Esencja

Esencja

W XIX-wiecznej encyklopedii Orgelbranda czytamy: „Wino to zawdzięcza swą sławę bardzo troskliwej pieczołowitości przy uprawie, starannemu sortowaniu winogron i późnemu winobraniu. Pod względem dobroci trzy mianowicie rozróżniają gatunki: esencję tokajską, czyli sok wydzielający się i spływający z gron własnym nabrzmiałych ciężarem, wyskok tokajski drugiego rzędu i maślacz”. Tradycja twierdzi, że esencję, najdroższe w win tokajskich, region zawdzięcza rodzinie Rosa, greckim imigrantom. Sposób jej produkcji rzeczywiście jest podobny do najpierwotniejszych technik greckich winiarzy, w których wyniku powstawała słodka ambrozja, nektar, jakim mieli się posilać bogowie olimpijscy. W winnicach robotnicy zbierali z krzaków grona do noszonych na plecach cebrzyków, zwanych „puttony”, które w całym regionie miały mniej więcej stałą wielkość (26–32 litrów). Owoce wysypywano na duże stoły, gdzie dzieci i dziewczęta zręcznie oddzielały szare, podeschnięte, dotknięte szlachetną pleśnią owoce (aszú szőlő) od pozostałych. Rozsortowane przenoszono do tzw. borhazu, gdzie rozpoczynała się właściwa produkcja. Wybrane owoce wsypywano do oddzielnej, lekko skosem ustawionej kadzi. Z umieszczonego na dole kraniku po krótkim czasie zaczynał kapać gęsty, słodki sok. Winogrona puszczały go pod własnym ciężarem, bez stosowania jakichkolwiek zabiegów. Powolny proces dał podstawę polskiej nazwy esencji – kapka. Skojarzenie może niezbyt apetyczne, ale oddające sedno sprawy: powoli, kropla po kropli. Uzyskany płyn wlewano do beczułki i de facto był to koniec produkcji najcenniejszego wina w Hegyalja. Esencja tokajska (tokaji eszencia) powstaje w wyniku ekstremalnie długiej, kilkunastoletniej fermentacji. Trunek zawiera 45–85% naturalnego cukru (w litrze esencji ok. 450 g), niezwykłą koncentrację aromatów i zaledwie kilka (2–4) procent alkoholu. Po fazie dojrzewania w beczułkach wino zlewano do butelek. Z reguły były to flasze unikatowe, z daleka sugerujące, że mamy do czynienia z trunkiem niezwykłym.

Z morgi dolnoaustriackiej (ok. 0,57 ha), a taką miarę stosowano w regionie, uzyskiwano przeciętnie zaledwie 3 litry nektaru. I to wyłącznie w dobrym roku. Józef Żywicki, ziemianin i innowator, pisał o wystawie płodów rolnych w Wiedniu w 1846: „Najznakomitsze winnice ma państwo austryackie w Węgrzech. Wino tokaj mają tam za najlepsze, wolne od wszelkiego kwasu, posiadające wysoki stopień ognia, stosunkowo do innych win najbogatsze w alkohol, co do aromatu równe winom włoskim i greckim. Po niem tarczleskie z góry Szarwas, comborskie [z Zombori] za najmocniejsze, cadańskie i szegirskie za korzenne, tolkswejskie i benjerskie za najtrwalsze. Przed kilku laty, kiedy winobrania tak nadzwyczajnie były obfite, płacono za wiadro esencyi dobrego 10–29-letniego tokaju po 70–100 dukatów, za tak zwany ausbruch 45–65 dukatów, a za maślacza równie starego 20–35 dukatów”.

W spisie ruchomości po zmarłym Franciszku Potockim znajdujemy m.in. spis win sporządzony w 1853; ujęto w nim stare węgierskie wina hetmańskie, m.in. kapki, węgierskie łagodne, węgierskie wytrawne. Rzadko się zdarzało, by ktoś mógł chlubić się posiadaniem większej ilości esencji; była zbyt droga. Stąd podziw dla bohatera poematu Wincentego Pola, sędziego Chojnackiego, który czynił przegląd swej piwnicy przed mającym się rozpocząć sejmikiem w Sądowej Wiszni.

U ojców Reformatów miał piwnicę wielką

I same grube wina – że warto zdjąć czapkę…

Lecz się Sędzia w Przemyślu nie bawił butelką,

Lecz w beczkach i antałkach trzymał nawet kapkę.

Najbliższą, ale tańszą kuzynką była aszú eszencia – sześcioputtonyowy tokaj aszú z dodatkiem esencji, dojrzewający w małych beczułkach przez kilkanaście lat. Wprowadzenie rozróżnień między winami aszú to pomysł pochodzącego ze Spiskiej Soboty Niemca Johanna (Węgrzy wolą, kiedy mówi się o nim Janos) Dercsenyiego, który w latach osiemdziesiątych XVIII w. osiadł w Zemplinie i zajął się m.in. naukową analizą win. Zaproponował on, by wina, do których weszło 6 puttonyów gron, nazywać po prostu aszú, tam gdzie dawano 8 lub 10 – esencją I lub II rangi, 12-puttonyowym zaś przysługiwał zaszczytny tytuł „rex eszencias”. Prosty i logiczny podział przyjął się dopiero w 1825.

