Włodzimierz Potocki – mit napoleońskiego herosa
Włodzimierz Potocki (1789-1812) nie należy dziś do powszechnie znanych postaci historycznych. W przeciwieństwie do osławionego ojca, targowiczanina Szczęsnego, który na trwałe (choć jednoznacznie negatywnie) zapisał się w zbiorowej pamięci, jego syn, bohater wojen napoleońskich, kojarzony jest głównie przez historyków wojskowości. Warto jednak bliżej przyjrzeć się krótkotrwałej sławie, jaką Potocki zdobył tuż po śmierci. Była ona ciekawym przykładem, jak hańbę przodków starano się zacierać głośno promowanymi (nawet z przesadą) zasługami potomków.
Włodzimierz przyszedł na świat w Tulczynie jako czwarty syn Szczęsnego i jego drugiej żony Józefiny z Mniszchów. Tradycje wojskowe były dość silne w rodzinie Potockich. Pradziad Szczęsnego był hetmanem wielkim koronnym (i jednym z pięciu hetmanów w rodzie), a sam Szczęsny sprawował urząd generała artylerii koronnej, miał też stopień generała lejtnanta. Potem był również generałem w wojsku rosyjskim. Służba w armii carskiej mogła się więc wydawać naturalnym przeznaczeniem dla jego zainteresowanego wojaczką syna. Będąc dziedzicem obszernych dóbr daszowskich i podwysockich na terenie dzisiejszej Ukrainy, około 1806 r. własnym sumptem wystawił pułk kozaków, przeznaczony do walki z Turcją. W dowód uznania, car Aleksander I przyznał mu stopień pułkownika. Już jednak w 1808 r. Włodzimierz wstąpił do armii Księstwa Warszawskiego w stopniu kapitana, początkowo służąc w sztabie generalnym. Potem został dowódcą baterii artylerii (którą sam ufundował), następnie szwadronu. Jego protektorem był minister wojny Józef Poniatowski. Kariera syna Szczęsnego budziła jednak kontrowersje, tym bardziej, że Poniatowski miał powoływać się na zasługi jego ojca w staraniach o awanse u Fryderyka Augusta. Choć publicznie nikt Włodzimierzowi pochodzenia nie wytykał, niechęć wobec targowiczan (w tym wyróżniania ich dzieci) była wówczas szeroko dzielona.
Przejście Potockiego na stronę Napoleona (choć oficjalnie Rosja była jeszcze wówczas sojusznikiem Francji) interpretowano potem jako przejaw dążenia do zmazania win ojcowskich (np. Julian Ursyn Niemcewicz). Stanisław Wodzicki wspominał jednak, że Włodzimierz „zaczął myśleć i czynić jak Polak” pod wpływem publicznego zelżenia przez wielkiego księcia Konstantego (za noszenie cywilnego kapelusza w jego obecności). Opisywane przez pamiętnikarza zdarzenie, rzekomo mające miejsce w Krakowie, trudno jednak przekonująco osadzić na linii czasu.
Będąc już w polskiej służbie, Włodzimierz Potocki wyraźnie starał się dowieść, że jest godny pokładanego w nim zaufania. Abstrahując od zaangażowania w rozwój artylerii, odznaczył się w wojnie polsko-austriackiej w 1809 r. Brał udział zarówno w bitwach pod Raszynem i Sandomierzem (tutaj został ranny), jak i w zdobyciu Krakowa. W nagrodę uzyskał krzyże kawalerskie Legii Honorowej i Orderu Wojskowego (Virtuti Militari). Po zakończeniu działań wojennych, otrzymał awans na pułkownika i dowództwo pułku artylerii. Musiał jednak podać się rychło do dymisji, ze względu na groźbę pozbawienia dóbr, dotyczącą poddanych rosyjskich służących w obcych armiach. Choć Cesarstwo wciąż jeszcze teoretycznie należało do sojuszników Napoleona, w rzeczywistości relacje były już wówczas napięte, zapowiadając zbliżający się wybuch wojny. Co znamienne, dymisja Potockiego nie spowodowała zgorszenia po polskiej stronie. Obrona stanu posiadania była dla ówczesnej elity wojskowej, w znacznej mierze wywodzącej się z zamożnego ziemiaństwa, całkowicie zrozumiała. Po kilku miesiącach, Potocki powrócił jednak do służby w wojsku polskim.
Potocki nie dożył wybuchu wojny z Rosją, która miałaby dla niego symboliczny charakter. Wszakże ojciec zapamiętany został jako zausznik Moskwy. Włodzimierz zmarł kilka miesięcy wcześniej w Krakowie, w wieku niespełna 24 lat, z dość prozaicznego powodu – zachorował na dezynterię (w późniejszej historiografii przejęło się jednak, że powodem był tyfus). Niemcewicz, ceniący jego „dowody talentu i męstwa” oraz zadatki na „wielkiego wojownika”, postrzegał przedwczesną śmierć Włodzimierza jako „karę i pomstę Boską” za grzechy ojca.
