Lazaret

Lazaret

Jak zauważył w 1722 r. szwajcarski lekarz Christian Sigismund Finger, pierwszym i najważniejszym obowiązkiem władz miejskich w trakcie epidemii jest przekonanie wszystkich obywateli, że magistrat troszczy się o nich po ojcowsku, i że wszystkie zarządzenia, które wprowadza, wypływają z gorącej miłości do wspólnoty lokalnej.

Od wieków jednym z podstawowych zadań władz municypalnych w trakcie dżumy było oddzielenie ludzi zdrowychod chorych w celu zapobieżenia rozprzestrzeniania się contagium morowego. Działanie to stało w zgodzie z medyczną koncepcją kontagionistyczną, której twórcą był wenecki lekarz Girolamo Fracastoro. Fracastoro twierdził bowiem, że nasiona zarazy mogą przenosić się w wyniku bezpośredniej styczności zarażonych i zdrowych, wskutek kontaktu z przedmiotami, na których znajdują się cząsteczki wywołujące chorobę, oraz na skutek infekcji na odległość, czyli przez powietrze.  

W czasach nowożytnych szpitale zakaźne, czyli lazarety, traktowano jako miejsca izolowania ludzi ubogich. Stąd też cieszyły się one bardzo złą opinią. Przykładowo Gottfried Wilhelm Leibniz na przełomie lat 80. i 90. XVII w. pisał, że nie ma nic bardziej szkodliwego niż miejsca zwane lazaretami, do których przynosi się zainfekowanych.

Kolejną osobą krytykującą instytucję lazaretu był wspominany wcześniej Christian Sigismund Finger, autor dysertacji O szkodliwym wpływie strachu i przerażenia w trakcie epidemii moru (1722). W jednym z rozdziałów rozprawki lekarz zebrał i zreferował obiegowe XVII- oraz XVIII-wieczne opinie o szpitalach zakaźnych. I tak, zgodnie z jego świadectwem, o szpitalach dżumowych mówiono, że lepią się od cuchnącego brudu; że ich personel rekrutuje się spośród najniższych warstw społecznych i dba o chorych nie z miłości, ale dlatego, że jest łasy na pieniądze; że brakuje w nich łóżek i pościeli – na przykład w Toruniu w XVII w. do Seuchen-Hausu trzeba było przynieść własne łóżko; że zbyt duża liczba pensjonariuszy szpitalnych uniemożliwia właściwą opiekę oraz że tak naprawdę nikt tam nie obserwuje rozwijających się objawów choroby, a w konsekwencji nie podejmuje właściwej kuracji, prowadząc przez swe zaniechania do śmierci chorego. I chociaż to przede wszystkim niższy personel szpitalny cieszył się złą sławą – dość bowiem przypomnieć przypadek masowego morderstwa, jakiego dopuścił się w XVI w. w toruńskim lazarecie jeden z zatrudnionych tam strażników morowych – to wolni od krytyki nie byli także chirurdzy i lekarze dżumowi, o których raz po raz pisano, że nie tylko zachowują się względem pacjentów nieludzko, lecz także bywają okrutni i tylko czekają na śmierć chorego.

W Prusach Królewskich działały dwa duże lazarety miejskie uruchamiane w trakcie epidemii moru. Jeden z nich znajdował się w Gdańsku, drugi – w Toruniu. Lazaret toruński działał od końca XVI w. i cieszył się nie najlepszą opinią. W 1709 r. toruński pastor Ephraim Praetorius w jednym ze swych kazań powiedział: To, czy także w naszym lazarecie w trakcie minionego moru nie dało się słyszeć lamentów i jęków ludzi nadaremno proszących o pocieszenie, zostawiam mym słuchaczom, skruszonym grzesznikom, do głębokiego przemyślenia!.

Polecane artykuły

1 / 3
    • Silva Rerum

      Warunki życia w szpitalach warszawskich w XVI i w I poł. XVII w.

