznać. Panie ubierają się okropnie, jak wędrowne aktorki i tyle noszą błyskotek ile w gabinecie woskowych figur przy Fleet street”[11].

Podróżniczki wykazują się zwykle dużą sprawnością we władaniu piórem i bystrym okiem. Panna Berry zanotowała – pod datą wizyty u księżnej – że „jest tu cesarz (tj. Józef II): przybył koło południa do Rzymu bez kurierów, niespodziewanie dla papieża i swego własnego posła. Pół godziny po przybyciu odbył długą naradę z papieżem i udał się z nim do św. Piotra. Ułożono dla nich dwie poduszki obok siebie, ale cesarz swoją odłożył i klęczał na kamieniach. Wygląd ma pełen życia i miły, a maniery swobodne i uprzejme, całe jednak zachowanie nie jest, jak uważam, bez oznak pychy, co uniemożliwia każdemu zapomnieć, że w hrabim Falkenstein [siedzi] cesarz”. I jednym tchem dodawała „zaczęłam uczyć się włoskiego u signora Dalmazzoni po sześć cekinów na miesiąc, codziennie jedna z nas” (chodziło o siostrę)[12]

Podróżniczki należały do różnych warstw społecznych: Platerowa była bogatą arystokratką (czego boleśnie doświadczył młody Kościuszko, starając się o rękę jej siostry), Riggs-Miller szlachcianką z pretensjami do salonowego gwiazdorstwa, natomiast lady Knight, mimo tytułu i aspiracji, dysponowała względnie skromnymi zasobami. To jednak tylko jedno z kryteriów oceny spisanych przez nie narracji. Riggs-Miller zanotowała: „oczekuje się, że przyjeżdżamy tu, aby patrzeć i dowiedzieć się”. Czytając relacje kobiet z podroży trzeba taką właśnie motywację brać pod uwagę. Lektura ich listów i dzienników ujawnia postrzeganie cudzoziemskiej inności nie tylko przez pryzmat społecznego statusu, osobistych obserwacji i nabywanej wiedzy, ale także płci. 

Przypisy:

[1] Brian Dolan, Ladies of the Grand Tour, Flamingo, London 2001.
[2] Wojciech Tygielski, W podróży po Europie. Studia z dziejów kultury nowożytnej, WUW Warszawa 2019, s.321.
[3] [Anna Riggs Miller], Letters from Italy /…/ in the years MDCCLXX and MDCCLXXI to a Friend residing in France by an English Woman, 2nd edn. /…/ vol. II, London, printed for Edward & Charles Dilly, [1777], s.222.
[4] Katarzyna z Sosnowskich Platerowa, Moja Podróż do Włoch. Dziennik z lat 1785-1786, wstęp i opr. Małgorzata Ewa Kowalczyk, LTW Łomianki 2013, s.134.
[5]Extracts of the Journals and Correspondence of Miss Berry, from the year 1783 to 1852, ed. Lady Theresa Lewis, Longman’s, Green & Co., London 1865, vol. 1, s.55.
[6] Na temat jej nieudanych prób zaistnienia w środowisku autorów piszących dla teatru zob. Susanne Schmid, Mary Berry’s „Fashionable Friends” (1801) on Stage, The Wordsworth Circle 42/3,2012,s.172-177.
[7]Lady Knight’s Letters from France and Italy, 1776-1795, ed. Lady Eliott-Drake, Arthur C. Humphrey’s ,187 Piccadilly, London 1905, s.46. 
[8] https://www.polskipetersburg.pl/hasla/branicka-aleksandra-katarzyna-ur-engelhardt (31.12.2025)
[9] Ilustracja np. Angela Sołtys, Opat z San Michele. Grand Tour prymasa Poniatowskiego i jego kolekcje, Zamek Królewski w Warszawie, 2008, s.84
[10] Cyt. za Joseph G. Fucilla, An American Diplomat in Settecento Italy, Italica 26/1,1949, s.92.
[11] Lady Knight’s Letters..., op. cit., s.58.
[12]Extracts..., op. cit., s.57.

Polecane artykuły

1 / 3

    Słowa kluczowe

    Indeks geograficzny

    Indeks rzeczowy