Staropolski wizerunek rzemieślnika własną ręką pisany
Na początku XVII wieku nasila się konflikt pomiędzy wolnymi kuźnikami a szlachtą, która chce przejąć wpływy z branży kuźniczej. Właściciele zakładów bronią się przed tym na różne sposoby. Trwają dyskusje, procesy sądowe, przepychanki. Jeden z nich, Walenty Roździeński – sam niedługo wcześniej nobilitowany – postanawia zwrócić uwagę na los kuźników używając języka, który szlachta tak dobrze zna: wierszowanej epiki. W swoim utworze odwołuje się do klasycznej mitologii, wątków biblijnych, podpiera się licznymi utworami łacińskimi i greckimi, przedstawia całe spektrum działalności zawodowej, złożoną historię, a przede wszystkim prezentuje siebie jako specjalistę, a swoją grupę jako wolnych ludzi świadomych własnej wyjątkowości.
Ta wizja jest niezwykła i inspirująca, ale to jedynie hipoteza, i to o dosyć wątłych podstawach. Prawdą jest, że istnieje poemat Officina ferraria, abo huta y warstat z kuźniami szlachetnego dzieła żelaznego i znany jest jego autor – ale jak wyglądały okoliczności powstania utworu, nie jesteśmy w stanie powiedzieć. Zachował się w jednym egzemplarzu, a w źródłach staropolskich mamy bodaj jedną wzmiankę o jego posiadaniu w bibliotece domowej. Prawdą jest też konflikt pomiędzy kuźnikami, którzy – podobnie jak niektóre inne zawody – byli grupą względnie wolną w świecie staropolskim. I prawdziwe są też liczne, techniczne szczegóły opisane w utworze.
Kuźnicy staropolscy
Kuźnicy byli grupą zawodową, która zajmowała się wytapianiem i przygotowywaniem żelaza wykorzystywanego następnie do produkcji przedmiotów i narzędzi. Surowcem do wytopu były różnego rodzaju rudy, których dostępność umożliwiała budowę hut i zakładów przetwórstwa. Lokalizowano je zazwyczaj w oddaleniu od miast czy wsi, priorytetem był bowiem dostęp do rud (zwłaszcza darniowych) oraz lasów (do wyrobu węgla drzewnego). Kluczowe były także rzeki, których prąd poruszał koła wodne wykorzystywane do napędzania miechów tłoczących powietrze i młotów kuźniczych.
Wydobywanie i przerabianie rud nie było przywilejem monarchy, więc kuźnicy otrzymywali prawo założenia zakładu i dalej funkcjonowali jako „przemysł prywatny”. Byli grupą ludzi względnie wolnych. Co więcej, otrzymali od kolejnych władców niejeden przywilej ułatwiający funkcjonowanie. Dopiero Stefan Batory udzielił prawa do zarządzania złożami rud właścicielom majątków szlacheckich. To spowodowało od końca XVI wieku stopniowy zanik niezależnych kuźnic na rzecz zakładów prowadzonych lub licencjonowanych przez szlachtę, która wykupywała majątki kuźników i stopniowo usuwała ich ze swoich terytoriów.
Na Górnym Śląsku, który jest ważny w kontekście omawianego poematu, kuźnicy otrzymywali przez lata, nierzadko przez nadanie, majątki, a czasem w zarząd nawet sołectwa. Płacili za nie czynsz właścicielom (na przykład księciu) i cieszyli się dużą swobodą (w porównaniu do innych zawodów). W XVI wieku zasady zaczęto zmieniać na bardziej niekorzystne dla kuźników. Wszystkie te procesy miały prowadzić do przejęcia majątków przez szlachtę, większego uzależnienia pracowników i zakładu od nowego właściciela, który mógł czerpać z niego korzyści i dobrze na produktach żelaznych zarabiać, pomnażając swój majątek.
Żelazo produkowane przez kuźnice było później wykorzystywane zarówno do wyrobu narzędzi (rolniczych i rzemieślniczych), jak i przedmiotów czy urządzeń codziennego użytku (okucia, zamki, kraty, drzwi) – a także broni. Kuźnicy mieli więc znaczący udział w wielu gałęziach gospodarki.
