Jarosławski majątek królowej Marii Kazimiery Sobieskiej
Dobra jarosławskie wraz z częścią miasta Jarosław, nazywane dla podkreślenia latyfundialnego charakteru majątku tzw. hrabstwem jarosławskim, weszły de facto w posesję królowej Marii Kazimiery d’Arquien Sobieskiej dopiero w 1692 r., po wygranym procesie o schedę po jej pierwszym mężu, wojewodzie sandomierskim Janie Zamoyskim zw. Sobiepanem. Przypomnijmy, że po śmierci wojewody wdowa weszła w spór sądowy z najbliższymi krewnymi zmarłego, jego siostrą Gryzeldą z Zamoyskich Wiśniowiecką, wojewodziną ruską i siostrzeńcem zmarłego – Stanisławem Koniecpolski, starostą dolińskim. W proces zaangażował się drugi mąż Marii Kazimiery, marszałek i hetman wielki koronny Jan Sobieski. W 1666 r. sąd sejmowy przyznał dobra jarosławskie warte 800 000 złotych polskich Marii Kazimierze. Nie oznaczało to jednak końca sporu, toczącego się do czasu sejmu konwokacyjnego w 1674 r. Podczas jego obrad potwierdzono raz jeszcze przynależność majątku, jednak w formie zastawu do wydzierżawienia, tj. do czasu odebrania z ich dochodów w sumie 450 000 złotych polskich. Przypadły Marii Kazimierze d’Arquien Sobieskiej dział obejmował wschodnią część miasta Jarosław z Małym Rynkiem oraz obszar między rynkiem, ulicą Zamkową, wałem miejskim, kolegium jezuitów, ulicą Łazienną, a także zabudowania między południową pierzeją rynku i lewą stroną ulicy idącej ku bramie Krakowskiej a wałem miejskim, ponadto przedmieścia ku kościołowi św. Zofii aż do Przygodzia, przedmieścia Wola, domy i place po lewej stronie kościoła Najświętszej Marii Panny oraz klucz obejmujący folwarki: Bobrowy Stawek, Koniaczów, Korzenica, Łazy, Moszczana, Ostrów Wieli, Sobiecin, Tuczępy, Surohów, Wietlin, Wola Zaleska i Wysock.
Zniszczenie miasta w czasie najazdów kozackich, szwedzkich i siedmiogrodzkiego w latach 1648-1660, przyczyniło się do spadku obrotu handlowego. Jarosław wszedł na krótko na drogę stagnacji gospodarczej, po której zaczął podnosić się dopiero w latach 70. XVII w.: „Jest to dość wielkie miasto ufortyfikowane wałem z ziemi i kamiennymi basztami, ale okropnie spustoszone w szwedzkiej wojnie. Od północy, wschodu i zachodu leży to miasto przy niezwykle urodzajnych i wysokich gruntach, na południu zaś ma niską i mokrą płaszczyznę, która się ciągnie na cztery do pięciuset kroków aż do rzeki San. Przy niej wznosi się też zamek, który był zbudowany ciężkim, włoskim sposobem na zewnątrz i wewnątrz fosy w czworobok, zaopatrzony w wały z ziemi i baszty, lecz w wojnie kozackiej i szwedzkiej wszystko zniszczone. Uczynił to zwłaszcza kozacki hetman Chmielnicki. W mieście znajduje się bardzo wielki i piękny klasztor zakonnic, a także kamienny parafialny kościół i kolegium jezuickie, przy którym stoi bardzo duży i piękny kościół. Około św. Jakuba w lipcu odbywa się w Jarosławiu sławny jarmark, na którym w wielkim mnóstwie przybywają i wykonują swój przemysł kupcy tureccy, ormiańscy, włoscy, polscy i niemieccy”[1]. Miasto pełniło w tym czasie różne funkcje m.in. obronno-militarne, było też miejscem handlu, z racji na istnienie portu ulokowanego nad Sanem. Na koniec trzeba wspomnieć, że Jarosław był ośrodkiem kultu religijnego trzech wyznań, tj. chrześcijan, Żydów oraz grekokatolików.