Najkosztowniejsze z win tokajskich w przeszłości niemal w całości wywożono do Rzeczypospolitej lub na dwór wiedeński. Tam uważano je za panaceum na wszelkie dolegliwości. Cena sprawiała, że nawet Habsburgom wydzielano kosztowny napój w nadzwyczajnych przypadkach. Z reguły na łożu śmierci. Węgierscy winiarze do dziś wysyłają esencję do Watykanu.

Polecane artykuły

1 / 3
    • Silva Rerum

      Drogie, zagraniczne wina w Rzeczypospolitej, czyli cena luksusu

      Rozwijająca się już od połowy XVI wieku konsumpcja win w Rzeczypospolitej spotykała się z szeroką krytyką. Głównym argumentem moralizatorów potępiających nową modę na wino, była wysoka ceną, jaką należało za nie zapłacić.Ignacy Krasicki w Panu Podstolim o

      Grafika ukazuje scenę w pejzażu. Na pierwszym planie dwóch ludzi, jeden w drewnianej łodzi, drugi z koszem na plecach i laską w ręce. Przed nimi leżą na ziemi drewniane beczki. Za ludźmi fragment budowli. Po prawej stronie fragment pnia drzewa i w tle rośliny. Jest to grafika "Wytwarzanie wina", ilustracja z elementarza Jana Amosa Komenskiego z 17 wieku.
    • Silva Rerum

      Fałszowane wino a zdrowie

      Na szlacheckim stole często wino węgierskie, francuskie czy reńskie miało niewiele wspólnego z oryginalnym trunkiem. Powszechne praktyki fałszowania win w celu zmiany ich smaku lub zwiększenia ilości, przez ich rozcieńczanie, zazwyczaj nie były szkodliwe

      Grafika ukazuje scenę w pejzażu. Na pierwszym planie dwóch ludzi, jeden w drewnianej łodzi, drugi z koszem na plecach i laską w ręce. Przed nimi leżą na ziemi drewniane beczki. Za ludźmi fragment budowli. Po prawej stronie fragment pnia drzewa i w tle rośliny. Jest to grafika "Wytwarzanie wina", ilustracja z elementarza Jana Amosa Komenskiego z 17 wieku.
    • Silva Rerum

      Nie tylko tokaj, czyli o winach węgierskich w Rzeczypospolitej XVII–XVIII wieku

      Szlachcic przy suto zastawionym stole, wznoszący liczne toasty kielichem tokaju – taki obraz utożsamiamy z sarmackim ucztowaniem. Jednak trudno sobie wyobrazić, żeby wino z suszu, jak nazywano tokaj, tak często gościło na szlacheckim stole. Trunek ten, ni

      Portret pulchnego dziecka owiniętego czerwoną draperią, z kiściami winogron na głowie i w ręce. Dziecko siedzi na tle pejzażu. Na dole, na froncie kompozycji naczynia: butla, czajnik owoce i warzywa. Jest to  Bachus jako dziecko – praca Jacoba Jordaensa.
    • Silva Rerum

      Zagraniczne wina w Rzeczypospolitej

      Mimo iż wino stało się powszechnym wśród szlachty trunkiem dopiero w XVII wieku, to jego import i spożycie notujemy już od średniowiecza. Pod koniec XVI wieku o wino trudno było jeszcze w gospodach i podróżni, chcący skosztować tegoż napoju, musieli przyw

      Puchar o kształcie kielicha na szerokiej podstawie, wykończony obwódką ze złota. Na brzuścu herby i ozdobne grawerunki. Są to herby Mniszchów i Szembeków.
    • Silva Rerum

      Słodkie wina w szlacheckim kielichu

      Spośród trunków importowanych od połowy XVI wieku do Rzeczypospolitej, największym powodzeniem cieszyły się wina słodkie, mocne o korzennym smaku. Francuskie specjały z rejonów Burgundii czy Bordeaux przegrywały z kretesem ze słodkimi muszkatelami i małma

      Puchar z pokrywą szlifowany w "karpią łuskę" z herbem Adama Mikołaja Sieniawskiego.
    • Silva Rerum

      Szlachecka winnica, czyli jak uprawiać winorośl w Rzeczypospolitej

      Kraj płaski, wszystko płaskie, niebo zawsze groźne,Wiosna chłodna , gorące lato, zimy mroźneCzynia ludzi i konia, planty niedośpiałe,I dlatego buraki i kapusty małe;Wina wcale tu nie masz, myśl nie będzie żywąW narodzie , co ustawnie pije tylko piwo.Mimo

      Strona z dzieła Jakuba Haura „Oekonomika ziemianska...”, w którym opisano m.in. miary używane w Polsce.

    Słowa kluczowe

    Indeks geograficzny