Rudy
Produkcja żelaza zaczynała się od wydobycia rud darniowych, które pozyskiwano z terenów nadrzecznych, łąk czy torfowisk, przez które płynęły cieki wodne. Rudy były wykopywane i transportowane do kuźnic, tam następnie wytapiane w piecach (z wykorzystaniem węgla drzewnego) aż do uzyskania żelaza, które następnie formowano w sztaby czy kęsy i sprzedawano dalej (czasem również wyrabiano część produktów na miejscu). Efekt działalności kuźnic – żelazo – był powszechnie znany i wykorzystywany, jednak same zakłady były usytuowane w pewnym oddaleniu od siedzib ludzkich, a ich pracownicy skwapliwie strzegli tajników produkcji, która dawała im szczególny status wolnych specjalistów.
Na terenach dzisiejszej Polski znajdowało się kilka zagłębi związanych z wydobyciem i przeróbką rud żelaza. Ich ślad znajdujemy w nazwach miejscowości; Ruda, Rutka, Huta, Hucisko i podobnych. Ważnymi regionami kuźniczymi były Góry Świętokrzyskie oraz tereny Śląska i Małopolski. To właśnie na pograniczu tych dwóch krain działał Walenty Roździeński, autor poetyckiego opisu życia i pracy kuźników[1]. Związany z Księstwem Siewierskim i kręgiem Andrzeja Kochcickiego oraz Wojciecha Padniewskiego jest pamiętany przede wszystkim jako autor poematu Officina ferraria, ale należy zaznaczyć, że sam był kuźnikiem, a następnie mistrzem i właścicielem kuźnicy.
Szlachetne dzieło żelazne
Historia hutnictwa i metalurgii nie wydaje się być dobrym tematem dla poety. Jednak tradycja utworów głoszących chwałę pracy rolników i rzemieślników sięga starożytności, żeby wymienić choćby Georgiki Wergiliusza. Znaczenie tej tradycji potwierdzają odwołania do Georgik obecne w dekoracjach apartamentów królewskich w Pałacu Wilanowskim; na polecenie Jana III przedstawiono tu sceny inspirowane właśnie poezją Wergiliusza.
Officina ferraria abo huta i warstat z kuźniami szlachetnego dzieła żelaznego to poemat wydany w 1612 roku w Krakowie w drukarni Szymona Kempiniego. W literaturze polskiej to unikatowe dzieło przedstawiające prace kuźników i napisane przez człowieka, który sam był przedstawicielem tego zawodu. Składa się z dość luźno połączonych części omawiających różne aspekty działalności górniczej i kuźniczej. Znajdujemy więc rozdział poświęcony historii, kontekstom biblijnym i mitologicznym; obszerną część zajmują fachowe passusy opisujące rodzaje rud i sposób ich wytapiania, a także zarządzanie gospodarstwem i zawody kuźnicze. W utworze znajduje się też miejsce na opis kuźnic z pogranicza Małopolski i Śląska oraz odpowiednie (krótsze) fragmenty poświęcone górnikom. Poemat Roździeńskiego jest dobrym źródłem wiedzy o obyczajowości zawodowej, wierzeniach, stosunkach pomiędzy pracownikami i regułach, jakimi się kierowali. Jest też obudowany szerokim kontekstem historycznym i technicznym. Badacze naliczyli 21 tekstów, do których autor wprost się odwoływał (odnotowywał tytuły i autorów w tekście lub marginaliach albo parafrazował całe fragmenty).
Starodruk (klocek) PL 178, w którym w latach 20. XX wieku zidentyfikowano unikat Officina ferraria, przechowywany był w Bibliotece Kapitulnej w Gnieźnie. W czasach stalinowskich został nieformalnie wypożyczony i po historii pełnej niedopowiedzeń oraz nieuczciwości znalazł się w Bibliotece Narodowej w Warszawie.
Narrator utworu sam jest specjalistą-kuźnikiem i wyraźnie możemy dostrzec, że zależy mu na dobrym obrazie grupy zawodowej. Nie jest bezstronny, wręcz przeciwnie, sporo miejsca poświęca na przedstawienie szczególnej roli „Wulkanowego fachu”. Cały pomysł na ten utwór to właśnie podkreślenie ważności grupy zawodowej i wartości jej pracy. Kolejne części tekstu na różne sposoby przedstawiają te kwestie.
