Fotogrametria w muzeum

Fotogrametria w muzeum
  • projekty unijne
  • dotacja MKiDN
  • fundusze pomocowe

Muzeum, które posiada zabytkowy budynek, wnętrza, meble, rzeźby oraz rozległy park, od fotogrametrii raczej nie ucieknie. Co więcej, wcale nie zamierza uciekać, tylko czerpać z niej pełnymi garściami. Korzyści z tej techniki jest wiele, a pracy przy niej niemało. Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie poznało się na niej całkiem dobrze – i udostępnia efekty.

Fotogrametria – zdjęcia zamiast metrówki

Fotogrametria jest techniką pomiarową, która polega na wykonaniu dużej liczby zdjęć przedmiotu, pomieszczenia, elewacji czy terenu, by na ich podstawie wygenerować trójwymiarowy model, ortoobraz, ortofotomapę lub jej wariant – true ortho (inaczej prawdziwą ortofotomapę). O nich za chwilę. Chodzi o to, by poznać wymiary danego obiektu, wnętrza czy terenu bez użycia metrówki.

Aby uzyskać precyzyjne dane, zdjęcia robi się pod różnymi kątami i z wysokim wzajemnym pokryciem. Oznacza to, że jedno zdjęcie „zakrywa” drugie – nachodzą na siebie przynajmniej w 80%. W praktyce fotogrametra przesuwa się bardzo powoli np. wzdłuż ściany i rejestruje kadr po kadrze.

Fotogrametra dokumentuje klatkę schodową Fot. Katarzyna J. Kowalska

Cechą i celem wszystkich produktów fotogrametrycznych jest to, że można je zmierzyć. Np. ortoobraz oddaje rzeczywiste wymiary pomieszczenia – jak rzut prostokątny, czyli bez zniekształceń kątowych właściwych zwykłej fotografii. Możemy tak mierzyć odległości, powierzchnię czy – na ich podstawie – objętość miejsca lub obiektu. Aby uzyskać ten efekt, potrzebne jest specjalne oprogramowanie, które zmienia zdjęcia w gęstą chmurę punktów. Z niej następnie można wygenerować ortoobraz czy model 3D.

Ilu właściwie zdjęć potrzeba do wygenerowania chmury punktów? Jak zwykle – to zależy. Kluczowe znaczenie mają rozmiar obiektu i oczekiwana rozdzielczość. Dla przeciętnego pomieszczenia o czterech ścianach fotogrametra musi wykonać 700-800 ujęć. W przypadku rzeźby ogrodowej potrzeba ich 300-400. Podczas pracy nad Bramą Główną do wilanowskiego pałacu takich zdjęć wyszło ponad półtora tysiąca. Bywa, że liczba ta sięga kilku tysięcy.

Trójwymiarowy model Bramy Głównej. Można go obejrzeć na stronie wmuzeach.pl

Od zdjęć do gęstej chmury punktów

Na całość działań związanych z fotogrametrią możemy spojrzeć jak na proces składający się z kilku etapów. Podstawą jest dobrze przygotowane stanowisko pomiarowe. Jeśli to możliwe, przygotowuje się je w kontrolowanych warunkach oświetleniowych – idealnie w atelier fotograficznym. Takie warunki są charakterystyczne dla fotogrametrii bliskiego zasięgu, czyli zdjęć wykonywanych z niewielkiej odległości. Specjaliści ustawiają lampy studyjne i namioty bezcieniowe. Ważna jest też osnowa fotogrametryczna, czyli rozmieszczenie charakterystycznych punktów i określenie ich współrzędnych.

Stanowisko pomiarowe z oświetleniem studyjnym i osnową fotogrametryczną, przed obiektywem zabytkowa dekoracja pałacowych hełmów Fot. Katarzyna J. Kowalska

Małe przedmioty można ustawić na stoliku obrotowym, a większe i cięższe – na kawalecie. Jeśli mamy do czynienia z obiektem, którego nie da się przenieść do atelier (np. rzeźba w parku), zdjęcia robi się na miejscu, a zmiany oświetlenia kontroluje za pomocą wzornika kolorów. W przypadku wysokich obiektów prace nabierają rozmachu. Podczas opracowania Bramy Głównej konieczne było wynajęcie podnośnika.