Znaczenie miasta i dóbr opierało się na udziale w życiu gospodarczym dawnej Rzeczypospolitej poprzez organizowanie międzynarodowych jarmarków, handlu wołami, udział w spławie wiślanym oraz produkcję rzemieślniczą. Król Jan III, pomimo licznych obowiązków, znajdował czas na zajmowanie się sprawami gospodarczymi Jarosławszczyzny. Warto w tym miejscu podać kilka jego decyzji świadczących o próbie zwiększenia dochodów majątku. W 1675 r. Jan III zniósł serwitoraty, które wyrobili sobie niektórzy mieszczanie i polecił im płacić wszystkie podatki miejskie, pod karą 500 grzywien, a w roku następnym zniósł przywileje Jarosławian, zmuszając mieszczan do płacenia powinności. Wiele uwagi poświęcił król także jarmarkom, by podnieść znaczenie kupiectwa. W 1676 r. Jan III nakazał rozesłać swój uniwersał z decyzją o ustanowieniu jarmarków na pograniczu wołoskim i kamienieckim. W tym samym czasie zakazał kupcom cudzoziemskim sprzedawania towarów poza jarmarkami, co stanowiło próbę rozprawienia się z dominacją kupców gdańskich, lubelskich i zamojskich. W roku następnym monarcha wydał przywilej dla kupców greckich na swobodne przybywanie w celach handlowych do Jarosławia. Z kolei Maria Kazimiera d’Arquien Sobieska w roku wiktorii wiedeńskiej zapewniła obcym kupcom wolność handlu. Decyzje te w krótkim czasie przyczyniły się do odnowienia znaczenia Jarosławia jako centrum handlu oraz ożywienia gospodarczego w regionie. Dochody pochodzące z wymiany jarosławskiej pozwoliły także królowi zasilać skarb Rzeczypospolitej. W 1674 r. Jan III ustanowił nawet komorę celną, z której dochody trafiały do funduszy publicznych, a opiekę nad nią przejął administrator ceł królewskich Adam Kotowski.
Udział Marii Kazimiery d’Arquien Sobieskiej w życiu gospodarczym i społecznym miasta był znaczący. W 1683 i 1685 r. swoimi postanowieniami królowa zniosła komorę celną, co zadecydowało o wywożeniu towarów z Rusi Czerwonej, przede wszystkim zbóż. Zyski z plonów, transportowanych przez Gdańsk do Francji po 1692 r., zaczęły zasilać dochody królowej kilka lat później. W wyniku różnych targów pomiędzy królową a Ludwikiem XIV za pośrednictwem ambasadora Melchiora de Polignaca: „Królowa jm. z jmp. posłem francuskim miała cały dzień prawie swoją konferencyję i bardzo siła tego dnia pisała i koło gospodarskich interesów zatrudniona była. W dobrach króla jm. kazała skupować jako najwięcej pszenice, na którą dziesięć tysięcy wyliczyła, z skarbu swego, którą, aby za drogi sannej podwody sprowadzili do Jarosławia, skąd będą wyprawować pierwszą wodą do Francyjej i już blisko sto wozów z Dziedziłowa przeszło do Jarosławszczyznej pszenice”[2]. Królowa wysłała do Francji dwa transporty ziarna liczące 3 768 łasztów, magazynowanych wcześniej w licznych spichlerzach nad Sanem. W najlepszym okresie zyski ze sprzedawanego zboża wzrosły z 29 000 do 130 000 złotych polskich.
Maria Kazimiera d'Arquien Sobieska kilkukrotnie gościła w Jarosławiu, kolejno w latach 1666, 1675, 1676, 1677, 1680, 1683, 1684, 1685, 1687, 1688, 1690, 1691, 1694, 1698. W tym czasie rezydowała w kolegium jezuickim w Jarosławiu, klasztorze benedyktynek, w willi na przedmieściu Głębokim lub w nieodległym od Jarosławia pałacu w Wysocku, a jak chce tradycja, także w przyrynkowej kamienicy nr 12 w centrum miasta. Sobiescy nosili się z zamiarem budowy pałacu na przedmieściu Przygrodzkim (Głęboka) na wzór Wilanowa, ale zamysł ten nie został zrealizowany wobec zaangażowania się Sobieskiego w kampanię antyturecką w 1683 r. Ciekawym śladem tego jest relacja posła francuskiego Françoisa de Vitry, który wskazał na Tylmana z Gameren jako projektanta siedziby: „Królowa Polski, pod nieobecność króla, swojego męża, postanowiła spędzić kilka dni w małym domu, jaki kazała budować sześć mil stąd, niedaleko Jarosławia, gdzie też wczoraj oddałem jej uszanowanie i wydaje mi się, iż była zadowolona z wrażenia, jakie sprawił na mnie ten wznoszony dom i ogród, który kazała założyć i będzie całkiem przyjemny. Objaśniła mi z przyjemnością wszystkie projekty, które ma na temat tego miejsca, jakie bardzo lubi i ja też pozwoliłem sobie na wyrażenie mojego uczucia”[3].