Perspektywa historyczna
Utwór zawiera wiele odniesień do klasycznych dzieł literackich. Narrator wspomina Księgę Rodzaju, mitologię grecko-rzymską i teksty starożytne przedstawiające jej wersje. Dawność fachu, jego obecność w kluczowych i dawnych tekstach kultury jest probierzem ważności:
Jeszcze złota i srebra na ten czas nie było
Na świecie, gdy żelazo i z miedzią nastało
Kowalstwem i metalurgią zajmował się „Tubal-Kain, Lamechów syn” („który młotem robił i był rzemieślnikiem wszelkiej roboty od miedzi i żelaza”, jak napisze Jakub Wujek), jeden z potomków Adama – tak więc fach rolniczy (możemy też rozumować: szlachta!) i rzemieślniczy (kuźnicy) razem wspomniane są już w początkach ludzkości. Podobnie dzieła klasyczne – wszyscy znamy opowieści o Hefajstosie-Wulkanie i jego kuźniach rozsianych w kilku górach. Narrator wspomina także postacie cyklopów, które bywają interpretowane jako uosobienie ciężkiej rzemieślniczej pracy. Wskazuje również inne liczne źródła mówiące o kowalstwie, kuźnictwie czy metalurgii, o ich początkach w różnych krajach, zawsze czyniąc to wierszem i zawsze powołując się na źródła.
Specjalizacja
Wizję fachu, który nie jest tylko prostym wrzucaniem rudy do ognia i wyciąganiem kęsów żelaza narrator kreuje opowiadając także o rodzajach surowców, z których korzysta. Jest to bardzo specjalistyczny passus, w którym przedstawia typy rudy żelaznej, „metalu najprzedniejszego”, na pierwszy rzut oka nierozróżnialne („ją poznać rzecz trudna w istności”). Jest to także okazja do topograficznego omówienia złóż i miejsc wydobywania.
Produkt i jego rola
Produkt kuźników – żelazo – jest powszechnie stosowany i w tej powszechności jest materiałem „nad skarb każdy drogim”:
Jeszcze złota i srebra na ten czas nie było
Na świecie, gdy żelazo i z miedzią nastało
Które Bóg po upadku człowieka pierwszego
Podał temuż człowiekowi ku potrzebie jego,
Aby gospodarstwi swoje odprawował,
Kopał i orał ziemię, i wszytko sprawował
To przez nie, cobykolwiek jemu było potrzeba
Do nabycia odziewi, żywności a chleba.
W ten sposób podkreślone zostaje także pierwotne przeznaczenie żelaza: to materiał na narzędzia pracy, a nie broń. Ale żelazo wykorzystuje się również do produkcji broni, co tylko zwiększa jego wartość i znaczenie w kulturze. „Najmocnejszy metal między metalmi i napotrzebniejszy człowiekowi”, jak twierdzi narrator, pojawia się przy każdym aspekcie życia ludzi, przy pracy, przy okazji konfliktów. W utworze zawarty został cały rozdział poświęcony roli i wartości żelaza (O żelezie, które mocą swoją w cnocie a w godności każdy metal na świecie przechodzi). Żelazo pozwala uprawiać ziemię, kuć lemiesze, radlice, brony, kosy, motyki; żelazo pozwala budować imperia i „szerokie do gruntu carstwa niszczyć” (jakby napisał Kochanowski). Możemy tu dostrzec też starą, biblijną formułę o lemieszach i pałaszach – czy przekujemy jedne w drugie czy odwrotnie, nadal będzie to „szlachetne żelazo”. Rozdziały zajmujące się historią rzemiosła oraz wydobyciem i obróbką rud zostały w znacznym stopniu oparte o specjalistyczne podręczniki, przede wszystkim o ceniony i podstawowy traktat De re metallica Georgiusa Agricoli.
Złożona społeczność
Częścią utworu jest rozdział Porządek gospodarstwa kuźniczego, w którym narrator objaśnia, jak powinno być prowadzone gospodarstwo i prezentuje czytelnikom różne zawody kuźnicze. Są więc koszytarze (pilnowali porządku i czystości, dbali o podtrzymywanie ognia), węgielnicy (przygotowywali węgiel drzewny), dymarze (zajmowali się piecami i samym wytopem) i kowale (dbali o młoty, miechy i kuli wytopione żelazo). Nad tym wszystkim czuwał mistrz kuźniczy,
[którego] jako ojca własnego słuchamy,
A on nas do żywności naszej potrzebami
Opatruje: piniądzmi, chlebem i szatami.