Fotogrametra ma w swoim instrumentarium aparaty fotograficzne oraz skanery laserowe. Połączenie dwóch technik pomiarowych pozwala na uzyskanie produktów lepszej jakości i o większej rozdzielczości. Obie prowadzą do utworzenia chmury punktów, przy czym fotogrametria potrzebuje do tego zdjęć, a skaner generuje ją od razu. Skaner działa w następujący sposób: wiązka lasera odbija się od powierzchni obiektu i wraca z informacją o współrzędnych danego punktu i odległości od urządzenia. Mierzy nie tylko odległości, ale i kąty, dzięki którym może obliczyć położenie punktu w przestrzeni trójwymiarowej. Wystarczy kilka minut, by z milionów pomiarów skaner wygenerował chmurę punktów.

Na tablecie widać, gdzie znajdują się stanowiska pomiarowe skanera Fot. Katarzyna J. Kowalska

Następnym krokiem jest przetworzenie zdjęć w specjalnym oprogramowaniu. Najpierw działa człowiek – przegląda i ewentualnie odrzuca gorsze lub nadmiarowe ujęcia. Po nim na scenę wkracza algorytm. Wyszukuje na każdej fotografii punkty charakterystyczne, których odpowiedniki odnajduje na pozostałych. Sprawdza i porównuje każdą możliwą parę zdjęć. Na ich podstawie program najpierw określa ich położenie w przestrzeni, a później odtwarza głębię. Po tych zabiegach finalnie tworzy wspomnianą już gęstą chmurę punktów (dense point cloud). W kolejnym kroku punkty te łączą się w maleńkie trójkąty i wszystkie razem tworzą siatkę (mesh) – wstępny model, który zostanie szczegółowo dopracowany.

Z chmury punktów do celu

Po nałożeniu tekstury na siatkę złożoną z milionów trójkątów otrzymamy model 3D, który dokładnie odwzorowuje kształt oryginalnego przedmiotu – rzeźby, mebla czy budowli. Tekstura bazuje na zdjęciach, dzięki którym model jest fotorealistyczny. Jakość końcowego produktu zależy od poziomu skomplikowania kształtu, połysku, rozdzielczości zdjęć i sposobu ich wykonania.

Trójwymiarowy model rzeźby parkowej przedstawiającej parę puttów. Można go obejrzeć z każdej strony na wmuzeach.pl

W przypadku wnętrz czy elewacji można wygenerować nie tylko modele, ale i ortoobrazy (muzeum w Wilanowie stawia na te drugie). Są to zdjęcia oddające rzeczywiste wymiary powierzchni. Sprawdzają się jako podkład do wydzielenia elementów dekoracji architektoniczno-dekoracyjnych, a następnie do wykonywania ich obrysów i tworzenia szczegółowej dokumentacji 2D (rzecz w muzeum bezcenna). Przykładowe ortoobrazy można obejrzeć w geoportalu w zakładce „Elewacje”, „Wnętrza” lub na stronie www.wmuzeach.pl – w kolekcji Muzeum Pałacu Króla Jana III w zakładce „Wnętrza”.

Ortoobraz wygenerowany na podstawie zdjęć w Gabinecie Holenderskim

Odrębnymi produktami fotogrametrii są ortofotomapa i tzw. prawdziwa ortofotomapa (z ang. true ortho). Obie są w pełni mierzalnym cyfrowym odwzorowaniem terenu widzianym z lotu ptaka. Różnica między nimi polega na tym, że prawdziwa ortofotomapa nie zawiera cieni padających od budynków, co oznacza brak efektu ich „pochylania się”. W związku z tym nie ma na niej „blind spotów”, czyli powierzchni zakrytej przez efekt kładzenia się budynków. Dobrze widać to na poniższym zdjęciu.