Maria Kazimiera d’Arquien Sobieska miała wpływ na m.in. wybór wójta. W 1685 r. zabiegała o urząd dla Jana Metlanta, który osiedlił się w Jarosławiu w połowie XVII i z pochodzenia był „Angielczykiem”. Dzięki łasce królewskiej otrzymał indygenat, a w 1679 r. tytuł sekretarza królewskiego. Jego akulturacji sprzyjało wyrzeczenie się kalwinizmu, przyjęcie wiary rzymskokatolickiej oraz ślub z bogatą patrycjuszką Anną Twardochlebiczówną.
Pobyty królowej w Jarosławiu i Wysocku służyły także słuchaniu skarg poddanych, przyjmowaniu suplik, m.in. od cechu rzeźników, piekarzy czy kuśnierzy oraz rachunków miejskich. Często jednak sprawy sporne mieszczan rozsądzali delegaci przysłani do Jarosławia w imieniu królowej, co czynił na przykład biskup przemyski Jan Stanisław Zbąski, który w 1686 r. rozsądzał zatarg między mieszczanami a społecznością żydowską. Zależało zatem królowej, by promować do ważnych godności proboszcza lub prepozyta kolegiaty jarosławskiej pw. Wszystkich Świętych, ludzi w pełni lojalnych, dla których nominacja łączyła się z uposażeniem majątkowym. Funkcje te stały się źródłem awansu dla przedstawicieli rodu Załuskich – Andrzeja Chryzostoma, późniejszego biskupa płockiego i kanclerza królowej, oraz jego braci Marcina (biskupa pomocniczego płockiego od 1696) i Ludwika (biskupa płockiego od 1699 r.), a także Jana Pawła Gomolińskiego, który otrzymał z czasem nominalne biskupstwo kijowskie łacińskie. Zainteresowania sprawami miejskimi dowodzi także dokument, jaki królowa wydała w 1700 r. podczas pobytu w Rzymie, w tajemnicy przed magistratem jarosławskim. Wolą królową było bowiem nadanie odrębności samorządowej i aktowej dla przedmieścia Przygrodzia. Sąd komisarski zakwestionował jednak wagę uniwersału i w 1713 r. zniósł odrębność, zezwalając jedynie na istnienie sądu ławniczego.
Ze sprawami miejskimi łączyły się ściśle kwestie wyznaniowe. Królowa była fundatorką, czego dobrym przykładem były nadania dla probostwa kolegiackiego, benedyktynek jarosławskich oraz kolegium jezuitów. Warto jednak dodać, że królowa miała także zatargi m.in. z kolegium mansjonarzy – o prawo do propinacji oraz z jezuitami, którzy oskarżyli królową o zajmowanie przez nią gruntów kolegium. Niezależnie od tego Sobiescy nieraz pielgrzymowali do sanktuarium Matki Bożej Bolesnej. W 1689 r. królowa w akcie podzięki za wyleczenie z choroby podarowała złotą tablicę przed ołtarz Matki Bożej Bolesnej. Ponadto królowa – wraz z Lubomirskimi jako współwłaścicielami miasta – doprowadziła do budowy unickiej cerkwi Objawienia Świętej Trójcy, wystawionej w latach 90. XVII w. przy ulicy Zamkowej. Była to nie tylko próba pojednania rzymskich katolików i Rusinów w ramach działalności cechowej oraz znak równouprawnienia wyznaniowego, ale widomy symbol religijnej polityki Jana III, której celem było doprowadzenie prawosławnych do unii z Rzymem.