Jednak to nie wszystkie obowiązki mistrza; odpowiada za całą organizację, zapewnienie surowca, codzienną pracę i zbyt żelaza. Powinien umieć to, czego wymaga od swoich pracowników. Musi także pilnować swoich pracowników, żeby nie kradli i nie działali na szkodę całej społeczności. Ogólnie nie jest to łatwe zajęcie –
Jest ci to gospodarstwo, wierz mi, węzeł trudny,
Nie każdemu rozwięzać bywa, wierz mi, zaraz snadny.
Zamknięta społeczność kuźników, mieszkająca i pracująca w oddaleniu od osad, a zwłaszcza miast, zajmująca się niełatwym rzemiosłem, wytworzyła swój świat wierzeń i duchów. Narrator przytacza szereg historii o spotkaniach kuźników (ale także górników) ze zjawami, duchami, koboldami i innymi stworami, które zapełniają ich świat. Wydaje się, że wiele z nich to próby tłumaczenia naturalnych fenomenów. „Wietrunki” i ogniki pośród torfowisk zapewne można wytłumaczyć ulatnianiem się metanu; cienie i dźwięki widoczne w podziemiach to efekt ciemności i gry świateł; zatopienia, pożary i wybuchy w kopalniach to złośliwość stworów. Nocne wizyty uboża (czyli duszków „branżowch”) w kuźnicach to chyba element tradycyjnych wierzeń powtarzanych od lat. Ich obecność jest znana, ale dyskretna, a oddzielenie świata ludzi od świata stworzeń może zapewnić powodzenie.
Konterfekt
Wreszcie ostatni fragment tekstu, najbardziej znany i poprzedzony często reprodukowanym drzeworytem, przedstawia Własny konterfekt abo wyobrażenie żywota kuźniczego. Jest to prezentacja postaci kuźnika napisana w pierwszej osobie. Tu kuźnik mówi nam głównie o trudzie swojej pracy, ranach, jakie musi znosić, poparzeniach i życiu pełnym wyrzeczeń. Wydaje się, że jedynie duma z wykonywanego zawodu trzyma go przy tym zajęciu. Praca jest niebezpieczna, mieszkanie liche, zapłata zużywana na bieżąco. Jedynie świadomość, że
jeszcze od Cyklopów począwszy w niewoli
U żadnego tyranna nigdyśmy nie byli.
Praw żadnych i statutów pisanych nie mamy,
Tak się tylko zwyczajem cyklopskim rządzimy
Bez przysięgłych, ławników, wójta u burmistrza,
Wszakoż mamy między sobą mistrza.
Officina ferraria to unikatowy poemat w literaturze staropolskiej. Trudno odnaleźć podobne tematy i perspektywy przedstawione wierszem w tamtej epoce. Nie jest to tylko utwór prezentujący obyczajowość środowiskową, ale też przykład tekstu prezentujący inne (od dominujących wówczas w literaturze) wartości i zasady: dumę z zawodu, etos pracy, wartość wytworu pracy.
[1] Innym utworem, dość tradycyjnym, łacińskim poematem humanistycznym, który opisuje zakłady kuźnicze i górnicze na Śląsku, jest Ferri officinarum fodinarumque Silesiacarum descriptio et denotatio brevis (Kuźnic śląskich i kopalń opis i oznaczenie krótkie) Krysztofa Wintera, jednak w mniejszym stopniu mówi nam coś o obyczajach i charakterze zawodu.
Bibliografia:
Nowe roździeńsciana. Studia o Walentym Roździeńskim i jego dziele „Officina ferraria” z roku 1612, pod red. A. Jarosz, Wrocław 1985.
R. Ocieczek, Społeczna i historycznoliteracka funkcja „Officina ferraria” Walentego Roździeńskiego w świetle recepcji utworu, Katowice 1975.
J. Piaskowski, Walenty Roździeński i jego poemat hutniczy „Officina ferraria”, Katowice 1991.
R. Pollak, Staropolski poemat o górnikach i hutnikach, w: Od renesansu do baroku, Warszawa 1969.
M. Radwan, Rudy, kuźnice i huty żelaza w Polsce, Warszawa 1963.
T. Ratajczak, G. Rzepa, Polskie rudy darniowe, Kraków 2011.
Roździeńsciana. Studia o Walentym Roździeńskim autorze „Officina Ferraria” z 1612 roku, red. S. Rospond, Wrocław 1965.
W. Roździeński, Officina ferraria abo huta i warstat z kuźniami szlachetnego dzieła żelaznego, oprac. R. Pollak, M. Radwan i S. Rospond, Wrocław 1962.