Różnice między klasyczną ortofotomapą a true ortho Fot. MGGP Aero

Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie opracowało kilka prawdziwych ortofotomap na podstawie zdjęć wykonanych z drona. Dokumentują one układ przestrzenny terenu w danym momencie i są bazą dla GIS (więcej o GIS przeczytasz w artykule „GIS, geoportal i inne geo-sprawy”).

Pomiary wykonane – i co dalej?

Jak wspomnieliśmy we wstępie, muzeum czerpie pełnymi garściami z rozwiązań fotogrametrii. Jej produkty mają wiele zastosowań i ułatwiają pracę m.in. konserwatorom sztuki. Przede wszystkim jest to forma dokumentacji zasobów i kolekcji z dokładnością do jednego milimetra lub większą. Po modele 3D i ortoobrazy sięgają muzealnicy różnych specjalności. Badania archeologiczne, analizy konserwatorskie, prace remontowe, rozmieszczenie obiektów na wystawie – to tylko niektóre sytuacje, w których potrzebne są wymiary budynków czy pomieszczeń. 

Równie ważna jest popularyzacja wiedzy w Internecie. Muzeum zamieszcza trójwymiarowe modele w popularnym serwisie Sketchfab, skąd każdy może je pobrać za darmo. Z kolei ortoobrazy są ważnym elementem systemu informacji geograficznej, który obejmuje rozmaite dane o instytucji i prezentuje je w kontekście czasowym i przestrzennym.

Dokumentujemy, by zachować

Nasze muzeum skorzystało z możliwości techniki fotogrametrycznej ponad dziesięć lat temu, kiedy zleciło opracowanie elewacji pałacu. W pierwszej edycji projektu www.muzeach (2019–2022) pomiary wykonano w wybranych wnętrzach. Obecnie, w ramach projektu www.muzeach 2.0, pomiary wraz ze skanowaniem laserowym objęły 15 pomieszczeń, w tym najwyższą w pałacu Salę Białą, pokoje księżnej Lubomirskiej i skomplikowane klatki schodowe. Równolegle sfotografowano zabytkowe drewniane dekoracje i maszkarony zdobiące niegdyś dach pałacu. Na ich podstawie powstaną realistyczne modele 3D.

Ortoobraz wygenerowany na podstawie zdjęć elewacji Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie

Nad całością prac związanych z pomiarami czuwa Marta Jarzyna, specjalistka ds. dokumentacji fotogrametrycznej i GIS, pracowniczka Działu Cyfryzacji i Digitalizacji Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie. Na pytanie, po co muzeom fotogrametria, odpowiada tak: 

„Nowoczesne geodezyjne techniki pomiarowe, takie jak skaning laserowy i fotogrametria, pozwalają utrwalić w wersji cyfrowej to, co nam, wielbicielom sztuki, najbardziej leży na sercu – zabytki. Dzięki tak szczegółowej dokumentacji, czy to w postaci modeli, czy ortoobrazów, możemy zatrzymywać obiekty w czasie. Utrwalamy dla przyszłych pokoleń stan zachowania zabytku tu i teraz, do tego w wysokiej rozdzielczości. Jest to niezwykle ważne szczególnie w obecnych czasach, gdy zmagamy się z katastrofami klimatycznymi i narastającymi konfliktami na świecie.”

Dzięki projektowi www.muzeach 2.0 z efektów tej pracy będą mogli skorzystać nie tylko muzealnicy, ale wszyscy zainteresowani, którzy wejdą na www.wmuzeach.pl. 

Joanna Żabowska

Projekt został dofinansowany z Funduszy Europejskich oraz środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, i jest realizowany w ramach Programu Fundusze Europejskie na Rozwój Cyfrowy 2021–2027, Działanie 2.3 Cyfrowa dostępność i ponowne wykorzystanie informacji, Poddziałanie 3. Cyfrowe udostępnienie zasobów kultury. Wysokość wkładu Funduszy Europejskich wynosi 22 135 585,49 zł, Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego – 5 948 023,00 zł, a wkład własny – 7 875 804,12 zł.

#FunduszeEuropejskie #FunduszeUE #NaRozwójCyfrowy

Partnerzy

Dofinansowanie

Patron Medialny

Logo TV Polonia