Funkcję zarządu centralnego pełnił właściciel przy pomocy wybranych plenipotentów i oficjalistów. Zapewne dobra jarosławskie w okresie życia Jana III, z racji jego zarządu nad dobrami małżonki, podporządkowane były Żółkwi, stanowiącej ośrodek rozległych i przynoszących największe dochody dóbr dziedzicznych Sobieskich.
Pomyślną passę w życiu gospodarczym Jarosławia przerwała wojna północna. Jeszcze w trakcie kampanii podhajeckiej 1698 r. dobra jarosławskie zostały zdewastowane przez dragonię generała Ericha Dietricha von Rosena. Na zmniejszenie przychodów wpłynęły także liczne pożary oraz utrzymujący się stan rozdrobnienia władzy dziedzicznej, który zaznaczył się wydawaniem sprzecznych dekretów. Katastrofa nadeszła jednak w 1702 r., kiedy wojska pod wodzą generała Magnusa Stenbocka w marszu od strony Rzeszowa podeszły pod Jarosław. Królewiczowie Aleksander i Konstantyn Sobiescy, przebywający podówczas w Wysocku radzili, by mieszczanie zebrali pieniądze skarbowe i odesłali im dla pewności, lecz jarosławianie nie zgodzili się. Szwedzi dwukrotnie okupowali i łupili miasto w 1702 i 1703 r. Straty finansowe obejmujące wypłatę kontrybucji wyniosły 12 000 tymfów. Wobec grabieży miasta obojętną nie pozostała królowa Maria Kazimiera d’Arquien Sobieska, która utyskiwała na dowódców szwedzkich: „To Stenbocka trzeba potępić, jak mi wielce słusznie doniósł p. kardynał prymas [tj. Michał Stefan Radziejowski – przyp. Autor] pewnego razu. Doniósł mi: «Szwedzi nie są już tymi, którymi byli na początku», a następnie, że Stenbock przez swą łapczywość i chciwość postępował tak źle ze szlachtą, że był powodem tego, iż wszyscy ci, którzy byli w obozie króla szwedzkiego, zwrócili się przeciw [niemu] z powodu twardej ręki, jaką miał dla nich; trudno bowiem nie sarknąć, kiedy co boli”[4]. Innym razem w obawie o los synów i mieszkańców Jarosławia królowa współczuła z powodu szwedzkich zdzierstw: „Donoszą mi z Polski, że generał Horn wraz z dwoma tysiącami pieszych jest w mieście i na przedmieściach Jarosławia, że pobierają stamtąd bardzo duże kontrybucje, że królewicze, moi synowie, chcąc próbować zabezpieczyć Jarosław i Jaworów, napisali do rzeczonego generała Horna, prosząc go, by miał wzgląd na moje ziemie, ale on źle odpowiedział na ich żądanie”[5]. Królowa słusznie ubolewała, że Szwedzi nie byli jej mili, a przy tym złupili włości, z których czerpała dochód potrzebny do swojego utrzymania: „Dowiaduję się z moich dóbr jarosławskich, że Szwedzi nie traktują mnie wcale jako przyjaciółkę i podejmują wszelkie wrogie działania w moim mieście i moich wioskach, jakie przeprowadzili w Rzeszowie, rozbierając domy, kiedy moi biedni poddani nie mogą dostarczyć dość szybko drzewa, którego żądają oni [Szwedzi], aby zbudować swój most. Jeden z moich znacznych mieszczan zmarł bez żony i dzieci. Jego majątek należy do mnie. Oni sobie go zawłaszczyli. Mój człowiek udał się do generała, by mu powiedzieć, że to majątek, który należy do mnie, by go nie zagarniał. Odpowiedział [generał] mu: my tu będziemy burmistrzować, nie uznając nikogo”[6]. Ponownie w 1704 r. miasto stało się chwilowo siedzibą króla szwedzkiego Karola XII. Zmusił on do ustąpienia wojska polsko-saskie, które na krótką chwilę odbiły miasto z rąk wroga. Taki stan przechodzenia z rąk rosyjskich i saskich w posiadanie szwedzkie i zwolenników króla Stanisława Leszczyńskiego utrzymywał się dalej latach 1705-1709.