Tak mało bohaterski zgon człowieka, który przez ostatnie lata bardzo starał się dowieść swojego heroizmu, stał się początkiem (ulotnej, co prawda) pośmiertnej legendy. Rodzina wyprawiła Potockiemu wspaniały pogrzeb, który pod względem rozmachu nie miał w Krakowie równych w ostatnich dziesięcioleciach (nie licząc pogrzebów duchownych). Jego elementem był obszerny kondukt, w którym uczestniczyła elita miasta, jak również liczni oficerowie i żołnierze. Towarzyszyło mu bicie dzwonów w miejskich kościołach, będące dużym wyróżnieniem. Ciało złożono w katedrze na Wawelu – w krypcie, w której kilkanaście lat wcześniej pochowano Julię z Lubomirskich Potocką (pierwszą żonę Jana Potockiego, którego druga żona Konstancja była rodzoną siostrą Włodzimierza – wawelscy kanonicy wyrazili zgodę na pochówek właśnie dzięki temu powinowactwu). Kazanie pogrzebowe wielokrotnie podkreślało znakomitość pochodzenia zmarłego, rzecz jasna nawet nie sugerując niechlubnych, a powszechnie znanych czynów ojca. Potocki był prezentowany jako prawdziwy bohater godny wielkości swojej rodziny i powiększający szeregi jej wybitnych przedstawicieli. Niedługo później w podobnych duchu głosił jego sławę Stanisław Kostka Potocki przy okazji mowy na pogrzebie ich dalekiego wspólnego kuzyna Adama Potockiego, zmarłego w listopadzie 1812 roku w następstwie ran odniesionych w bitwie pod Możajskiem. Jego śmierć stała się punktem odniesienia dla szerszej refleksji Stanisława Kostki nad dramatem młodych arystokratów, w tym Włodzimierza, którzy pomimo wszelkich predyspozycji nie zdołali odegrać wielkiej roli w historii z powodu przedwczesnego zgonu.
Najbardziej trwałym świadectwem rodzinnego kultu Włodzimierza, który miał się przerodzić w publiczny, był pomnik na Wawelu. Pomysłodawczynią była wdowa Tekla z Sanguszków (secundo voto Thomas). W 1816 r. zleciła ona to zadanie słynnemu duńskiemu rzeźbiarzowi Bertelowi Thorvaldsenowi, od niedawna zatrudnionemu przy pomniku Józefa Poniatowskiego. Pośrednikiem była znana koneserka sztuk pięknych Anna z Tyszkiewiczów Potocka (później Wąsowiczowa), synowa Stanisława Kostki. Według pierwotnego pomysłu monument miał ukazywać Włodzimierza stylizowanego na rzymskiego żołnierza, razem z figurą Polonii (wskazującą na niego, albo wkładającą wieniec na jego głowę). Dodatkowo, miał on jakoś nawiązywać do faktu ufundowania przez Potockiego oddziału artylerii jako szczególnie ważnej zasługi zmarłego. Ostatecznie jednak Thorvaldsen zdecydował się na samą antykizowaną figurę Włodzimierza. Ukazał go niczym greckiego herosa z mieczem przepasanym przez ramię oraz hełmem i zbroją u stóp. Dodatkową oprawę dla tej czysto klasycznej rzeźby stanowił monumentalny neogotycki parawan z orłem u szczytu, stanowiący zapewne nawiązanie do specyfiki miejsca. Ustawiono go w bardzo reprezentacyjnym, bo widocznym miejscu – w arkadzie ambitu otaczającego prezbiterium. Pomnik zachował się do dziś. Jego obecne usytuowanie dobrze świadczy jednak o tym, że nawet w Krakowie sława Włodzimierza nie zakorzeniła się zbyt głęboko. W wyniku wielkiej restauracji katedry na przełomie XIX i XX wieku rzeźba została pozbawiona wspomnianej neogotyckiej obudowy, jak również usunięta z pierwotnego miejsca i schowana. Ostatecznie przeniesiono ją do jednej z kaplic i ustawiono w taki sposób, że z trudem można ją dziś dostrzec, nie mówiąc o dokładnym oglądaniu. Losem przestawionego monumentu zainteresował się jednak Stanisław Wyspiański, który uwzględnił go wśród postaci dramatu Akropolis (akt I, scena 10) z 1904 r.
Bibliografia
W. Bigoszewska, Potocki Włodzimierz h. Pilawa, w: Polski słownik biograficzny, t. 28, Wrocław 1984-1985, s. 229-230.
J. Czubaty, Zasada „dwóch sumień”. Normy postępowania i granice kompromisu politycznego Polaków w sytuacjach wyboru (1795-1815), Warszawa 2005.
M. Getka-Kenig, Stanisław Kostka Potocki. Studium magnackiej kariery w dobie upadku i „wskrzeszenia” Polski, Warszawa 2021.
J. Ursyn Niemcewicz, Pamiętniki 1811-1820, t. 1, Poznań 1871.
W. Rostworowska-Kenig, Nekropolia wawelska w latach 1796-1846, Kraków 2023.
S. Wodzicki, Wspomnienia z przeszłości od roku 1768 do roku 1840, Kraków 1873.