      Ówczesne szpitale to najczęściej tzw. xenodochia, czyli domy dla ubogich podróżnych i pielgrzymów, przytułki dla ubogich starców, żebraków, zakłady służące ubogim księżom emerytom lub też izby chorych istniejące przy gospodach czeladniczych oraz zakłady i

      Kolorowe zdjęcie współczesne. Przedstawia ulicę i kolorowe kamienice. W oddali fragmenty Zamku Królewskiego w Warszawie. Jest to kościół augustianów na Starym Mieście w Warszawie.
    • Silva Rerum

      O szpitalach w Zamościu w XVIII wieku

      W Rzeczypospolitej przedrozbiorowej szpitale były instytucjami spełniającymi różnorakie funkcje – przytułków, hospicjów, domów opieki społecznej, domów starców, najmniej zaś szpitali w dzisiejszym tego słowa znaczeniu, czyli miejsc leczenia chorych. Leczo

      Rysunek przedstawia plan miasta z góry. Miejskie zabudowania są otoczone murami. Jest to plan Zamościa z początku 18 wieku.
    • Silva Rerum

      Lekarz miejski

      W czasach nowożytnych mianem lekarzy miejskich, radzieckich albo urzędowych określano doktorów medycyny prowadzących praktykę prywatną i jednocześnie zatrudnionych przez rady miejskie jako urzędnicy od spraw zdrowotnych.Lekarze radzieccy odpowiadali przed

      Rycina z przedstawienie śmierci i młodego mężczyzny, który się od niej odwraca. Kościotrup chwyta go za szaty i gra na flecie. Scena na tle pejzażu.
    • Silva Rerum

      Skąd się bierze dżuma?

      Spośród kilkunastu chorób zakaźnych nękających społeczeństwo I Rzeczypospolitej od końca średniowiecza aż po wiek XVIII najniebezpieczniejsza była dżuma. Ani czerwonka, ani dur brzuszny, tyfus plamisty czy ospa nie pochłonęły tylu ofiar co mór, choroba ep

      Rycina przedstawia dwóch mężczyzn. Jeden z nich to naukowiec, trzymający w ręce globus. Drugi, po prawej stronie, to wędrowiec podpierający się laską i patrzący na globus. Powyżej sceny niebo: słońce, gwiazda, oraz rak i ryby. W tle pejzaż. Jest to rycina z książki Stefana Falimirza: O ziolach y o moczy gich[...].
    • Silva Rerum

      Es stinkt wie die Pest, czyli co i dlaczego cuchnie jak dżuma

      Nowożytne porzekadło niemieckie mówiło, że coś lub ktoś może cuchnąć jak dżuma, a więc okropnie i bezmiernie. Es stinkt wie die Pest lub Es stinkt pestlich – mawiali niekiedy mieszkańcy Prus Królewskich.Porzekadło to wiązało się z co najmniej dwoma prawda

      Stara rycina. Przedstawia  mężczyznę w długiej szacie i kapeluszu, który siedzi na krześle, przy stole i liczy pieniądze. Naprzeciwko stoi kościotrup, który łapie go za głowę. Jest to rycina pt. Śmierć i lichwiarz.
    • Silva Rerum

      Miejski pejzaż dżumowy – wspomnienie pewnego aptekarza z Torunia

      Jednym z naocznych świadków epidemii dżumy, która szalała w Toruniu w 1708 r., był aptekarz miejski Georg Hancke, który w swoim pamiętniku bardzo dokładnie opisał jej przebieg. I tak, jak Hancke zanotował drżącą ręką na kartach niemal stustronicowego zesz

      Fragment grafiki o tematyce śmierci. Na pierwszym panie niski, otwarty budynek w progu którego stoją trzy kościotrupy grające na instrumentach muzycznych. Zbliża się do nich kolejka ludzi. Pierwsza jest para: król i królowa, którzy są prowadzeni przez kościotrupy. Wyżej widzimy jeszcze dwa rzędy ludzi, każdy ze swoją śmiercią.

    Słowa kluczowe

    Indeks geograficzny