Z tych powodów, jak i dla zapewnienia sobie gotowego dochodu w Rzymie, królowa postanowiła sprzedać dobra jarosławskie. Obawiała się jednak, by nabywczynią nie była Teresa Lubomirska, córka marszałka nadwornego koronnego Józefa Karola oraz Teofili z Ostrogskich-Zasławskich 1°v. Wiśniowieckiej, która w ten sposób skupiłaby całość dóbr w rękach Lubomirskich. W królowej żywa była cały czas nienawiść do Lubomirskich jako dawnych konkurentów o włość. Zwróćmy jednak uwagę, że opiekę nad dobrami jarosławskimi objęła Elżbieta z Lubomirskich Sieniawska, która w 1701 r. wydzierżawiła je Michałowi Brandtowi, generałowi-majorowi wojsk koronnych. Wobec różnych defraudacji finansowych królowa roiła w 1702 r. o możliwości oddania Jarosławia królewiczowi Jakubowi albo jego bratu Aleksandrowi, względnie swojemu zaufanemu doradcy rezydentowi weneckiemu Girolamo Albertiemu. Żaden z nich nie podchwycił jednak tej możliwości. Skłoniło to królową do wydzierżawienia w 1703 r. dóbr jarosławskich Stefanowi Potockiemu, staroście czerkieskiemu i krajczemu koronnemu. Sieniawska w 1704 r. wydzierżawiła część Jarosławszczyzny Żydowi Lewkowiczowi za 11 000 talarów. Wobec zwiększających się potrzeb finansowych królowa zdecydowała się sprzedać dobra. Początkowo nabywcami byli Bielińscy. Królowa w marcu w 1706 r. wystawiła plenipotencje marszałkowi wielkiemu koronnemu Kazimierzowi Bielińskiemu, ale do transakcji nie doszło. W tym samym roku doszło do targów o dobra jarosławskie i tarnopolskie pomiędzy marszałkową wielką litewską Anną z Chodorowskich 2°v. Dolską, hetmanem kozackim Iwanem Mazepą, a nawet feldmarszałkiem wojsk rosyjskich Aleksym Daniłowiczem Mienszykowem. Ostatecznie Elżbieta z Lubomirskich Sieniawska nabyła część Jarosławszczyzny, a dwa lata później przekazała ją Franciszkowi Rakoczemu. Ten z kolei w 1712 r. oddał jej te dobra w zastaw.
Przypisy
[1] U. Werdum, Dziennik podróży 1670-1672. Dziennik wyprawy polowej 1671, wyd. D. Milewski, Warszawa 2012, s. 86.
[2] [K. Sarnecki], Pamiętniki z czasów Jana Sobieskiego. Diariusz 1691-1695, t. I, wyd. J. Woliński, Wrocław 2005, s. 104.
[3] François de Vitry do Colberta de Croissy, Varsovie, 14 IV 1682, Archives diplomatiques - Ministère de l'Europe et des Affaires étrangères w Paryż, Correspondence politique, Pologne, t. 73, k. 133v.
[4] Maria Kazimiera d’Arquien Sobieska do Jakuba Sobieskiego, Rzym, 5 V [1703], [w:] Listy Marii Kazimiery z Archiwum Sobieskich w Oławie, t. 3: Listy do królewicza Jakuba z lat 1699-1703, Warszawa 2024, oprac. nauk. A. Czarniecka, tłum. A. Leyk, Warszawa 2024, s. 273.
[5] Maria Kazimiera d’Arquien Sobieska do Jakuba Sobieskiego, Rzym, 20 I [1703], [w:] Listy Marii Kazimiery z Archiwum Sobieskich w Oławie, t. 2: Listy do synów z lat 1697-1704, oprac. nauk. A. Czarniecka, tłum. R. Zaborowski, Warszawa 2021, s. 247-248.
[6] Maria Kazimiera d’Arquien Sobieska do Jakuba Sobieskiego, Rzym, 10 II [1703], [w:] Listy Marii Kazimiery z Archiwum Sobieskich w Oławie, t. 3: Listy do królewicza Jakuba z lat 1699-1703, Warszawa 2024, oprac. nauk. A. Czarniecka, tłum. A. Leyk, Warszawa 2024, s. 241.